Wrzucę do puszki dla Owsiaka, choć mam jedno ale
Lepsze jutro, Samo życie, W Polsce

Wrzucę do puszki dla Owsiaka, choć mam jedno „ale”


Jurek Owsiak – mało kto ma tak ogromną charyzmę aby pociągnąć za sobą miliony ludzi, aby zjednoczyć cały kraj w pięknej sprawie. Bohater. Człowiek legenda. Anioł zesłany na ziemię. Tak właśnie się go nazywa. W 2018 r. znalazł się na szczycie rankingu najbardziej podziwianych osób publicznych w Polsce. Za pieniądze ze zbiórki ratuje chore dzieci, kupując szpitalom sprzęt medyczny niezbędny do ich leczenia, gdyż… podobno szpitale same nie mogą sobie na niego pozwolić. Żadna inna organizacja jak Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy nie wzbudza w Polakach takiego zaufania i chęci aby zrzucić się na szczytny cel. Rok w rok jej kwoty rosną i wygląda na to, że będzie grać do końca świata i o jeden dzień dłużej. W zeszłym roku rekordowo zebrano ponad 126 mln złotych.

W tym roku 13 stycznia odbędzie się 27 Finał WOŚP a Fundacja ma już na koncie ponad 10 mln złotych. Gdyż wpłacać można przez cały rok. Pieniądze zbierane są na zakup nowoczesnego sprzętu medycznego dla specjalistycznych szpitali dziecięcych, które mogą dokonać diagnozy oraz udzielić pomocy najciężej chorym dzieciom. Do szpitali trafić mają tak zaawansowane urządzenia jak chociażby: rezonanse magnetyczne, tomografy komputerowe, aparaty do diagnostyki RTG, wysokiej klasy ultrasonografy, echokardiografy czy sprzęt endoskopowy z torem wizyjnym dla gastroenterologii – podaje Fundacja na swojej stronie.

Niejeden rodzic podziękuje Jurkowi Owsiakowi, że gdyby nie ufundowany przez niego sprzęt z serduszkiem to jego dziecko mogłoby nie przeżyć. Szczególnie wdzięczni są rodzice wcześniaków, gdyż WOŚP kupuje nowoczesne inkubatory.

Warto wiedzieć, że to co funduje Owsiak to nie tylko sprzęt dla szpitali. Wspiera on także wiele programów takie jak leczenie pompami insulinowymi, badania słuchu i wspomaganie oddychania noworodków, kursy pierwszej pomocy, zakup karetek, oraz sprzętu rehabilitacyjnego dla dzieci niepełnosprawnych w ich domach, czyli pomoc indywidualną Ogromny podziw spada nie tylko na Owsiaka ale na tysiące wolontariuszy, którzy gotowi są stać wytrwale na mrozie i zbierać pieniądze do puszek. Być wolontariuszem WOŚP to wielki zaszczyt.

Z każdym rokiem Orkiestra staje się coraz bardziej medialna, do takiego stopnia, że jest rozpoznawalna jest za granicą. Od kilku lat polonia na całym świecie organizuje swoje sztaby, prowadzi zbiórki i licytacje. WOŚP dotarła także do Hiszpanii, gdzie organizowane są tego typu imprezy w różnych miastach np. w Madrycie czy blisko mnie we Fuengiroli. Jest ona już niewątpliwie elementem polskiej kultury i tożsamości. Dzień Wielkiego Finału to tak jakby był dzień świąt. Orkiestrą interesują się cudzoziemcy – rodziny i znajomi Polaków za granicą, czy osoby mające już styczność z Polską, którzy z podziwu także się do niej dokładają.

Bardzo dobrze pamiętam początki Orkiestry w 1993 r. Była to zupełnie świeża, pełna energii oddolna idea w młodzieżowo – rockowych klimatach, aktywnie działająca mimo mniejszych środków. Wszystko z inicjatywy jednego człowieka o wielkim sercu i potencjale,  Od początku cała Polska go pokochała i wierzyła, że zajdzie daleko. Dokładnie tak się stało. WOŚP ogromnie się rozrosła i ugruntowała swoją pozycję.

Aczkolwiek wiadomo, że jak ktoś znajdzie się na szczycie, to… dopiero wtedy natrafia na prawdziwe schody. Zaczyna się ocierać o trudne i niekiedy brudne afery. Miesza się w politykę. Jest ostro oceniany. Zaczyna wychodzić wiele skandali dotychczas trzymanych w tajemnicy.

Pojawia się na niego hejt, zazwyczaj ze strony osób czy organizacji, które z nim konkurują, które mu zazdroszczą sukcesu lub po prostu nie zgadzają się z jego zachowaniem, poglądami czy sposobem działania dostrzegając w tym niekiedy hipokryzję. Nie inaczej jest w przypadku Owsiaka. Pod ciężarem sukcesu musi w tym wszystkim lawirować i odpierać ataki. Wielu ludzi, mimo że popiera sam cel jego Fundacji to ma jednak swoje „ale”.

I właśnie te najczęstsze „ale” czyli zarzuty wobec Owsiaka i WOŚP postaram się przytoczyć. Powiem szczerze, że sama jego trochę mam. Niektóre miałam wcześniej jednak po przemyśleniu udało mi się je wytłumaczyć i zrozumieć. Część pozostała do tej pory a nawet bardziej się w nich utwierdziłam. Jestem świadoma, że wiele tych „ale” sugerują też media sceptycznie nastawione do działalności WOŚP. Uprzedzam tylko, że bez względu co Owsiak robi na boku uważam, że warto pomagać potrzebującym.

Co ciekawe, WOŚP ma tak ogromne poparcie, że za mówienie o niej źle czy nie zgadzanie się z niektórymi działaniami Owsiaka można zostać skrytykowanym. Choć już się tak porobiło, że nawet za zachwycanie się jaki to on wspaniały i za stanie za nim murem… też można. Uznają Cię za osobę naiwną ulegającą propagandzie, gdyż jest opinia, że WOŚP to też taka propaganda i masowa gra na emocjach, gdzie za naszymi plecami dzieją się wielkie przekręty. Mówi się też o wywieraniu presji, że musisz wrzucić do puszki. Koniec i kropka! Bo jeśli nie, to nie lubisz chorych dzieci i nie chcesz im pomóc. Potem jeszcze okaże się, że to życie twojego dziecka będzie zagrożone i uratuje je właśnie sprzęt kupiony przez WOŚP.

Tymczasem datek powinien być dobrowolny a różną opinię ma prawo mieć każdy.

Zatem przejdźmy do tych „ale”.

Pierwsze z nich odnosi się do sprzecznych postępowań Jurka Owsiaka. Co innego robi, co innego mówi i nie ma w tym logiki. Wiem, że wiele czytelniczek może mieć w tej kwestii inne poglądy i przez to się ode mnie odwrócić.

Wiadomo, że popierał on czarne protesty, które miały miejsce w 2016 i 2017 r. przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Były one pełne absurdów. Brały w nich też udział ruchy feministyczne chcące przeforsować aborcję na życzenie i darmową, czyli finansowaną z naszych podatków. Nawet z powodu zbyt ciasnego mieszkania – jak to tłumaczyła się pewna celebrytka. Wiele kobiet uwierzyło w plotkę, że rzekomo zabroni się badań prenatalnych, podczas gdy nawet przy ewentualnym zaostrzeniu one nadal będą tak jak były.

Jest to nadzwyczaj dziwne ponieważ działania WOŚP służą przecież ratowaniu życia dzieci, zwłaszcza tych najsłabszych, chorych, niepełnosprawnych, tych, które urodziły się za wcześnie. Zatem jak ma się do tego branie udziału w imprezie postulującej „prawo” do ich zabijania?

Wychodzi tu kwestia sporu co u niektórych od kiedy zaczyna się, życie. Czy jest ono już w łonie matki czy dopiero po porodzie po tych 9 miesiącach. A co z wcześniakami, które w dramatycznych przepadkach rodzą się nawet w 24 tygodniu? Jest szansa na ich uratowanie właśnie dzięki dobremu sprzętowi.

Uważam ja i także naukowcy, że życie ludzkie zaczyna się od zapłodnienia. Oczywiście nie jest to wszystko takie proste kiedy pojawiają się dramaty takie jak zagrożenie życia matki, uszkodzenie dziecka w jej łonie czy ciąża z gwałtu czyli te trzy wyjątki z kompromisu aktualnej ustawy. Ale właśnie tutaj jest rola nauki, medycyny i wszystkich co je wspierają zarówno organizacji charytatywnych jak i państwa aby stworzyć warunki do ratowania i ochrony tego życia zarówno matki jak i dziecka. Myślę, że te wszystkie protesty tak naprawdę były z powodu braku tych warunków. Jednak alternatywą do tego braku nie powinno być zabijanie.

Wspieranie nauki i medycyny ma służyć temu aby mogła diagnozować i ewentualnie leczyć dzieci jeszcze przed narodzeniem przy jednoczesnej trosce o zdrowie i życie matek. Na świecie już przeprowadza się operacje na dzieciach w fazie prenatalnej.

Często pojawiała się kwestia chorych dzieci, które mają zaraz umrzeć po porodzie zostawiając w rodzicach traumę. Czytałam o przypadku, że właśnie takie dziecko dzięki inkubatorowi z serduszkiem mogło pożyć o wiele dłużej, przez co rodzice mieli więcej czasu aby doświadczyć jego obecności i się z nim pożegnać. Przy umierających bliskich należy czuwać a nie dobijać ich z wygody. Wydarzenie niezwykle smutne ale rodzice nigdy jego nie zapomną, będą wdzięczni, że mogli jego doświadczyć i nigdy nie będą żałować, że nie zdecydowali się na aborcję. Jest też wiele przypadków, że dziecko które miało umrzeć dzięki odpowiedniemu sprzętowi udało się wyleczyć lub sprawić, że mimo niepełnosprawności jest w stanie normalnie funkcjonować. Któż z nas nie zachwycał się zdjęciami takiego dziecka, urodzonego jako chore czy wcześniaka, które od bezbronnej kruszynki stało się radosnym i pełnym życia bobasem. Jeśli WOŚP stoi za takimi historiami to winna unikać podwójnych standardów, bo inaczej jest tak jak lekarz, które jedne dzieci ratuje a jedne zabija na drodze aborcji.

Jednak wiadomo, że te wszystkie protesty były jedną wielką manipulacją i miały raczej wymiar polityczny i antyrządowy (choć dwa projekty zaostrzenia ustawy wcale nie były koncepcją rządu). A przecież Jerzy Owsiak zdecydowanie nie trzyma z aktualnym rządem lub to rząd mu rzuca kłody pod nogi. Nie po drodze też mu z „konkurencją” czyli z kościołem katolickim, którego stanowisko w sprawie aborcji jest oczywiste. Stąd być może w ten sposób opowiedział się po stronie opozycji.

To czy ktoś wrzuci do puszki na WOŚP czy nie pod wpływem tego zarzutu zależy czy jest za aborcją czy za ochroną życia i jak bardzo jest do tego światopoglądu przywiązany. Jedni zdecydują się wspierać lub nie wspierać Owsiaka, bo cała organizacja ma być jednolita światopoglądowo i nie uznają kompromisów. Jedni oddzielą jego osobiste poglądy i stosunki z rządem od celu Fundacji i dadzą pieniądze tylko ze względu na cel.

Drugie „ale” dotyczy tej całej szopki, jaką WOŚP robi podczas zbiórek pieniędzy. Zamiast zbierać je spokojnie, po cichu to musi być głośno, wesoło, medialnie. Musi być wielkie show i fajerwerki i wielki aplauz za to, ze ktoś dał pieniądze.

Bardziej widoczni są ci wszyscy artyści, celebryci i politycy niż osoby potrzebujące pomocy. Jeden wielki przerost formy nad treścią. Wielu sceptykom Owsiaka to przeszkadza m.in. dlatego, że organizacja tych imprez kosztuje i wiele kasy ze zbiorki jest w to wkładane. Lepiej, żeby poszło w całości na sprzęt. O wydatkach Orkiestry będzie osobny rozdział.

Rozważając ten zarzut stwierdziłam, że Owsiak wie co robi. Jest to po prostu jedyny skuteczny sposób aby ludzi przekonać. Ludzie lubią jak coś się dzieje, lubią radość, zabawę, muzykę oraz to poczucie solidarności i zjednoczenia we wspólnej sprawie. Pod wpływem emocji chętniej się angażują. Taka jest prawda. To gusta ludzi decyduje o tym, że WOŚP ma taką oprawę a nie inną. Jest wiele fundacji co zbiera pieniądze po cichu bez żadnych fajerwerków? Czy budzą tak wielkie zaufanie jak WOŚP i czy emanują tym przekazem, że dać na nich pieniądze zawsze po prostu wypada?

Sam Jurek Owsiak zresztą powiedział:

„Finał Orkiestry to ma być święto. Mądre świeckie święto z przesłaniem jak najbardziej chrześcijańskim: pomaganie bliźniemu daje masę radości. Bo daje. Uczy się tego 120 tysięcy wolontariuszy z puszkami. I zapamiętuje na resztę życia. Działalność charytatywna na ponuro zawsze wydawała mi się nieco podejrzana.”

Ta szopka przeszkadza szczególnie kościołowi, który również prowadzi działania charytatywne tylko, że skromniej bez blichtru, lukru i hałasu. To właśnie ta rywalizacja Orkiestry z kościołem i Caritasem jest kolejnym „ale”. Kościół nie akceptuje przystanku Woodstock (Teraz Pol’n Rock Festival) – podziękowania dla ludzi za to, że włączyli się w Orkiestrę, uwielbianego przez młodzież. Uważa go za siedlisko i wydarzenie, na które zapraszane są sekty takie jak Hari Kriszna mącące młodym w głowach. Aczkolwiek Owsiak zadbał o to aby na festiwalu tym nie było miejsca na narkotyki oraz aby Pokojowy Patrol pilnował porządku. Z drugiej strony uważam, że na festiwal tym powinno być miejsce na różnorodność zarówno dla niewierzących, katolików i osób innych wyznań.

WOŚP – owi przeciwstawiany jest katolicki Caritas, który jest największą organizacją dobroczynną w Polsce, która również zbiera wielkie sumy, które przeznacza na rzecz potrzebującym.

Roczna wartość udzielanej pomocy sięga około 50 mln złotych. Udziela pomocy doraźnej i długofalowej, materialnej i finansowej osobom bezrobotnym, bezdomnym, chorym, starszym, dzieciom z rodzin ubogich, a także imigrantom i uchodźcom. Caritas udziela również pomocy humanitarnej ofiarom wojen, kataklizmów i nieszczęść naturalnych poza granicami Polski. Zajmuje się dystrybucją dóbr materialnych otrzymywanych od darczyńców. Prowadzi ośrodki opiekuńczo – wychowawcze, rehabilitacyjne, domy samotnej matki, warsztaty terapii zajęciowej, stołówki dla ubogich oraz świetlice dla dzieci i osób w podeszłym wieku.

Często się zadaje pytanie dlaczego Orkiestra nie pomaga w tych sprawach, lub Caritas w tych. Spór pomiędzy nimi jest zupełnie bez sensu. Ponieważ jedna organizacja ma za cel zbierać środki na to a druga na tamto. Każda ma swój status, swoje cele i swój sposób działania, który realizuje i niech tak będzie.

Cieszy mnie kiedy obie organizacje koegzystują, każda robiąc swoje. Dobrym gestem było to jak pewnego razu na mszy ksiądz pochwalił wolontariuszy Orkiestry kwestujących przed kościołem.

Jak wiadomo, każda fundacja ma też wydatki na organizowanie pomocy czy po prostu na to, aby mogła istnieć. Wydaje nie tylko na bezpośrednią pomoc. Bierze je oczywiście także z zebranych datków

Dlatego jednym z największych „ale” w stosunku do WOŚP są jej wydatki.

Chcielibyśmy aby zebrana kwota w 100% szła na zakup sprzętu dla szpitali. Jednak tak nie jest. Część tej kwoty idzie na organizacje wydarzeń, na Wielki Finał czy przystanek Woodstock. Idzie, mówiąc prosto – na wspomnianą szopkę.

Można mieć do tego zastrzeżenia ale to wszystko skąd musi jakoś być opłacone, bo nie wszystko jest możliwe bez pieniędzy.

Może część artystów zgodzi się zagrać dla Owsiaka za darmo. Ale co z transportem, montażem i obsługą sceny, rachunkami za prąd, strzelaniem światełka do nieba, wydrukiem milionów serduszek i wieloma innymi podobnymi wydatkami? Zawsze znajdują się na to sponsorzy tacy jak firmy czy urzędy miast ale za wiele Fundacja i tak musi sama zapłacić.

WOŚP co roku pokazuje na swojej stronie rozliczenia finansowe. Zresztą ma do tego obowiązek. Wynika z nich, że w ubiegłym roku Fundacja przeznaczyła 60% zebranej kwoty na zakupy dla podstawowych oddziałów neonatologicznych a 2,7% na koszty organizacji Finału. Każdy może to sobie sprawdzić. Choć podobno Owsiak i tak wszystkich swoich faktur nie ujawni. W tym roku zdarzyły się już podejrzane przypadki kiedy z konferencji prasowej usuwał dziennikarzy chcących go o to zapytać

Niewątpliwie sporo też idzie na zarobki samego Owsiaka, który żyje dostatnio za zebrane pieniądze i prowadzi utrzymuje swoje dwie firmy. Jedni twierdzą, że nie powinien, gdyż prowadzi działania dobroczynne na rzecz innych. Drugim to nie przeszkadza. Uważają, że w nagrodę za to całe dobro, które przez te wszystkie lata zrobił należy mu się wysokie wynagrodzenie a nawet luksusy. W sumie WOŚP to jego praca i sposób na życie.

Tak naprawdę nie wiemy jak to jest z tymi finansami. Czy wszystko odbywa się legalnie czy są jakieś przekręty. Widzimy tylko doniesienia medialne, którym możemy wierzyć lub nie. Jurek Owsiak jest osobą publiczną i niezwykle wpływową. Przez to jest narażony na wchodzenie różne układy. Wiadomo, że w takiej sytuacji z możnymi z tego świata o wielkie stawki się gra i ociera się o politykę.

Widzimy jak Owsiak raz zawiera nowe a raz zrywa stare umowy. Właśnie rozwiązał umowę z Bankiem Pekao SA. Teraz będzie go wspierał mBank. Tak to jest, ze jedni mu pomagają, mając oczywiście w tym swój interes. Inni chcą go zniszczyć, gdyż jakoś im przeszkadza. PISowska TVP 1 jeden odmówiła transmisji Finału WOŚP z pewnością z powodów politycznych. W tym roku tę funkcję przejmie TVN. Możemy mieć do tego wszystkiego zastrzeżenia, ale tak to się dzieje kiedy człowiek jest na topie.

Innym „ale” są doniesienia, że część kupionego przez Fundację sprzętu jest nieużywane i kurzy się w magazynach. Podobno nie opłaca się go używać gdyż koszty obowiązkowych przeglądów są zbyt wysokie. Przede wszystkim brakuje lekarzy do jego obsługi.

Coś takiego byłoby nie w porządku, zwłaszcza, że WOŚP omawia w jaki sposób ten sprzęt dostarcza, że bada jaki szpital dokładnie czego potrzebuje, tworzy sieć takich szpitali a następnie organizuje przetarg na wyposażenie.

Dlatego sugerowałabym aby zbierano pieniądze także na konserwację tego sprzętu, oraz na zatrudnienie większej ilości lekarzy i pielęgniarek za godne pensje. Tak niestety się dzieje, że najlepsi Polscy specjaliści zmuszeni są emigrować i leczyć za granicą. Ciekawe kiedy powstanie Fundacja, która będzie działać na rzecz tworzenia miejsc pracy i zatrzymania personelu medycznego w Polsce? Taka, która nie tylko by dawała jakieś przedmioty lecz szansę dla ludzi aby na siebie zarobili i dzięki dobrym zarobkom pracowali skuteczniej. Bo jeśli wspierać służbę zdrowia to nie tylko wyrywkowo ale jako funkcjonującą całość.

Bardzo ważnym „ale” jest to, że kwoty zebrane przez Owsiaka, choć wyglądają imponująco są tylko kroplą w morzu potrzeb. NFZ też posiada pewne środki i finansuje służbę zdrowia przeznaczając na nią o wiele więcej niż Fundacja Owsiaka. Bez jego pomocy wcześniej czy później też kupiłby ten sprzęt.

Wiemy jednak, że NFZ nie działa dobrze i są z niego wycieki. Ma przez to bardzo złą opinię. Ale nie martwmy się bo to co wycieknie Owsiak zaraz wypełni – uspokajają.

Myślę, że tak wielkie zaufanie do Owsiaka – jako ostatniej nadziei, bierze się stąd, gdyż ludzie już nie ufają państwu. Nie ufają NFZ. Po prostu zawiedli się. Na dodatek są one cały czas dyskredytowane i oczerniane, przez co myśli się o nich jeszcze gorzej. Owszem niezbyt dobrze funkcjonują ale też w pewnym stopniu pomagają chorym dostarczając publiczne usługi medyczne i starają się działać na coraz to lepszym poziomie.

Dobrze wiemy jak wiek temu jak było z leczeniem, zanim stworzono publiczną służbę zdrowia, na którą składają się wszyscy obywatele nabywając prawa do ubezpieczenia. Ludzie chorzy umierali w męczarniach, z braku higieny, z braku natychmiastowej pomocy. Medycyna nie była tak zaawansowana jak dziś. Leczyć mógł się tylko ten kogo było na to stać. Teraz widoczny jest zdecydowany postęp. Idzie za nim, poprawa zdrowia i zwiększenie długości życia, gdyż każdy może liczyć na podstawową pomoc medyczną. To wszystko zawdzięczamy nie prywatnym darczyńcom lecz inwestycji państwa. Ale wciąż nie działa ono idealnie. Nie wszystkich chorych i wszystkie przypadki da się leczyć. Wciąż brakuje na to pieniędzy, przez co to ludzie widzą ostatnią deskę ratunku w Owsiaku

Tutaj miałabym jedno „ale”, które wychodzi ode mnie. Publiczna służba zdrowia nie działa idealnie, ponieważ jest nie jest dofinansowana. Pieniądze, które winny być przeznaczone na nią wciąż uciekają.

Ludzie płacą na nią podatki jako ciężko pracujący. Niepracujący też, gdyż są też konsumentami i swymi z trudem zdobytymi niewielkimi pieniędzmi płacą wysoki VAT z produkty niezbędne do życia. Dają dużo od siebie, zatem wymagają. Należy im się sprawnie funkcjonująca publiczna służba zdrowia.

Problemem są ponadnarodowe korporacje z obcym kapitałem, które wyprowadzają swoje należności do rajów podatkowych. Państwo nie ma nad nimi żadnej kontroli a nawet jest pod ich butem. Ułatwia im cały ten proceder dając dodatkowe ulgi i dotacje. Tymczasem zwykły obywatel ma mniej, nie dostaje nic i okazuje się, że to on musi to wszystko utrzymać.

Tutaj już ma miejsce hipokryzja, ponieważ takie korporacje… wspierają WOŚP. Oczywiście w czysto marketingowych celach, po to aby mieć pozytywny wizerunek.

Wiadomo, że jak pomagam WOŚP to jestem OK. Jestem społecznie odpowiedzialny. Można mi zaufać. Nieprawdaż? Na liście partnerów znajdują się same wielkie koncerny.

Te wyprowadzone pieniądze mogłyby przecież pójść na służbę zdrowia, aby pozwoliła sobie na nowoczesny sprzęt, jego utrzymanie oraz wykwalifikowany personel.

Moje „ale” skierowane jest do tego, że filantropia wciąż uważana jest za najlepszą, najbardziej moralną i najskuteczniejszą pomoc dla chorych i biednych.

Tak sądzi się według ideologii neoliberalnej, gdzie wszystko winno być prywatne, podporządkowane Rynkowi, który sam wszystko reguluje. Służba zdrowia też. Jak ktoś sobie nie radzi i mało zarabia to od pomocy jemu są organizacje charytatywne. Ponieważ datki na nie są dobrowolne a nie przymusowe jak podatki na rzecz państwa.

Jednak to państwo jest od służby zdrowia. Wiele strategicznych sektorów powinno być w rękach państwa aby docierały do wszystkich, gdyż Rynek tak tego nie rozdysponuje. Państwo winno bronić interesów swoich obywateli a nie tych, którzy ograbiają ich z własnych pieniędzy.

Problemem jest niekoniecznie wysokość podatków ale to na co idą. Idą np. na limuzyny rządowe zamiast na karetki. Za wszystko płacimy my – zwykli ludzie czy to poprzez składki zdrowotne czy to przez WOŚP. Właśnie z tego powodu wielu artystów odwróciło się od Owsiaka np. Paweł Kukiz, który w proteście nagrał piosenkę „Państwo Wielkiej Świątecznej Niemocy”

Logika tych koncernów, które równolegle zajmują się filantropia brzmi tak: Daj publicznie przy blasku fleszy ochłap tego co ukradłeś po cichu.

Owszem, filantropia jest potrzebna, jest dobrym uczynkiem ale nie jest to skuteczny sposób na walkę z biedą i pomaganie chorym. Jest dobrowolna ale przez to… przypadkowa. To czy jakieś chore dziecko zostanie uratowane zależy wyłącznie od łaski kogoś innego, po prostu od szczęścia czy darczyńca zdecyduje się na niego dać czy nie.

Co chwila ktoś woła o pomoc i potrzeba ogromnych sum na leczenie, gdyż niedofinansowany NFZ pomocy nie udzieli. Są to kwoty będące sporą częścią tego co zbierze WOŚP.  Np. ta dziewczynka. Udostępniam nią, być może dzięki temu ktoś jej pomoże. Ale jest masa dzieci, którym szczęście wsparcia może nie być dane, na których udostępnienie ktoś nie trafi, bo wszystkich wołań o pomoc nie da się podać dalej. Przez to ktoś dostanie więcej, ktoś mniej. Jeden zostanie zauważony i wiele osób się nim zainteresuje. Na drugiego nikt nie zwróci uwagi. Smutne.

Jest tyle organizacji co zbierają datki. Zaczepiają nas na ulicach wolontariusze czy jak obecnie w Hiszpanii – przedstawiciele handlowi. Proszą abyśmy im cos dali a najlepiej ustawili automatyczny przelew co miesiąc na rzecz fundacji. Mówimy im: nie dziękuje, nie mam czasu i pieniędzy. Orkiestrze rzadko co ktoś w ten sposób odmawia. Nie każda fundacja ma taką silę przebicia i charyzmę niczym WOŚP aby tak przekonać ludzi do siebie, że natychmiast wyłożą swoje pieniądze nawet jak sami mają ich mało.

Filantropia służy poprawie wizerunku wielkich koncernów, bardziej niż chęcią pomocy. Filantrop dzieli się tym co ma, gdyż jest majętny. Ale dzieli się naprawdę kiedy nie okrada innych i wspiera usługi państwowe, które są przeznaczone dla wszystkich.

Aby koncerny czuły się bezkarnie i mogły się spokojnie zasłaniać filantropią dyskredytuje się państwo, i wmawia ludziom, że jak cos im daje to jest to złe gdyż demoralizuje i uzależnia. Nie uzależnia tylko zapewnia bezpieczeństwo swoim obywatelom w kwestii np. zdrowia. Jak jest odpowiedzialne o to aby na pomoc mógł liczyć każdy. Taka winna być jego rola.

Wniosek jest taki, że pomagajmy fundacjom jeśli widzimy, że duża większość naszych datków idzie naprawdę na cele charytatywne. Ale bądźmy za państwem i przede wszystkim wymagajmy od niego.

Powinno ono sprawować ostrzejsze kontrole aby publiczne pieniądze nie uciekały, obciąć ulgi dla koncernów z obcym kapitałem a wspierać, te, które mają aby był polski kapitał i tworzą wartościowe miejsca pracy. Obowiązkowo Polska winna koniecznie musi odbudować rodzimy przemysł. Bez tego wszystkiego jesteśmy państwem skolonizowanym tylko w sposób „nowoczesny”.

Mimo wszystko dam do puszki dla Owsiaka ale dlatego, że jednak są dowody, na to, że jego pomoc jednak dociera do potrzebujących. Chcę aby mój skromny datek przyczynił się do uratowania komuś zdrowia a nawet życie. Gdy czyjeś dziecko potrzebuje pomocy nie będą się go pytać czy wspierał WOŚP czy nie. Może potrzebować zarówno ten kto dał i ten kto nie dał.

Jurek Owsiak, choć za kulisami pewnie nie jest taką krystaliczną osobą na jaką go malują ale trzeba przyznać, że i tak dużo dobrego zrobił.

Ale nie będę zgadzać się z niesprawiedliwą rzeczywistością i z tym że pomagać ma tylko filantropia a nie państwo. Filantropia to dodatek. W pierwszej kolejności ma być pomoc państwa i budowanie go tak aby było silne. W sumie gdyby wszystko było ok to nie byłaby konieczna.

Nasze podatki co trafiają do budżetu oficjalnie na rzecz własnego państwa, własnego przemysłu i służby zdrowia powinny iść tylko na to co rzeczywiście są potrzebne. Sprawia, to też, że powstają lepsze miejsca pracy.

Wiem jak wspaniały gest gdy ktoś kto ma niewiele daje tyle co ma.

Ale gdy ma się lepszą pracę, lepsze zarobki, pewność zatrudnienia to można dać więcej. Większe poczucie bezpieczeństwa to też większa solidarność, bo jest czym się dzielić. Kraje w których panuje równość bogactwa są bardziej skłonne pomagać i panuje w nich większe poczucie wspólnoty.

W tym roku dam Owsiakowi tyle ile mogę ale gdybym miała więcej to dałabym więcej.

Robię to dlatego, bo czuję się solidarna. Tak naprawdę na tą całą pomoc dla szpitali składamy się my wszyscy czy to w datkach czy podatkach. Zarówno WOŚP jak i państwo tylko te zbiórki organizują i czuwają (a przynajmniej powinny) aby te pieniądze trafiły do potrzebujących. Oby jak największa część naszych datków poszła tylko na to co niezbędne.


Dorota Strzelecka

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i trzech kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, bezrobotna, graficzka, blogerka, marząca także o pracy przy europejskich projektach z dziedziny kultury, próbująca swoich sił jako konsultantka Oriflame. Prowadzi blogi "Kropla Arganu" i "Dorota Strzelecka - Bezrobotna. Bez wymówek"

Może Cię zainteresować...