Share Week 2018. Kogo czytam. Kogo polecam w tym roku
Samo życie, W Polsce

Share Week 2018. Kogo czytam. Kogo polecam w tym roku


Share Week 2018 to akcja wzajemnego polecania się zorganizowana przez Andrzeja Tucholskiego, który stwierdził że blogerzy są niesamowici. Dzięki ich wysiłkowi, kreatywności i zaangażowaniu „praca” blogera staje się coraz bardziej rozpoznawana. Blogerzy stają się odpowiednikami medialnych celebrytów, którzy dostarczają rozrywki, uczą, bawią, kreują trendy i opinię publiczną. W tym wpisie dowiesz się kogo czytam i kogo polecam w tym roku.

Dla mnie blogowanie stało się sposobem na bezrobocie. Nikt nie chciał mnie zatrudnić więc sama stworzyłam sobie zajęcie. Gdyby tylko była z tego kasa, ale choć mega ważne pieniądze to nie wszystko. Jednak w ramach rosnącej popularności w przyszłości można na nią liczyć.

Taka jest prawda, że największe profity przyniesie Ci… docenienie przez INNYCH.

Znajomi, którzy nie siedzą w blogosferze często zastanawiają się „Po co to robię”. Nie do końca to rozumieją, ale… obserwują Cię z ciekawości co u ciebie słychać i coraz bardziej zaczyna im się to co robisz podobać. Sama mam wśród czytelników znajomych, którzy zaczęli zwracać uwagę na to, co udostępniam na Facebooku – 90% to moje blogi.

Za to nikt nie zrozumie Cię tak dobrze jak inni blogerzy. Oni przede wszystkim wiedzą, że to zajęcie to nie zabawa lecz wymaga sporo pracy. Dlatego są jednocześnie nominującymi i nominowanymi w Share Week 2018.

Przebić się jest bardzo trudno. Jednak cieszy mnie, że blogerzy zamiast ze sobą konkurować stawiają na współpracę i docenianie się nawzajem. Nawet nawiązują ze sobą przyjaźnie, bo już wiadomo że relacje przez Internet da się budować.

I taki jest cel Share Week. Polecasz trzy blogi, które czytasz, lubisz, które wniosły coś do Twojego życia, uważasz że się wyróżniają i że warto pomóc im wypłynąć. Następnie autor akcji tworzy ogólnopolski ranking najchętniej polecanych blogerów.

To będzie mój trzeci udział w Share Week. Wcześniej polecałam już bardzo ciekawych ludzi na blogu Kropla Arganu.

Nadal uważam, że są to bardzo ciekawe blogi, które warto polecać. Obserwowałam ich rozwój i widzę jak dużo osiągnęły. Przypomnę, kto to był i co się u nich ostatnio działo.

Olga Nina – Olga jest ostatnio mniej aktywna na blogu, rzadko publikuje ale to z jednego ważnego powodu. Blog był dla niej zalążkiem rozwoju biznesu w Hiszpanii. Przez bloga trafili do niej klienci, dlatego obecnie jest bardzo zajęta realizowaniem zlecenia za zleceniem i zarabianiem pieniędzy. Krótko mówiąc: udało jej się. Na dodatek w kraju, w którym mali przedsiębiorcy przechodzą przez piekło. Wcześniej jej otoczenie też pukało się w głowę, po co ona się bawi w jakieś tam blogowanie.

Ratunku Italia – Sabina jeszcze bardziej uwierzyła w siebie dzięki blogowi i reporterskiemu talentowi do pokazywania prawdziwego oblicza Włoch. Nadal pisze i robi to coraz lepiej. Odeszła od klimatów parentingowych na rzecz codzienności życia we Włoszech. Jej fanpage przekroczył magiczne 1.000 polubień i obecnie jest na nim taki ruch niczym u popularnej osoby. Przez wszystkie komentarze, jakie dostaje aż trudno się przebić. Tyle ich jest. A zabawnych sytuacji z włoska ciotką czy sąsiadami przytrafia jej się o wiele więcej, dzięki czemu jej blog zdobył nową funkcję: rozśmieszanie.

Nieidealnaanna – Ania stała się znaną i wpływową blogerką i chyba to do niej dotarło. W zeszłym roku dzięki wielu nominacjom trafiła do Share Week. Więcej! Tak jak sobie zamarzyła pojawiła się też w słynnym rankingu Jasona Hunta jako wschodząca gwiazda. Często podkreśla, że długo i ciężko na to pracowała godząc blogowanie z wychowywaniem dwóch córek. Pisze do różnych magazynów, zarabia na pisaniu, udzieliła wielu wywiadów, odbyła fajne sesje zdjęciowe, była w telewizji śniadaniowej. Założyła grupę nieidealnych i szczęśliwych kobiet, którą rozkręca swoimi live, której ilość członków stale rośnie.

Tur-tur – Nadal uważam, że Agata B. prowadzi najlepszy blog o Turcji. Jest świetnie opracowany i znajdziesz na nim wszystkiego co szukasz o tym kraju. Wciąż pojawia się na nim wiele ciekawych i praktycznych postów. Uzupełnieniem stał się videoblog Agaty. Jej biuro turystyczne utrzymało się na rynku. Poradziła sobie z przeciwnościami losu. Nadal nie wierzę jak ona to robi, że znajduje czas na tak profesjonalny blog. Chyba nie śpi. A może świetnie się organizuje i bardzo jej się chce. Wkrótce zostanie mamą. Jestem przekonana, że nawet to nie utrudni jej aktywności, bo to jest kobieta petarda.

Agaty tureckie kazania – Agata W. cały czas wytrwale prowadzi swego bloga. Samodzielnie wydała swoją drugą książkę pt. „Stambuł. W oparach miejskiego absurdu”, która jest na mojej liście książek do przeczytania. Wierzę, że tak jak pierwsza, na pewno mnie wciągnie.

Rodzynki sułtańskie – Na początku tego roku Gosia niestety pożegnała się z Rodzynkami. To dlatego, że platforma blog.pl na jakiej tworzyła samounicestwiła się. To wielka strata dla blogosfery. 🙁 Jednak Gosia zajęła się ważniejszymi dla niej priorytetami takimi jak studia doktoranckie w Turcji oraz swoją firmą brandingową w UK. Na pewno odnosi w tym sukcesy. Jednak jakikolwiek blog by ona nie stworzyła, to na pewno czytałabym gdyż pokochałam jej styl pisania.

Założyłam, że co roku w Share Week będę polecać nowe osoby. Przejdźmy zatem do mojej Złotej Trójki. Będą to trzy wspaniałe  kobiety.

Prosperity by Renata – Renata Driscoll

Prosperity by Renata

– Renata Driscoll

Blog Renaty był pierwszym blogiem modowym dla kobiet +45. Mimo że jestem młodsza to bardzo mnie zainteresował i przyciągnął. Ja też kiedyś przekroczę 40-stkę. Podobno z wiekiem stajemy się bardziej odważne, cenimy każdą chwilę i ciągle chcemy czerpać z życia garściami – tak twierdzi autorka.

Renata pokazuje, że nie ma czegoś takiego jak „nie wypada” w pewnym wieku. Kobieta bez względu ile ma lat może pokazać swój potencjał, uśmiechać się i ubierać kolorowo. Jej stylizacje są pełne wyrazistych wielu kolorów i jednocześnie bardzo stylowe i eleganckie. Oprócz mody pisze też o budowaniu swojego wizerunku i rozwoju kariery zawodowej. Wyjątkowe jest to, że jej blog jest dwujęzyczny. Pisany jest także po angielsku, którym Renata biegle się posługuje.

Renata obecnie zajmuje się coachingiem i mentoringiem. Jest osobą optymistyczną, ciepłą i spełnioną. Choć przyznaje się, że nie zawsze tak było.

Wcześniej robiła na mnie wrażenie kobiety sukcesu, co zawodowo osiągnęła to o czym mogę tylko pomarzyć i pewnie nie będzie mi dane. Zrobiła karierę, ma prestiż i pieniądze. Ale ona sama przyznaje, że to wszystko z boku wyglądało tak pięknie i idealnie.

Jednak pokazuje, że to wszystko wcale nie musi dać szczęścia. Mając zawrotną karierę również można się pogubić, zatracić sens życia i popaść w depresję. Blog Renaty właśnie dał mi do myślenia czy warto za taką karierą gonić.

Może coś w tym jest, że wiele kobiet rezygnuje z dobrze płatnej pracy w korporacji aby robić coś swojego. Staram się cały czas ten fenomen zrozumieć. 😉

Renata chce przekazać, że najważniejszy jest tzw. dobrostan, czyli poczucie szczęścia i zadowolenia z życia w miejscu, w którym się jest.

Vademecum Blogera

Vademecum Blogera

Vademecum Blogera

– Beata Redzimska

Można by pomyśleć, że nominuję Beatę w zamian za to, że nominowała mnie. Mówię serio, że tak nie jest.

Nominacja mnie ze strony Beaty mnie zaskoczyła i nie spodziewałam się jej. Już wcześniej myślałam, żeby nominować jej Vademecum Blogera. Zrobiłabym to nawet nie otrzymując od niej nominacji.

Vademecum Blogera już raz pojawiło się w rankingu Share Week. Andrzej Tucholski napisał wtedy „Beata, robisz kapitalną robotę i życzę Ci, byś nadal robiła ją jak najlepiej. Ludzie Cię po prostu potrzebują :)”.

Bo któż zaczynający przygodę z blogowaniem nie wychował się na jej tutorialu? Obecnie na jej blogu pojawia się więcej osobistych wpisów, refleksji komentujących życie emigrantki w Paryżu niż porad technicznych, bo Beata od 6 lat szuka swojej drogi. Wymyśla siebie na nowo. Nagrywa podcast, prowadzi live. Podejmuje praktyczne tematy. Jest wytrwała – to każdy jej przyzna.

Jest przede wszystkim szczera. Nie wstydzi się mówić o trudnościach ani przyznawania do niedoskonałości. Jeszcze nosi w sobie nadzieję, że wszystko jest możliwe ale potrafi sprowadzić na ziemię i pokazać jaka jest rzeczywistość.

Ostatnio narzekała na spadek obserwujących, ale teraz widzę że zaangażowanie na jej social media znów rośnie. Ilość obserwujących też. Ci, którzy jej fanpage odlubią są kroplą w morzu w porównaniu do tych którzy przychodzą a przede wszystkim na nim są. – to bez przerwy, ja osoba co nie ma nawet setki polubień, próbuję wbić Beacie do głowy i mam nadzieję, że nie ma mi tego za złe. 😉

Dlaczego śledzę Beatę? Bo też się na niej wychowałam, lubię ją i Facebook wyświetla mi jej posty kilka razy dziennie. Rzadko co tnie jej zasięg w stosunku do mnie. Chyba dlatego dobrze się rozumiemy. Gramy na podobnych falach co ciągną nas ku sobie.

Beata bardzo ciężko pracuje. Inspiruje się wieloma osobami z topowych miejsc. Przyznaje się, że czasem nie daje to efektów. Ale ma stałych czytelników, którzy w nią wierzą. Proszą ją (ja wraz z nimi) aby nie porzucała blogowania w swych chwilach zwątpienia. Można przyczepić się jej czemu wciąż wątpi i błądzi. Ale przyznajmy się przed sobą, czy też nie mieliśmy takich momentów? Czy zamiast być szczerym zasłanialiśmy się przed czytelnikami mówiąc, że wszystko jest ok?

Myślę, że warto pomóc jej aby dołączyła do znanych blogerów. Aby w końcu zdobyła wartościowe współprace co dodadzą jej skrzydeł. Tego jej najbardziej życzę.

Katarzyna Targosz. Matka na szczycieKatarzyna Targosz. Matka na szczycie

Matka na szczycie

– Katarzyna Targosz

Kasia jest pisarką, która ma w dorobku książki dla dzieci i 3 powieści („Wiosna po wiedeńsku”, „Jesień w Brukseli”, „Szlak Kingi”), które bardzo dobrze się przyjęły. Obecnie czekają już u mnie na dysku na przeczytanie. Gdy do tego już dojdzie to pewnie bezinteresownie sfotografuję się z którąś z nich i umieszczę recenzję na moim profilu. Bo Kasia potrafi nawiązać kontakt z czytelnikiem, zmobilizować go do informacji zwrotnej o tym co robi. Wystarczy wejść na jej blog i fanpage przekonując się jak blisko fanów ona jest.

Kasia ma pewną cechę, którą się wyróżnia i zawsze ją podkreśla. Żyjemy w czasach, w których wmawia nam się że do celu i spełniania marzeń CAŁY CZAS TRZEBA DĄŻYĆ, że nie można stanąć, gdyż będzie to znaczyło cofanie. Że droga na szczyt jest ważniejsza niż go zdobycie, a na zdobyciu życie się nie kończy więc trzeba brnąć dalej w poszukiwaniu kolejnych celów.

Halo, halo…a dlaczego nikt nie daje nam prawa do powiedzenia„Stop! Już nic więcej nie potrzebuję. Mam wszystko. To ten moment. Jestem już na moim szczycie!” Dlaczego miałoby to znaczyć zatrzymanie się w rozwoju?

Kasia poprzez swój blog to mówi. Czuje się spełniona, ma kochającego męża, wspaniałego syna, pisze książki co zawsze chciała robić, zajmuje się też modą i fotografią. Robi piękne zdjęcia głównie siebie w ciekawych stylizacjach na tle pięknych krajobrazów.

Przede wszystkim mieszka na szczycie dosłownie. Jej dom to góry i ma ze swojego okna wspaniały widok na panoramę Tatr, którymi codziennie raczy nas na swoim profilu. Mimo, że przez większość roku szczyt jest zasypany śniegiem, co utrudnia komunikację – ona kocha to miejsce i nie potrzebuje dalekich podróży by się rozwijać. To może przecież robić i tu.

Istnieją różne style życia i żaden nie jest gorszy od drugiego. Jedna osoba jeździ po świecie pokazując nam co chwila magię innego miejsca. Druga odkrywa niezwykłe walory swojego regionu. Oba style są fajne i każdy w innym się odnajdzie.

Blogosfera jest właśnie taką przestrzenią aby pokazać tę różnorodność stylów, sytuacji, problemów, nastawienia, wyborów jak chce się żyć czy okoliczności, które do danego życia doprowadziły. Myślę, że dla każdego znajdzie się miejsce. Każdy ma prawo robić swoje. Doceniajmy to i twórzmy nasze miejsca w sieci tak jak to czujemy.

Także nie narzucajmy który styl życia czy nastawienie do niego jest prawidłowe, a które nie – to jest największa (a jednak) wada blogosfery.

Pomysły na swoje blogi nosiłam w głowie przez kilka lat, dojrzewałam do nich stopniowo. Aż w końcu zdecydowałam się to z siebie wyrzucić w sieć. Zrobiłam tak jak czułam. Podobnie było u osób, które poleciłam.

Tworzenie bloga to takie iście za głosem serca. Oczywiście bez lekceważenia rozumu, bo są jeszcze sprawy techniczne, promocja, pozycjonowanie, docieranie do ludzi, robienie tak by chciano nas czytać i radzenie sobie ze spadającymi zasięgami.

A jakie blogi Was najbardziej chwyciły i poleciliście je do Share Week?

Tworzę ten wpis w ostatni dzień akcji martwiąc się o to czy zdążę. Już jestem niezmiernie ciekawa, kto w tym rankingu się pojawi. Każdemu życzę wysokich pozycji.


Dorota Strzelecka

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i trzech kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, bezrobotna, graficzka, blogerka, marząca także o pracy przy europejskich projektach z dziedziny kultury, próbująca swoich sił jako konsultantka Oriflame. Prowadzi blogi "Kropla Arganu" i "Dorota Strzelecka - Bezrobotna. Bez wymówek"

Może Cię zainteresować...