Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Samo życie, W Polsce, W stylu Wellness

Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie


Jazda na rowerze i fotografia krajobrazów – są to rzeczy, które lubię robić najbardziej. One mnie odprężają, relaksują, wydzielają hormony szczęścia. Nimi wyrażam bycie sobą i robienie czegoś dla siebie. Te zainteresowania są podobno domeną ludzi wrażliwych i szczerych. Zdaje się, że coś w tym jest.

Chcąc, nie chcąc mając te dwie pasje widzę się w przyszłości jako typowa babcia pedałująca na działkę, zachwycająca się każdym kwiatkiem.

Jestem teraz w Polsce. Z każdą wizytą odkrywam rodzinne miasto na nowo. Bardzo mnie cieszy to, że Koszalin stale się rozwija, że wykorzystuje fundusze unijne na tworzenie przyjaznej przestrzeni dla jego mieszkańców.

Na pewno są osoby, co na niego psioczą. Ok, ale ja nie widzę nic do zarzucenia Koszalinowi. Zatem pozwolę sobie na to aby reprezentował posty na blogu mówiące o jasnej stronie życia.

Cieszy mnie to, że miasto jest czyste i zadbane. W takim otoczeniu można spokojnie rozwijać te dwie wspomniane pasje. W Koszalinie pełno jest zieleni, która dodaje mu uroku i tworzy otoczenie umilające spędzenie wolnego czasu. Cały czas powstają w nim liczne ścieżki rowerowe, dzięki którym coraz więcej ludzi wsiada na jednoślady i mknie przed siebie. Coraz więcej krzywych chodników, co były zmorą rowerzystów zostało wyrównanych. Choć jeszcze i tak sporo zostało. Ale miasto jest na dobrej drodze.

Ścieżki rowerowe Koszalin

Dobrze pamiętam początki powstawania ścieżek rowerowych, dlatego mam do nich sentyment. Na studiach sympatyzowałam z fundacją , która jako pierwsza zainicjowała ich oznaczenie. Działa ona do dziś.

Teraz ścieżki te są ogromnym atutem miasta. I tak rowerem można dojechać praktycznie wszędzie.

Tym bardziej ucieszyło mnie kiedy to w kwietniu 2018 ruszył projekt Koszaliński Rower Miejski. Mając zaplanowany przyjazd już nie mogłam się doczekać.

Idea roweru miejskiego dobrze była mi znana.  Takim rowerem jeździłam już po Warszawie i jeżdżę do tej pory gdy odwiedzam stolicę. Może to tylko zwykły rower ale o nim pisałam na pierwszym blogu. Choć system roweru miejskiego ma parę wad (np. częste uszkodzenia jednośladów) to uważam go za świetną, tanią i zdrową alternatywę przemieszczania się dla samochodów i autobusów.

Koszaliński Rower Miejski
Koszaliński Rower Miejski
Koszaliński Rower Miejski

Zarówno warszawskie Veturilo jak i KRM obsługuje firma Nextbike. Okazało się, że na wszystkie rowery tej firmy, w różnych miastach mogę mieć to samo konto użytkownika.

Jak ono działa? W jaki sposób wypożycza się taki rower. To jest bardzo dobrze objaśnione na stronie Nextbike a dla Koszalina na KRM. Przypomnę tylko to co najważniejsze.

W mieście jest określona ilość stacji z rowerami do wynajęcia. Dostępna jest mapa gdzie one się znajdują. Bierzesz rower z jednej stacji i zdajesz na innej (lub wracasz na tą samą). Rowery są monitorowane. W systemie zapisuje się ich trasa i czas.

Aby wypożyczyć rower musisz mieć zasilone konto kwotą min. 10 zł, z której pobierana jest opłata za przejazdy.

Co jest fajne to to, że pierwsze 20 minut masz za darmo. W Koszalinie to się opłaca bo w tym czasie spokojnie uwiniesz się pomiędzy większością stacji. Sprawdziłam, że na pewno da się pomiędzy stacją Rynek Staromiejsku – Zielona.

Kiedy przekroczysz 20 min, pobierane jest 1 zł. Natomiast za kolejną godzinę po 2 zł.

Jak się zarejestrujesz dostajesz indywidualny PIN. Podajesz go na ekraniku na stacji wraz z nr. telefonu i nr. roweru jaki chcesz wziąć. Możesz też wynająć za pomocą aplikacji mobilnej.

Tak samo jak moja czytelniczka Kasia pokazuje piękno okolicy w jakiej mieszka ja również postanowiłam Wam pokazać moje okolice. Tyle, że punktu widzenia jazdy na rowerze miejskim.

Na tym właśnie rowerze zabiorę Was w najciekawsze zakątki Koszalina pełne zieleni i letniego klimatu. Co wpis będę prezentować nowy zakątek na swoich zdjęciach. Postaram się go jak najładniej uchwycić w obiektywie.

Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie

Jeśli kiedyś przyjedziesz do Koszalina to będziesz wiedzieć, gdzie warto się wybrać. Może nawet na rower miejski się skusisz.

Aha!

Ktoś pewnie zapyta po co wynajmować rower, skoro ma się własny?

Kiedy jesteś na mieście, bo przyjechałaś np. autobusem to możesz zdecydować się na powrót rowerem.

Nie masz balastu w postaci własnego. Zwłaszcza gdy stacja jest obok Twojego miejsca docelowego.

Odpada też martwienie się o ryzyko kradzieży. Po prostu zdajesz rower na stację gdzie powinien (przynajmniej) być bezpieczny.

Oczywiście rowery miejskie mają zapinkę. Możesz przypiąć na nią w dowolnym miejscu. Jednak czas wynajmu Ci wtedy bije. Kończy się gdy zwrócisz na stację.

Wiadomo, że rowerem tym nie można wyjechać za obszar miejski. Mają one GPS i są pod kontrolą. Podobno gdy znajdziesz się poza dozwoloną strefą to rower zaczyna ci pikać – mówił mi znajomy. Nie możesz jechać na nim do Mielna czy Sianowa. Za to masz najdalej wysuniętą stację w Jamnie. Idealnie by przesiąść się na prom Koszałek, którym przez jezioro dopłyniesz na wybrzeże.

Do Jamna zamierzam jeszcze dojechać. Na razie pokażę Wam bliższe miejsca.

Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie

Jako pierwszą zaprezentuję Wodną Dolinę. Są to dwa jeziora-rozlewiska na koszalińskiej rzeczce Dzierżęcince.

Jezioro to stworzono całkiem niedawno, jakieś niecałe 3 lata temu. Stało się ono największą atrakcją dla koszalinian głównie latem.

To co najbardziej zwraca uwagę to ogromna tryskawka. Mój synek wręcz szaleje na jej widok, bo uwielbia patrzeć lejącą się wodę.

Moim zdaniem nie do końca zastąpi plaży. Choć jest ono czyste to nie każdego ciągnie aby się w nim wykąpać. Pełno w nim pływa glonów, które osiadają przy brzegu. Ale gdy jest ciepło to i tak sporo ludzi korzysta z kąpieli. Plaża jest oczywiście strzeżona.

Dla miłośników kitesurfingu działa nawet wyciąg Wake Park, który ciągnie po wodzie. Można tu pośmigać na desce. Można też wynająć łódkę lub rower wodny.

Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie

Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie

Jeśli nie wodne atrakcje to jezioro jest też miejscem na inne formy rekreacji np. bieganie. Częściej niż rowerem właśnie tutaj przybiegam. Robię kilka okrążeń dookoła tych dwóch jezior aż z dobiegnięciem i powrotem zrobi mi się odpowiednia ilość kilometrów. Choć tak naprawdę jednym z głównych powodów dla jakich tu biegam to… publiczny darmowy kibel, całkiem czysty :))) Nie muszę biec za potrzebą do położonego nieopodal centrum handlowego Atrium.

Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie

Dla matki z dzieckiem fajny jest tutejszy plac zabaw. Ogrodzony i bezpieczny położony na piasku. Plażowanie może być po prostu zabawą tutaj. Na placu zabaw pojawiam się około południa biegając za swoim maluchem, który już wspina się na zabawowe konstrukcje. W międzyczasie zamawiam sobie kubek gorącej herbaty u sympatycznej pani z kawiarni.

Innymi atrakcjami są boisko do siatkówki, pole do minigolfa i trampoliny dla dzieci.

Wadą jest niestety grunt na ścieżkach dookoła jeziora. To twarda ziemia z wystającymi kamieniami. O ile przy bieganiu i jeździe rowerowej nie ma problemu to dla wózka dziecięcego pozbawionego resorów to już straszna niewygoda.

Latem co jakiś czas odbywa się tu nocne kino na leżakach. Brzmi fajnie, ale nie planuję skorzystać. Z prostej przyczyny.

Komary!

Natury też trochę tutaj jest. Możesz obserwować kaczki i łabędzie. Na tym drugim jeziorze.

Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie

Jeśli odwiedzisz mnie kiedyś w Koszalinie to chętnie zabiorę Cię tu na spacer.

A już w następnym wpisie z serii „Rowerem miejskim po Koszalinie” zabiorę cię na bulwar wzdłuż Dzierżęcinki. Jego nowy fragment ze ścieżką rowerową, który bardzo polubiłam zaczyna się dosłownie obok Wodnej Doliny. To właśnie z tego jeziora wychodzi ta rzeczka.

Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie
Rowerem miejskim po Koszalinie. Wodna Dolina w obiektywie

Pozdrawiam i życzę udanej aktywności na powietrzu.

Bierzcie śmiało rowery i odkrywajcie na nich swoje okolice

– takie jest moje przesłanie na lato.

 


Dorota Strzelecka

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i trzech kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, bezrobotna, graficzka, blogerka, marząca także o pracy przy europejskich projektach z dziedziny kultury, próbująca swoich sił jako konsultantka Oriflame. Prowadzi blogi "Kropla Arganu" i "Dorota Strzelecka - Bezrobotna. Bez wymówek"

Może Cię zainteresować...