Mój największy błąd, jaki popełniałam jako Konsultantka Oriflame. To przez niego stałam w miejscu
Moja praca to, W stylu Wellness

Mój największy błąd, jaki popełniałam jako Konsultantka Oriflame. To przez niego stałam w miejscu


W przeciwieństwie do większości MLM-owców nigdy nie kryłam tego, że bycie konsultantką Oriflame to wcale nie jest bajka. Największą przeszkodą jakiej musisz stawić czoła są liczne odmowy. Przez nie wszelkie próby potraktowania tego zajęcia jak „swoją pracę” kończyły się tym, że nie miałam z kim pracować.

Tak, wiem że należy skupiać się na możliwościach a nie na przeszkodach. To jest akurat prawda. Przekonałam się, że w tym biznesie da się zarabiać pieniądze. Sama już zarabiam 1500 zł miesięcznie. Znam takich, którym to się udało i zarabiają o wiele, wiele więcej.

Jednak chcę Ci teraz pokazać coś co jakiś czas temu sobie uświadomiłam. Jeśli Ty współpracujesz z jakąś firmą MLM lub sprzedajesz cokolwiek i tak jak ja nie jesteś wilkiem sprzedaży, nie masz setek kontaktów, nie jesteś dobra w wywieraniu wpływu na innych, bo… nie czujesz się komfortowo robiąc to, a jednak marzy ci się pójście krok naprzód – staraj się chociaż nie popełniać tego błędu.

Ja niestety za często go popełniałam i zdarza mi się popełniać go do tej pory.

Co to za błąd?

Do tego biznesu potrzebni są ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie, którzy będą regularnie zamawiać produkty co katalog lub rozwijać swoją sieć i będą z tego zadowoleni. Jak najwięcej ludzi. Zarówno stałych jak i napływających. Zwykle rozmowy zaczyna się od znajomych. Potem trzeba wyjść do nowych osób. Może wydawać ci się, że tych znajomości masz mało. Ja dokładnie tyle mam.

Jednak często nie zwracamy uwagi na to, że od czasu do czasu kogoś tam poznajemy.

Są sytuacje gdy ktoś mnie zagaduje na ulicy i nawet mówi że fajnie wyglądam (Wiem czemu. Przeszłam program poprawy zdrowia i utraty wagi Wellness Life Plus). Czemu ich nie wykorzystywać aby dalej pociągnąć rozmowę?

Ten błąd, który popełniałam to po prostu… nie mówienie im że się tym zajmuję.

Nie przyznanie się, że jestem konsultantką Oriflame.

Nie spytanie się „Czy chcesz zobaczyć katalog?”

Nie wręczenie zaproszenia na kolejne Wellness Party.

Jest to nic innego jak zwykłe powiedzenie o tym. Po prostu polecenie czegoś. Bez pięknej mowy i żadnych sprzedażowych sztuczek.

Dlaczego o tym nie mówiłam nawet gdy miałam okazję?

Przyznam, że parę osób pytało się mnie wprost „Czym ty się zajmujesz?” Możliwość odpowiedzi miałam podaną na tacy. Paliłam ją.

Nie powiedziałam, bo się bałam?

To przez świadomość, że żyjemy w świecie sprzecznych interesów w takich dziedzinach jak pracownik – pracodawca i klient – sprzedający. Ja mam za zadanie sprzedać produkt, którego cena nie jest niska lub pomysł na biznes, przy którym niektórzy obiecują, że nie ma wkładu ale tak naprawdę trzeba w niego normalnie zainwestować czas i pieniądze – zasoby, które ludzie starają się jakoś zaoszczędzić. Ci z którymi rozmawiasz dobrze o tym wiedzą, mają niewiele pieniędzy, swoje ulubione marki produktów lub inny pomysł na życie.

Dobrze wiem, że ludzie myślą mniej więcej tak jak znana blogerka co w swej książce o dobrej organizacji życia napisała te mocne słowa:

Nie tracę czasu na eksperymentowanie z kosmetykami, kupując dobry, sprawdzony zestaw od lat. Nie daję się tym wszystkim marketingowym sztuczkom, które najpierw próbują wzbudzić we mnie niepokój, sugerując, że z moim życiem jest nie tak, a później podsuwają cudowne rozwiązanie w postaci produktu, który za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmieni moje życie.

Zaorane!

Cóż więcej zrobisz?

Bałam się odrzucenia, odmowy, uznania mnie za nachalną, za kolejnego MLM-owca co obiecuje gruszki na wierzbie a sam nic na tym nie zarabia.

Nie jestem cwaniarą. Nie chciałam nikim manipulować ani wzbudzać w nim niepokoju ze z jego życiem jest coś nie tak tylko po to, aby mu coś sprzedać. Chciałam tworzyć z ludźmi relacje i tym co mam do zaoferowania odpowiadać na ich potrzeby. Z drugiej strony bałam się, że już na samo słowo Oriflame stracą do mnie zaufanie i będą mnie potem unikać.

Przez te obawy traciłam przekonanie czy to co mam jest rzeczywiście dobre mimo że sama używam i jestem przekonana.

Właśnie przez ten błąd stałam w miejscu. Nie mogłam awansować na kolejny poziom. Nikt nie przychodził na moje spotkania. Wszyscy odmawiali zakupu lub wejścia w biznes.

Są jakieś statystyki, że 10 na 100 osób z jakimi rozmawiasz się zainteresuje. 3 tylko obiecają, że wkrótce kupią lub zapiszą się do biznesu. Tylko jedna rzeczywiście to zrobi.

Stałam w miejscu, bo nie powiedziałam o Oriflame wystarczającej liczbie osób.

Najgorsza była świadomość popełniania tego błędu i nie robienie z nim nic. Zaliczałam jedno spalone spotkanie za drugim.

Nie chciałam się narzucać. Nie chciałam latać za ludźmi.

Z drugiej strony nie mówienie o tym było wygodne, bo nie musiałabym tematu drążyć dalej i robić dokładnej prezentacji biznesu narażając się na nieprzyjemną odmowę. Powiedzenie o tym a już w ogóle przeprowadzenie prezentacji biznesowej można było nazwać – choć tego zwrotu nie lubię – wychodzeniem ze strefy komfortu.

Może nie jestem krasomówcą czy super sprzedawcą ale mogłam chociaż powiedzieć niezobowiązujące: „Jestem konsultantką Oriflame. Czy chcesz zobaczyć katalog?”

Aż pewnego razu podpatrując innych postanowiłam się odważyć. Jedna znajoma Dyrektor Klubu Oriflame wykorzystywała każdą okazję i mówiła o swoim biznesie gdy ktoś ją pytał o drogę. Moja sponsor zaproponowała rozmowy ze spotkanymi ludźmi podczas spaceru z dzieckiem. Ponieważ lista znajomych z pierwszego kręgu się wyczerpała to w ten sposób mogę ją poszerzyć.

Pomyślałam o tym i stwierdziłam, że przecież mam świetne argumenty. Przeszłam program Wellness co poprawił mi sylwetkę. Jak ktoś pyta, że fajnie wyglądam to mogłam od razu mówić czemu i czy ta osoba chciałaby mieć tak samo. Nie byłoby to narzucanie się tylko zwykłe polecenie czegoś z czego jest się zadowolonym.

Możliwe, że ludzie się do mnie nie zapisali i nie kupili tylko dlatego, że… nie wiedzieli, że się tym zajmuję, bo im nie powiedziałam.

W końcu odważyłam się na to. Zaczęłam częściej o tym zajęciu mówić mówić. Wiesz co się stało?

Stało się dokładne to czego się obawiałam.

Dostałam dużo odmów i obiekcji. Że to nie dla mnie, że nie mam czasu, że mam już swoją ulubioną markę kosmetyków i nie potrzebuję innych, że nie wierzę w suplementy i tego typu diety, że nie wierzę że to jest naturalne i nietestowane na zwierzętach, że to za drogie i w sklepie kupię to o wiele taniej, że nie opłaca mi się to, że moja szwagierka się tym zajmowała i nic nie zarobiła lub program Wellness jej nie pomógł, że trafiłam na konsultantkę co wciskała mi kit, że tam tylko góra zarabia, że to jest to samo co konkurencyjna firma na A, że po prostu mam inne plany na życie niż chodzenie od drzwi do drzwi z katalogiem i zaproszeniami.

Najczęstszą reakcją było tzw. robienie nadziei. Osoba była wobec mnie uprzejma, wykazywała zainteresowanie, nawet mówiła że przyjdzie na spotkanie lub wybierze sobie coś z katalogu. Potem na spotkaniu jej nie było, katalog oddawała ze słowami „Dziękuję ale nic nie potrzebuję” a na każdy mój telefon obiecywała, że przyjdzie następnym razem co nigdy się nie wydarzyło lub w nieskończoność przekładała nasze spotkanie.

Nie było co się zniechęcać, bo mają oni do tego prawo. To normalna kolej rzeczy, że nie każdy będzie zainteresowany tym co masz.

Ty tak samo gdy idziesz na zakupy to nie zaglądasz do wszystkich sklepów. Czasami ulegasz pokusie kupienia czegoś nieplanowanego. Ale wiele razy wchodzisz do sklepu, oglądasz, stwierdzasz, że nie ma w nim nic specjalnego i wychodzisz.

Na szczęście to nie wszystko. Mówiąc o Oriflame zyskałam o wiele więcej.

Pojawiały się też na mojej drodze osoby naprawdę zainteresowane. Były bardzo uprzejme i chętnie oglądały katalogi. Odbyliśmy sympatyczne rozmowy o naszych preferencjach kosmetycznych i żywieniowych, o tym jak dbamy o urodę i zdrowie.

Po czasie osoby te zgłaszały się do mnie abym powiedziała coś więcej lub złożyć zamówienie. Najbardziej motywująca była informacja zwrotna, że są z tego produktu bardzo zadowolone i że pomógł im on w czymś.

Właśnie na nich należy się skupić, utrzymywać z nimi kontakt, być szczerą, polecać tylko to z oferty co sama sprawdziłaś i profesjonalnie obsłużyć.

Może pośród ludzi z którymi rozmawiam ktoś powie „Dziękuję, ale nie jestem zainteresowana”, może mnie weźmie za naciągacza. Ale wcześniej czy później stanie na Twojej drodze ktoś kto się szczerze zainteresuje.

Nigdy nie wiesz na kogo trafisz ale trzeba próbować.

Tak więc teraz mówię o Oriflame nowo spotkanym ludziom. Może nie od razu ich tym bombarduję, bo trzeba wcześniej jakąś relację nawiązać. Ale też nie za późno, bo to kończyło się rozmowami na inne tematy i z Oriflame tylko się czaiłam. Potem spotkanie dobiegało końca i straciłam okazję by cokolwiek powiedzieć.

Do mówienia o Oriflame wykorzystuję też social media. Głównie jest to mój prywatny profil na Facebooku. Publikuję tu informacje o nowych katalogach, promocjach, spotkaniach otwartych i ustawiam je jako publiczne.

Mam tam większość znajomych. Czasem ktoś obcy trafia na mój profil. Więc niech już będą oni poinformowani czym się zajmuję i tym samym przygotowani do ewentualnej rozmowy o szczegółach.

Kiedyś nawet na Facebooku bałam się o tym pisać, myśląc źle mnie odbiorą. No bo jak to, dziewczyna co skończyła studia sprzedaje kosmetyki i suplementy? Ale teraz już się tym nie przejmuję. To mój profil i mogę publikować na nim co chcę.

Zresztą każdy marketing co nagłaśnia informacje i przekazuje je dalej jest dobry. Czy to przez spotkanie osobiste lub grupowe, czy to przez telefon, wiadomość czy social media.

Zwykłe mówienie o tym ludziom, bez przyciskania nie działa od razu. Powoli przynosi owoce. Ktoś zainteresowany zwykle odezwie się do mnie po czasie.

Mówiąc o tym ludziom nadal będą padać obiekcje. Nawet takie absurdalne i złośliwe, którymi rozmówca będzie miał nad Tobą przewagę. Gdy je słyszysz jesteś totalnie zagięta. Po nich wycofujesz się zbyt szybko.

Jak sobie z nimi poradzić? – nasuwa się to pytanie. Odważyć się mówić o Oriflame – to warto zrobić jako pierwszy krok. Drugim krokiem jest nauka, by jak najwięcej wiedzieć o produktach, biznesie i potrzebach klientów aby móc na każda obiekcję odpowiedzieć inteligentnym kontrargumentem.

A jeśli zabraknie Ci argumentów, bo osoba jest naprawdę sceptyczna to co wtedy zrobić?

Powiedzieć:

„Ja Ci tylko o tym mówię, abyś wiedziała, że zajmuję się Oriflame. Ty decydujesz co z ta informacją zrobisz.”

No właśnie. Pokażesz, że nie narzucasz się a jedynie pokazujesz dla wiadomości tej osoby. Potem godzisz się nie poruszać tego tematu więcej i dajesz znać, że masz wielu innych klientów do których się udajesz. Po prostu – trudno, dziękuję za rozmowę.

Następny!

Skupisz się na tych, których to szczerze zainteresuje. A właśnie dzięki prostemu mówieniu o tym trafiłam na wspaniałe osoby, z którymi warto współpracować. To właśnie one dadzą Ci większego kopa i wiarę, ze w tym biznesie możesz co zyskać.

Tylko się odważ i po prostu… powiedz im o tym.

Ten, kto nic nie robi i nic nie mówi nie zalicza żadnych odmów.

Ale też nie zdobywa żadnych klientów.


Dorota Strzelecka

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i trzech kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, bezrobotna, graficzka, blogerka, marząca także o pracy przy europejskich projektach z dziedziny kultury, próbująca swoich sił jako konsultantka Oriflame. Prowadzi blogi "Kropla Arganu" i "Dorota Strzelecka - Bezrobotna. Bez wymówek"

Może Cię zainteresować...