Konwencja stambulska. Fakty i mity
Samo życie, W Polsce

Konwencja stambulska. Fakty i mity. Co w niej pisze a co nie. Przeczytaj koniecznie.


Przeczytałam Konwencję stambulską.

Tymczasem prawicowe siły naciskają na polski rząd, żeby jak najszybciej ją wypowiedział. Podobno pod przykrywką walki z przemocą znajdują się w niej jakieś niebezpieczne, „genderowe” zapisy uderzające w tradycyjną rodzinę. Czy nasz rząd powinien ich posłuchać i tę Konwencję wypowiedzieć? A może jednak nie?

Nie wstydzę się powiedzieć, że tak – jestem za rodziną. Zgadzam się, że jest ona największą wartością, dzięki niej możemy się prawidłowo rozwijać i mieć ostoję w trudnych sytuacjach. O takiej normalnej, zdrowej, kochającej się rodzinie, według wartości katolickich krąży wiele niesłusznych stereotypów, na które bezmyślnie się łapiemy i powielamy. Nie widzę w niej żadnego zacofania i ciemnogrodu. Jest ona bardzo dobrym wzorcem i nawet osoby niewierzące czy o lewicowych poglądach podświadomie pragną w takiej rodzinie się wychować i taką założyć. Rodzina powinna być silna i też nie chciałabym aby próbowano ją zniszczyć w jakikolwiek sposób. Należy też konsekwentnie walczyć z wszelkimi formami przemocy w rodzinie, bo niestety mają one miejsce.

Jednak wolałabym się upewnić, czy rzeczywiście tej rodzinie coś zagraża, czy jest to tylko wyimaginowany wróg.

Uznałam, że najlepszym sposobem aby dowiedzieć się o co to całe zamieszanie jest po prostu przeczytanie treści dokumentu Konwencji stambulskiej. Tobie również to polecam. Bez problemu wygooglujesz go w sieci zarówno po polsku jak i w orginale. Zatem przekonajmy się co tam tak naprawdę pisze.

Zacznijmy od tego co to jest Konwencja stambulska.

Jest to „Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej” – taki jest jej dokładny tytuł.

To pierwsza w Europie najdalej idąca, wiążąca umowa międzynarodowa zajmująca się poważnym naruszeniem praw człowieka jakim jest przemoc wobec kobiet i dyskryminacja ze względu na płeć. Została opracowana przez Radę Europy i podpisana 11 maja 2011r. w Stambule. Podpisało ją 45 państw plus Unia Europejska. Pierwszym państwem, które ją ratyfikowało była Turcja. Następnie zrobiły to 33 państwa w tym Polska. Konwencja weszła w życie 1 sierpnia 2014 r. Polska ratyfikowało ją 27 kwietnia 2015 r. W momencie ratyfikacji Konwencja staje się częścią porządku prawnego państwa.

Państwa, które należą do Rady Europy.
Zielony – podpisały i ratyfikowały konwencję.
Żółty – podpisały konwencję.
Czerwony – nie podpisały konwencji
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Konwencja_o_zapobieganiu_i_zwalczaniu_przemocy_wobec_kobiet_i_przemocy_domowej

Oto moje wnioski i przemyślenia na podstawie przeczytanej treści tej Konwencji.

To prawda. Znajdują się w niej postulaty zwalczania przemocy oraz, że państwa mają obowiązek działania w tym kierunku i ponoszą odpowiedzialność, jeśli odpowiednio nie zareagują. Konwencja podkreśla problem z jakim świat zmagał się od wieków, kiedy panowały przekonania, że kobieta ma niższy status niż mężczyzna. Nie zaprzeczajmy, że to właśnie ten stereotyp stawał się pretekstem do okrutnych czynów wobec niej. Stawała się ofiarą i cierpaiała tylko dlatego, że była kobietą. Już dawno trzeba było coś z tym zrobić i dopiero w XXI w. podejmowane są odpowiednie działania.

Konwencja stambulska wyszczególnia jakiego rodzaju aktów przemocy mogą doświadczać kobiety i dziewczynki, takie które prowadzą lub mogą prowadzić do fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej szkody lub cierpienia kobiet, w tym również groźby takich aktów, sytuacje przymusu lub arbitralnego pozbawienia wolności, zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym. (Artykuł 3 – Definicje)

Konwencja wzywa służby państwowe do pomocy ofiarom w skoordynowany sposób, czyli na zasadzie współpracy Stron. Mają one obowiązek zapewnić poszkodowanym bezpieczeństwo podczas zgłaszania aktu przemocy, śledztwa i procesu sądowego oraz  pomoc psychologiczną, medyczną, prawną czy w znalezieniu zatrudnienia. Podejmują wszelkie środki umożliwiające powrót, do nowego życia bez przemocy.

Strony mają skutecznie ścigać sprawcę z urzędu w celu jego penalizacji. Pomoc, ochronę i wsparcie otrzymuje nie tylko ofiara ale też jej dzieci, które nierzadko stają się świadkami przemocy. W myśl Konwencji nieletni świadkowie są traktowani na równi z ofiarą i przysługują im takie same prawa.

Konwencja wdraża też różne przepisy systemowe jakie wymagane są przy interwencji w różnych zaistniałych sytuacjach. Np. w przypadku migracji i azylu gdy postępowanie staje się międzynarodowe. Ma być zapewnione m.in. to aby ofiara nie była w żadnym wypadku odsyłana do państwa, w którym grozi jej niebezpieczeństwo.

Konwencja postuluje uruchomienie telefonów zaufania działających 24h, schronisk, ułatwienie dostępu do spraw sądowych i specjalistów z dziedziny prawa cywilnego i majątkowego. Ułatwione ma być zgłaszanie przestępstw, ubieganie się o odszkodowanie, opieka nad dziećmi. Ofiara ma mieć zagwarantowany zakaz zbliżania się do niej sprawcy oraz podlegać nakazowi ochrony.

Konwencja słusznie uznaje, że przemoc domowa w większym stopniu dotyka kobiety i dlatego kobietom poświęca szczególną uwagę. Jednocześnie podkreśla, że mężczyźni też mogą być ofiarami przemocy. Dlatego w ramach działań jakie nakazuje Konwencja pomoc może otrzymać każdy bez względu na płeć.

Słyszałam głosy przeciwników Konwencji, że podkreśla ona wrogość pomiędzy kobietami i mężczyznami oraz tworzy stereotyp, że mężczyzna to przeważnie przestępca. To jest fakt, że przestępcami cześciej bywają mężczyźni, to oni przez wieki uwierzyli w przekonania, że mają władzę nad kobietami. Ale nie widzę w treści tej nic co miałoby świadczyć o wrogości i walce płci. Zamiast tego widzę logiczne i zgodne z prawdą uzasadnienie faktów.

Bardzo ważnym punktem w Konwencji jest jej zastosowanie nie tylko w czasie pokoju ale także w konfliktach zbrojnych. Bo kto tak naprawdę jest największą ofiarą wojny?

Kiedyś oglądałam pewnien film historyczny. Zapadła mi w pamięć jedna scena. Pewna kobieta chciała iść na wojnę ze swoim ukochanym aby walczyć u jego boku. “Wojna to nie miejsce dla kobiet.” – odpowiedział on chcąc jej wybić z głowy ten szalony pomysł. Ona na to: „Jak to? Wojna nie jest miejscem dla kobiet? Mężczyzna na wojnie przynajmniej ginie na polu walki, bohatersko i z honorem. A kobieta?” Następnie wróciła wspomnieniami do czasów, kiedy jako mała dziewczynka przeżyła najazd wroga na swą rodzinną wioskę. W ten sposób przekonała go i pojechała na wojnę.

Brutalne gwałty, najczęściej zbiorowe. To konsekwencje tych wszystkich działań zbrojnych, które miały miejsce w historii, o których najmniej się mówi. Zniszczyły życie milionom niewinnych kobiet, które były traktowane jak łupy. Konieczne jest wyciągnięcie wniosków i wprowadzenie mechanizmów, które zrobią z tym porządek. To właśnie ma zapewnić ta Konwencja.

Tymczasem strona konserwatywna rząda jej wypowiedzenie twierdząc, że Konwencja uderza w tradycyjny model rodziny i wprowadza nową definicję płci pod przykrywką promowania równości. Czyli w skrócie – promuje tzw. ideologię gender. O tym argumencie przeciw Konwencji jest najgłośniej.

Dlatego czytając treść dokumentu za główny cel wzięłam sobie znalezienie w niej tego gender.

Czytam i czytam. Szukam i szukam. Jest faktycznie tylko ta definicja. Ale czy są tu jakieś dosłowne lub zakamuflowane postanowienia mogące rzeczywiście uderzyć w tradycje i wartości chrześcijańskie przy których zapaliłaby mi się czerwona lampka?

Szukam dalej. Szukam wszędzie. Na tropie ideologii gender przebrnęłam nawet przez trudne i nudne zapisy formalnościowo – prawnicze, te które zniechęcają przeciętnego człowieka do czytania. Zapisy o tym jak ma to wszystko funkcjonować, jak państwa mają się wywiązywać, jak działa grupa ekspertów GREVIO, która monitoruje wdrażanie Konwencji i ma immunitet. Może tam ukrywa się ten gender? Też nie ma!

Coraz bardziej miałam wrażenie, że Ci wszyscy, którzy chcą wypowiedzenia Konwencji z rzekomych powodów ideologicznych, o ile ją przeczytali to chyba nie przeczytali ze zrozumieniem.

Potwierdzam, że słowo gender samo w sobie jednak pojawia się w wersji oryginalnej czyli angielskiej. Tyle, że gender to jedno z określeń po angielsku na słowo płeć. Podobnie płeć oznacza słowo sex tyle, że określa ono jednocześnie seks jako współżycie płciowe. Po prostu we wszytkich urzędowych papierach gdy mowa o płci zamiast słowa sex używa się gender, żeby było wiadomo, że nie jest mowa seksie tylko o osobie. To po prostu brzmi bardziej kulturalnie i takie nazewnictwo istaniało od zawsze.

Tak właśnie stało się z tłumaczeniem słowa gender na polski jako płeć społeczno-kulturowa. Zatem słowo sex na polski tłumaczy się jako płeć biologiczna. Jak policzyłam to konwencji słowo sex/płeć biologiczna pojawia się w treści tylko raz. Natomiast słowo gender/płeć społeczno-kulturowa (wliczając w to także gender-based/przemoc wobec kobiet ze względu na płeć oraz odmianę gendered) 22 razy.

Konwencja wyjaśnia, że „płeć społeczno-kulturowa” oznacza społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje z odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn. (Artykuł 3 – Definicje)

Ten właśnie zapis niepokoi konserwatystów, gdyż oni widzą w tym uderzenie w tradycyjne role kobiet i mężczyzn oraz sprawienie by pojęcie płci było płynne. Przeważnie kojarzone to jest z… transseksualizmem. Tyle, że to wszystko jest źle zrozumiane, wyrywane z kontekstu i rozdmuchane.

Artykuł 4 – Podstawowe prawa, równouprawnienie i niedyskryminacja

3. Wdrożenie przepisów niniejszej konwencji przez Strony, w szczególności środków chroniących prawa ofiar, zostanie zagwarantowane bez dyskryminacji ze względu na: płeć biologiczną (sex), płeć kulturowo-społeczną (gender), rasę, kolor skóry, język, religię, poglądy polityczne i inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, własność, urodzenie, orientację seksualną, tożsamość płciową, wiek, stan zdrowia, niepełnosprawność, stan cywilny, status uchodźcy lub migranta lub inny.

Jak widać, z pomocy może skorzystać każdy, kto stanie się ofiarą. Konwencja po prostu zakazuje dyskryminacji kogokolwiek bez względu na jego indywidualne cechy.

Konserwatywną prawicę najbardziej porusza ten zapis:

Artykuł 12 – Ogólne zobowiązania

1. Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn.

Zauważyłam, że wszyscy reprezentanci konserwatywnej prawicy: politycy, prawnicy, dziennikarze, publicyści, członkowie think-tanków i vlogerzy jak jeden mąż skupiają się wyłącznie na nim i odwracają uwagę od dalszej treści Konwencji. Wszyscy głoszą identyczne argumenty przeciw, że Konwencja stambulska rzekomo niszczy tradycje, wprowadza ideologię gender i tzw „nowego człowieka” urobionego przez inżynierię społeczną. Tak jakby odgórnie im ktoś z góry nakazał co i w jaki sposób mają na temat konwencji mówić.

Jednak gdy dalej czytamy to okazuje się, że w treści nie ma absolutnie mowy o tym, że będzie zwalczany tradycyjny, katolicki modelu rodziny. Nie pojawia się tam żaden zapis wprowadzający działania w celu promowania jakiejś konkretnej ideologii. Konwencja w ogóle nie określa definicji czym jest rodzina, nie promuje żadnego konkretnego jej modelu ani nie wprowadza żadnych sposobów regulacji życia rodzinnego.

Celem Konwencji nie jest wykorzenienie takich banałów jak ubieranie dziewczynek na różowo a chłopców na niebiesko. Konwencja nie zwalcza naturalnych różnic pomiędzy płciami.

Konwencji nie chodzi o wykorzenienie stosunków w tradycyjnej rodzinie gdzie mężczyzna pracuje a kobieta zajmuje się domem i dziećmi z wyboru lub zmuszającej do tego sytuacji takiej jak np. zamknięcie szkół i przedszkoli z powodu koronawirusa.

W Konwencji chodzi wyłącznie o wykorzenienie tych przestępstw kiedy kobieta jest bita, maltretowana, gwałcona, okaleczana, upokarzana czy nękana przez oprawcę za to, że on swoje nikczemne postępowanie „usprawiedliwia” kulturą, tradycją, religią i uprzedzeniami.

Konwencja nic nie mówi, że złe jest spełnianie przez kobietę określonych ról społecznych. Złe jest jeśli ktoś stosuje wobec kobiety przemoc z powodu danej roli, gdyż według wpojonych mu do głowy stereotypów ta rola oznacza niższy status.

Czy to takie trudne do zrozumienia? Albo komuś po prostu z jakiegoś powodu zależy byśmy inaczej to rozumieli.

Konserwatywna prawica także jak jeden mąż zarzuca Konwencji to, że nic nie wspomina o prawdziwych źródłach przemocy takich jak alkoholizm, pornografia, zerwanie więzi rodzinnych czy patologie. Za to błędnie definiuje, że jej przyczyną jest religia i tradycja.

Właściwie to twórcy Konwencji mogliby te przyczyny nazwać po imieniu. Ale to chyba oczywiste, że skoro Konwencja zajmuje się ogólnie zwalczaniem przemocy wobec kobiet i nie dyskryminuje nikogo to także ofiary tych właśnie przyczyn wejdą pod jej skrzydła. Edukacja o zapobieganiu przemocy, różne programy profilaktyczne i organy śledcze które powołuje Konwencja jeśli chcą być skuteczne to wiadomo, że muszą wziąć pod uwagę każdą przyczynę. Dlaczego miałyby nie uznawać alkoholizmu, pornografii, zerwania więzi rodzinnych i patologii? Konwencja nie wspomina bezporednio o tych czynnkach, bo nie musi skoro one są oczywiste.

W Konwencji jest nawet zapis sugerujący, że takie programy walki z patologiami będą:

Artykuł 16 – Interwencja profilaktyczna i programy leczenia

1. Strony podejmą środki prawne lub inne działania konieczne do utworzenia lub wsparcia programów mających na celu nauczenie sprawców przemocy domowej zachowań w relacjach międzyludzkich bez użycia przemocy. Są to programy zapobiegające dalszym aktom przemocy oraz wpływające na zmianę agresywnych wzorców zachowań.

Artykuł 17 – Udział sektora prywatnego i mediów

2. We współpracy z sektorem prywatnym Strony rozwijają i promują wśród dzieci, rodziców oraz wychowawców umiejętności radzenia sobie w środowisku informacyjnym i komunikacyjnym zapewniającym dostęp do poniżających treści o charakterze seksualnym lub brutalnym, które mogą być szkodliwe.

– to przecież uświadamianie o szkodliwości pornografii jak nic

Załóżmy, że o pomoc do odpowiednich organów regulowanych przez Konwencję zgłosi się żona pobita przez męża alkoholika lub dziewczyna zgwałcona przez zboczeńca, który naoglądał się pornografii. To co? Odmówią im pomocy tylko dlatego, że nie było tam konkretnego czynnika wywodzącego się z tradycji, religii i uprzedzeń? A może i w tych przypadkach te czynniki były.

Gwałciciel co naoglądał się pornografii ma pod jej wpływem wyraźne uprzedzenia. Uważa kobietę za obiekt seksualny, który może używać niczym przedmiot.

Pijany mąż, u którego alkohol wyzwolił najgorsze instynkty i przekonania bije żonę, ponieważ uzależnił ją od siebie finansowo i uważa za gorszą, twierdzi, że gwałt małżeński to nie gwałt a to co się dzieje w domu to „sprawa prywatna”.

Dlatego bardzo ważny jest w konwencji ten punkt:

Artykuł 12 – Ogólne zobowiązania

4. Strony podejmą konieczne działania zachęcające społeczeństwo, a w szczególności mężczyzn i chłopców do aktywnego udziału w zapobieganiu wszelkim formom przemocy objętym zakresem niniejszej Konwencji.

Zamiast jak to mówią prawicowcy – stwarzania atmosfery wrogości pomiędzy mężczyznami a kobietami widzę w niej postulowanie edukacji w myśl wzajemnego szacunku. Bardzo słuszny jest zapis mówiący w samo sedno, że uświadamiani mają być przede wszystki mężczyźni i chłopcy. Konieczne jest im wpajanie od małego prawidłowych wzorców, że nie można krzywdzić fizycznie, psychicznie, wykorzystywać seksualnie i traktować jak przedmiot kogoś na bazie stereotypów tylko dlatego, że jest kobietą.

Mądry mężczyzna jest tego świadomy, będzie zawsze szanował kobiety, nie uważał je za niższe od siebie. Walka ze stereotypami, które generują przemoc jest w tym przypadku prawidłowa. Nie wiem co takiego niewłaściwego ktoś w tym dostrzega?

Konwencja słusznie stawia na edukację, która ma pokazać, że nie ma płci lepszej i gorszej, gdyż kobiety i mężczyźni są sobie równi. Dlatego należy im się szacunek i nikt nie ma prawa podnieść na nikogo ręki za to jakie ma cechy i jakie spełnia role.

To nie ma być edukacja nastawiona na zacieranie różnic pomiędzy płciami i promująca ideologię LGBT czy inne modele rodziny niż tradycyjna. Żadnych zapisów sugerujących coś takiego w Konwencji nie znajdziesz.

Wielu prawicowców ostrzega, że tłumaczenie Konwencji na zlecenie Prezesa Rady Ministrów wprowadza Polaków w błąd. Twierdzą, że słowo gender zostało tylko raz przetłumaczone na płeć społeczno-kulturowa a dalej tłumaczyli już jako płeć. Tymczasem ja wyraźnie widzę, że przetłumaczyli wszędzie, we wszystkich 22 naliczonych przeze mnie przypadkach.

Aby mieć porównanie to oprócz czytania treści Konwencji… obejrzałam parę filmów z wypowiedziami prawicowych działaczy, rządających jej wypowiedzenia. Postanowiłam się do nich odnieść aby zobrazować kolejne istotne zapisy w dokumencie.

Szczególnie “polecam” wywiad z tym panem, który widzi w Konwencji wielkie zagrożenie dla tradycyjnej polskiej i katolickiej rodziny. Można go obejrzeć zarówno przed przeczytaniem jej treści jak i po przeczytaniu. Opadnięcie kopary ze zdziwienia gwarantowane, kiedy facet wykłada na stół wydrukowane kartki sugerując widzowi, że on Konwencję przeczytał i dobrze wie co tam jest. Ja zobaczyłam w tym cyrk totalnej niespójności, ponieważ… również ją wcześniej przeczytałam. Tak samo pomyśli sobie osoba, która przeczyta krótko po obejrzeniu tego wywiadu.

Znany działacz prawicowy oprócz wykładu na temat zagrożeń ideologii gender podkreśla, że Polska nie potrzebuje jakiś nakazów z zewnątrz o tym jak mamy chronić kobiety przed przemocą. Powołuje się na statystyki, że nasz kraj należy do tych, w których odsetek tej przemocy jest dużo niższy od innych krajów europejskich. To wyłącznie dlatego, że nasze katolickie rodziny mają dobre wzorce ogromnego szacunku wobec kobiet a nasza tradycja nie stosuje żadnych oresyjnych zwyczajów.

Przejrzałam różne statystyki i faktycznie, „zacofana” Polska ma niski procent przemocy za to największy mają te kraje “genderowe, postępowe i otwarte”. Jak pisałam na wstępie, jestem za rodziną, uważam nasze wzorce za pozytywne.

Źródło: https://www.theguardian.com/news/datablog/2014/mar/05/violence-against-women-european-union-physical-sexual-abuse

Wyraźnie widać, że w naszej kulturze nie ma żadnych konkretnych obyczajów godzących w godność kobiety. Nasza kultura nadaje kobiecie i mężczyźnie równe prawa.

Daje kobiecie swobodę realizowania się w roli, w jakiej ona czuje się najlepiej. Może zarówno pracować, robić karierę, udzielać się politycznie lub społecznie jak i zajmować się dziećmi i domem. Jeśli dobrze się przyjrzysz to prawicowe i katolickie działaczki przeważnie wybierają… to pierwsze.

Musimy jednak brać poprawkę, że te liczby mogą odbiegać od prawdy. Aktów przemocy może być znacznie więcej, ponieważ nie wszystkie są zgłaszane. Powód. Ofiara najprawdopodobniej się boi.

Przemoc wobec kobiet jaka niestety ma miejsce w Polsce rzeczywiście wynika bardziej z patologii niż z jakiś czynników wywodzących się z tradycji i uznawania kobietę za niższą.

Problem tylko, że ten pan z wywiadu albo udaje, że przeczytał Konwencję albo przeczytał bez zrozumienia albo … co najbardziej prawdopodobne i raczej pewne … interpretuje ją po swojemu, byle tylko pasowało pod jego własną ideologię.

Przecież z treści dokumentu można bardzo wyraźnie zrozumieć, że jeśli jakaś kultura, tradycja czy religia ma dobre wzorce i zgodnie z nimi kobieta jest szanowana, to konwencja ich nie rusza.      

Konwencja nie wykorzenia dobrych wzorców kulturowych i tradycji. Konwencja uderza wyłącznie w te tradycje, które naprawdę robią komuś krzywdę. Dotyczy to wszystkich ludzi z różnych kultur na terytorium danego kraju, w którytm ta umowa obowiązuje. Konwencja nie zezwala na tłumaczenie przemocy JAKĄKOLWIEK tradycją, uprzedeniami czy religią.

Artykuł 12 – Ogólne zobowiązania

“5. Strony gwarantują, że kultura, zwyczaje, religia, tradycja czy tzw. „honor” nie będą uznawane za usprawiedliwienie dla wszelkich aktów przemocy objętych zakresem niniejszej Konwencji.”

W tym momencie wywiadu robi się najciekawiej, bo dotyczy on samego sedna Konwencji i kłamstw na jej temat. Prawicowy działacz porównuje polskie tradycje stosunku wobec kobiet do tradycji jakie mają… muzułmanie. Ostro mówi, że to właśnie w ich kulturę są wpisane obyczaje pełne przemocy i poniżenia dlatego w krajach Europy zachodniej, które masowo przyjmuja imigrantów islamskich statystyki agresji wobec kobiet są tak wysokie. Uważa, że to tam powinno się interweniować. Natomiast katolicką Polskę z dobrymi wzorcami, skutecznie walczącą z dyskryminacją kobiet zostawić w spokoju i nie narzucać rozwiązań z zewnątrz.

A co na to Konwencja? Czytamy.

Artykuł 42 – Niedopuszczalne usprawiedliwienie zbrodni, w tym tak zwanych „zbrodni honorowych”

1. Strony podejmują konieczne działania ustawodawcze lub inne mające na celu zagwarantowanie, że w postępowaniu karnym wszczętym w wyniku popełnienia któregokolwiek z aktów przemocy, o których mowa w niniejszej Konwencji, akty takie nie będą usprawiedliwiane względami kulturowymi, zwyczajowymi, religijnymi, tradycyjnymi ani tzw. względami „honoru”. W szczególności dotyczy to stwierdzeń, że ofiara przekroczyła kulturowe, religijne, społeczne lub tradycyjne normy lub zwyczaje stanowiące kryteria właściwego zachowania.

Jak myślicie? W jakich kulturach mają miejsce zbrodnie honorowe?

Jeśli Konwencja wykorzenia tradycje to ma na myśli wyłącznie tylko te patologiczne nacechowane przemocą. Wyraźnie wymienia jakie:

  • Przemoc fizyczna
  • Przemoc psychiczna
  • Nękanie (stalking)
  • Przemoc seksualna w tym gwałt
  • Wymuszone małżeństwa
  • Genitalne okalecznie kobiet
  • Wymuszona aborcja i wymuszona sterylizacja
  • Molestowanie seksualne
  • Współudział, podżeganie, usiłowanie

Czemu ten prawicowy działacz nic nie mówi o tym co tak naprawdę jest w Konwencji? Przecież jeśli ona w cokolwiek uderza to wyłącznie w te okrutne tradycje i obyczaje oparte na idei niższości kobiety, przypisywane innym kulturom niż katolicka. Uderza w obyczaje, które same w spobie są barbarzyńskie, z którymi już dawno powinno było się zrobić porządek. O tym w Konwencji pisze wyraźnie, dużo, konkretnie i nie rozumiem jak można to przemilczać?

Konwencja wreszcie stawia przed trybunałem sprawieliwości tych barbarzyńców – ojców i braci, którzy zabili własną córkę i siostrę za to, że spłamiła “honor” rodziny, bo spotykała się z chłopakiem lub straciła dziewictwo gdyż została zgwałcona. Stawia przed trybunałem kobiety, z prymitywnych kultur, które same na siebie narzucają te barbarzyńskie zwyczaje, bo z pokolenia na pokolenie dokonują obrzezania dziewczynek gdyż u nich tak było zawsze i “to jest normalne”.

Prawica znana jest z tego, że sprzeciewia się masowemu przyjmowaniu do Europy imigrantów z Azji i Afryki.

Ta radykalna chciałaby Polski jednolitej etnicznie i kulturowo, co wiadomo, że jest potępiane i dobrze się nie kończy. Ta normalnie myśląca jest w miarę otwarta i gościnna. Mówi, że każdy jest w naszym kraju mile widziany na pewnych warunkach i ma zapewnioną tolerancję. Może wyznawać swoją wiarę, praktykować swoje tradycje… ALE jednocześnie starać się zasymilować i przede wszystkim przestrzegać prawa gospodarza. A prawo jest takie, że tutaj nie maltertuje się kobiet i nie ma na to usprawiedliwienia w żadnej „tradycji” i „honorze”. Tutaj za jakąkolwiek przemoc się karze.

Do nas, do Europy nie sprowadza się żadnych barbarzyńskich obyczajów. Koniec i kropka.

Ten radykalny prawicowy działacz jest tak pochłonięty wyrywaniem z kontekstu potwora gender, że nie zwraca uwagi na kluczowy cel Konwencji. Ponieważ jego poglądy są jednocześnie antyimigranckie to tym bardziej z tego wywiadu chce mi się wręcz śmiać. Ten wywiad to mój numer jeden spośród z opinii przekłamujących Konwencję.

Dlatego tym bardziej nie rozumiem czemu prawica chce wypowiedzieć Konwencję. Nie wierzę, że to przez zwykłe angielskie słowo gender. Prawica jest pomawiana o związki z Rosją, która też Konwencji stambulskiej nie podpisała. Czemu? Po co? Ktoś coś wie?

Z kolei inna reprezentantka prawicy – pani historyk, powiedziała, że niepokojące jest podpisanie tej konwencji w Turcji. Odbiera ona to jakby Turcja, gdzie rzekomo przemoc wobec kobiet jest wpisana w tradycje chce coś narzucić nam – Polsce, która tej przemocy nie ma wpisanej. Po przeczytaniu treści Konwencji ta interpretacja w ogóle wydaje się niewspółmierna. To rozumowanie też jest dziwne, ponieważ ta historyk w swoich wykładach nie raz podkreśla fakt, że inne kultury traktują kobiety gorzej niż katolicka Polska.

Konwencję podpisały w porozumieniu kraje należące do Rady Europy, czyli z przewagą europejskiej kultury i wzorców. To, że podpisano ją w Turcji i Turcja ją jako pierwsza ratyfikowała nie jest przypadkiem i ma po prostu znaczenie symboliczne. Gdyż tam od wieków miała miejsce przemoc wobec kobiet, oparta na ich niższości w stosunku do mężczyzn. Wielu krajach Azji i Afryki dzieje się to niestety do dziś.

Na szczęście wiele kobiet z tych krajów, które zostały poszkodowane przez barbarzyńskie obyczaje budzi się. Wzrasta ich świadomość. Starają się wyrwać ze tradycji, które rzeczywiście wyrządały im krzywdę.

Nie boją się głośno mówić o tym co przeszły. Piszą książki, zakładają fundacje, udzielają się społecznie, pomagają innym kobietom. Same chcą walczyć o swoje prawa. Wzorem dla nich jest właśnie Europa starająca się interweniować tam gdzie prawa człowieka a szczególnie prawa kobiet są łamane. Europa podpisując takie konwencje i stosując różne działania antyprzemocowe ma być przykładem mobilizującym inne kultury do pozytywnych zmian. Choć nie jest to łatwe Rada Europy poprzez takie dokumenty stara się wywrzeć presje na innych krajach spoza niej aby też zwalczały dyskryminację kobiet i przemoc wobec nich ustawą.

Jest zdecydowanie odwrotnie. To nie Turcja tę Konwencję narzuca Europie tylko raczej Europa Turcji. Niepokojące jest raczej odchodzenie tego kraju od laickości za sprawą jej premiera. Konieczne jest stanie na straży aby sytuacja tamtejszych kobiet się z tego powodu znów się nie pogorszyła.

Konwencji stambulskiej nie podpisały Rosja i Azerbejdżan. Zastrzeżenia jakie do niej padały, w tym ze strony Polski nim Konwencję ratyfikowała, że państwo nie powinno być zobowiązane do pomagania obywatelom doznającym przemocy (Pytanie: czemu nie powinno?) Parę krajów europejskich jej nie ratyfikowało m.in. Bułgaria i Słowacja, gdyż miały do niej takie same zastrzeżenia co obecnie polska prawica.

Ale dziwne jest, że wśród nich znalazła się Wielka Brytania. Przecież to taki dżenderowy kraj, gdzie tęczę w przestrzeni publicznej można spotkać na każdym kroku a pary homoseksualnie swobodnie się obnoszą. Powinna tym bardziej przyjmować wszystko, co z gender się wiąże. Z drugiej strony w Wielkiej Brytanii mieszka ogromna rzesza imigrantów pochodzących z bardzo odmiennych kultur. Na dodatek mają tam przyzwolenie, by zamieszkiwane przez nich dzielnice rządziły się własnymi prawami. Wielka Brytania chciała też wykreślić kryminalizację małżeństw wymuszonych i przemocy seksualnej jeżeli ma ono tylko zamysł a nie samą przemoc oraz zastosowanie konwencji w sytuacji konfliktu zbrojnego i określenie przemocy wobec kobiet jako pogwałcenie praw człowieka. Na rzekome zacieranie różnic między płciami się nie powoływała. Być może dlatego, że promowania gender w Konwencji nie ma za to zwalczanie barbażyńskich obyczajów jest.

Jednym z największych mitów o Konwencji stambulskiej jakie słyszałam, jest to, że… promuje tzw. prawo do aborcji. Przeciętny katolik, o poglądach prawicowych, będący za życiem jeśli nie przeczyta dokumentu ze zrozumieniem to może łatwo w to uwierzyć.

Jest przekonanie, że skoro Konwencja stambulska promuje ideologię gender to automatycznie musi promować aborcję. Jeden mit powoduje tworzenie kolejnego mitu.

Inny znany rzecznik kościoła i prawicy również nagrał wideo, w którym argumentuje dlaczego sprzeciwia się Konwencji. Także mam wątpliwości czy on tę Konwencję czytał czy wszystko przekręca pod swoje poglądy. Większość jego wykładu dotyczy aborcyjnej mafii jawnie handlującej w sieci pigułkami poronnymi, z którą w kraju gdzie aborcja na życzenie jest zakazana wymiar sprawiedliwości kompletnie nic nie robi.

Zgadza się, taka mafia jest problemem. Tylko pytanie czy mówienie o tym w kontekście Konwencji stambulskiej, która nic o czymś takim nie wspomina jest w ogóle na temat? To chyba raczej materiał na inny film.

Tymczasem w treści Konwencji aborcji poświęcony jest wyłącznie jeden artykuł. Nic poza nim. Co on takiego o niej mówi:

Artykuł 39 – Wymuszona aborcja i wymuszona sterylizacja 

Strony podejmują konieczne działania ustawodawcze lub inne mające na cel zagwarantowanie, że następujące celowe działania podlegają odpowiedzialności karnej: a) dokonanie aborcji u kobiety bez jej uprzedniej świadomej zgody; b). przeprowadzenie zabiegu chirurgicznego u kobiety mającego na celu uniemożliwienie jej dalszej naturalnej prokreacji bez jej uprzedniej świadomej zgody lub bez jej pełnej wiedzy na temat tego zabiegu.

Wyraźnie czytam, że Konwencja nie promuje żadnego „prawa do aborcji”. Za to zmuszanie do niej uznaje za przemoc.

Być może dla strony konserwatywnej dopisek „…bez jej uprzedniej zgody” ma znaczenie. Sugeruje on jakby to, że Konwencja jest za dobrowolną aborcją. Ale cóż, w wiekszości krajów aborcja na życzenie jest dozwolona, więc treść Konwencji jest niby dopasowana do realiów tych krajów i w ich prawo aborcyjne akurat nie interweniuje. Katolicka prawica z pewnością wolałaby, by Konwencja uznawała przerywanie ciąży z jakiegokolwiek powodu za akt przemocy. Za to nie ma w treści kompletnie nic co miałoby do aborcji zachęcać ani głosić, że jest ona prawem kobiety.

Konwencja tym artykułem sugeruje aby wreszcie zrobić porządek z istotnymi problemami w kwestii obrony życia, które są główną przyczyną zabijania nienarodzonych.

Zrobić wreszcie porządek ze zwyczajem abortowania dziewczynek, bo chce się chłopców. Są społeczności, w których niestety ma to miejsce.

Zrobić porządek z nieodpowiedzialnymi facetami, którzy chcą tylko rozkochać w sobie i zaliczyć dziewczynę a potem dawać jej wybór „albo bachor albo ja”. Jedne z najbardziej obrzydliwego poniżania i ranienia kobiet, traktowania ich jak przedmiot i obiekt seksualny, co zdarza się bardzo często w naszej kulturze.

Zrobić porządek z rodzicami, którzy groźbą zmuszają nastoletnią córkę do abortowania ich wnuka/wnuczki “dla jej dobra”, żeby tylko nie zawaliła szkoły, nie spieprzyła sobie życia i nie przyniosła wstydu rodzinie.

Taka kobieta czy dziewczyna czująca, że do aborcji tak naprawdę przymuszają ją wbrew jej woli, nie mająca niczyjego wsparcia zgodnie z Konwencją będzie się mogła zgłosić do odpowiednich organów.

Za aborcję nie należy karać kobiety, która jej dokonała tylko raczej tego, kto ją do niej zmusza, choćby manipulacją czy różnymi gierkami psychologicznymi. Dla mnie jako osoby o nietypowych do zaszufladkowania poglądach czyli feministki pro-life zajęcie się tymi problemami jest bardzo ważne.

Jest jeszcze inna katolicka i konserwatywna dziennikarka. O Konwencji stambulskiej nagrała dwa filmiki. Jeden w 2016 r. Po ratyfikacji przez Polskę. Drugi obecnie, kiedy rząd pod wpływem lobby prawicy przygotowuje się do jej wypowiedzenia. Wiekszość jej filmów akurat bardzo lubię. Uważam ją za błyskotliwą i z wieloma kwestiami się z nią zgadzam. Parę razy nawet udostępniałam jej nagrania. Jednak tym razem zgodzić się nie mogę. Właśnie dlatego, że też tak jak ona… przeczytałam Konwencję stambulską.

Przed laty nagrała ona bardzo dobry filmik, w którym obnażyła kłamstwa na temat projektu ustawy „Stop aborcji”. Prezentowała treść ustawy, którą i ja wcześniej też przeczytałam. Obnażyła jak fałszywie się ją interpretuje i jak dodaje do niej rzeczy, o których w dokumencie nic nie pisze. Na tamtym filmie akurat wszystko się zgadzało z prostej przyczyny. Sprawa była zgodna z poglądami dziennikarki.

Jak wielkie było moje zaskoczenie kiedy teraz o treści Konwencji stambulskiej mówi dokładnie tak samo jak feministki, które protestowały przeciwko ustawie „Stop aborcji”.  One widziały w niej np. zakazywanie badań prenatalnych, czego tam nie było. Tymczasem dziennikarka w Konwencji stambulskiej widzi, że miałaby ona zakazywać przebierania dziewczynek za księżniczki i chłopców za superbohaterów na kinderbalach aby nie narzucać im społecznych ról (i pewnie nakazywać ubierać chłopców w sukieneczki, aby odkrywali swoją tożsamość płciową – moja sugestia). Tymczasem w artykułach o edukacji kompletnie nic na ten temat nie ma. Nie rozumiem skąd taka interpretacja?

Ale największy zgrzyt poczułam w momencie gdy dziennikarka choć pokazała te zapisy Konwencji mówiące o przestępstwach z „honoru” to potraktowała je obojętnie, jako zbędne. Bo przecież nie mają miejsca w naszej kulturze.

Jak wiemy coraz więcej imigrantów z odmiennych kręgów kulturowych przybywa do Europy. Mimo że nasz rząd oficjalnie deklarował, by nie przyjmować to tak naprawdę Polska również ich przyjmuje. Konwencja stambulska obejmuje także imigrantów. Czyż nie jest ona narzędziem, które ma po prostu skłonić ich do asymilacji i przestrzegania tutejszego prawa?

Dziennikarka ta w swoich filmikach wiele razy dawała popalić feministkom. Sugerowała im, żeby zamiast w walkę z kościołem i wymyślaniem bzdur jak bardzo on gnębi kobiety zajęły się wreszcie realną dyskryminacją kobiet w innych kulturach niż nasza.

Moja droga, przecież Konwencja stambulska wyraźnie skłania do tego co mówisz. To wynika po prostu z jej treści. Jeszcze raz to powtórzę. Konwencja stambulska nie dąży do wykorzenienia wszelkich tradycji. Dąży do wykorzenienia TYLKO TYCH, które prowadzą do przemocy wobec kobiet. Jeśli w naszej kulturze takich nie ma to możemy być spokojni o naszą chrześcijańską tożsamość.

Wystarczy przeczytać jej treść i przyjąć ją taką jaka jest. Niezależnie od swoich poglądów, wyznawanych idei i popieranej partii politycznej.

Zatem zobaczcie do jakiego zaskakującego wniosku doszłam.

Konwencja stambulska okazuje się… być na rękę prawicy.

Są sugestie, że światopoglądowo ja jako blogerka „skręciłam na prawo” i można to wyczytać z moich tekstach. Ale jak widzisz ten mój tekst o Konwencji stambulskiej totalnie to dementuje.

W rzeczywistości jestem osobą bezstronną i niezależną. Nie trzymam z żadną ideologią ani stroną polityczną zarówno lewą jak i prawą. Jedynie albo popieram albo neguję różne pomysły, które wychodzą zarówno z prawicy jak i lewicy. W zależności czy na podstawie mojej własnej analizy, samodzielnego myślenia i doświadczenia rzeczywistości uznam ten pomysł za słuszny lub za chybiony. Raz mój światopogląd na jakąś sprawę będzie bardziej zbieżny ze światopoglądem prawicy a raz z lewicy. Na moich blogach raz będę się odchylać na prawo a raz na lewo. Ponieważ jestem za lub przeciw konkretnej sprawie a nie za lub przeciw danej bańce politycznej.

W kształtowaniu swych poglądów szukam przede wszystkim spójności i prawdy. Tego niestety wszędzie brakuje. Gdybym miała przystąpić do jakiejś partii politycznej, to nie znalazłabym swojego miejsca w żadnej. Nie byłabym w stanie dostosować się do dyscypliny partyjnej i być zmuszana do głosowania w parlamencie wbrew sumieniu czy tego co naprawdę widzę.

Tak właśnie działają media, kształtowanie opinii społecznej i ludzie wydelegowani do wywierania na nas wpływu. Mówi się o prawdzie i neguje kłamstwa wyłącznie wtedy gdy jest to zgodne z ideologią. Natomiast jeśli coś jest niezgodne ale prawdziwe to się po prostu kłamie.

Dokładnie to uświadomiła mi analiza Konwencji stambulskiej. Albo dodaje się do niej to czego w niej w ogóle nie ma. Albo przemilcza to co w niej naprawdę jest. Albo przeinterpretowuje się treść i wyrywa z kontekstu. Byle tylko było podpasowane pod orientację polityczną.

Za to wszystko dostało się ode mnie prawicy i partii rządzącej. Ale spokojnie. Lewicy, choć ona protestuje przeciw wypowiedzeniu Konwencji też się dostanie.

Opozycja cytuje opinię Rzecznika Praw Obywatelskich. Opinia ta porównując to co ja w Konwencjii wyczytałam jest w miarę zgodna z prawdą i dobrze rozprawia się z mitami choć nie mówi wszystkiego.

To dlatego, że w ich przypadku głoszenie prawdy akurat się opłaca. Za to gdyby była mowa o czymś nie pasującym do ich poglądów to z pewnością by nakłamali.

Lewica głośno powie, że Konwencja stambulska jest nowatorska, bo wprowadza pojęcie płci społeczno-kulturowej, więc uwzględnia prawa transseksualistów… nawet jak w niej nic o nich ma.  Lewica powie, że tak, oczywiście – Konwencja wprowadza ideologię gender… i bardzo dobrze.

Za to lewica nie powie ani słowem, że Konwencja wyraźnie uznaje za przemoc zmuszanie do aborcji. Dlaczego? Bo to byłaby kompromitacja jej własnych proaborcyjnych poglądów. Wolałaby pewnie, by w Konwencji pisało, że przemocą jest zmuszanie do donoszenia niechcianej ciąży. Na próżno. Nic takiego tam nie ma.

Dlaczego lewica za nic nie powie, że celem Konwencji jest głównie walka z zabójstwami honorowymi i barbarzyńskimi obyczajami? Przecież dla każdego wrażliwego na krzywdę kobiet jest to MEGA POTĘŻNY ARGUMENT aby być za Konwencją!!!

Z prostej przyczyny. Lewica o tym nie powie aby przypadkiem nie wrzucać do jednego wora chronionych poprawnością polityczną muzułmanów. Przecież nie wszyscy tak źle traktują kobiety – ludzie, bądźmy tolerancyjni i generalizujmy. Za to dowalmy Kościołowi, bo to on narzuca nam patriarchat i jest najbardziej opresyjną religią na świecie. Lewica tutaj nawet zawtóruje prawicy – macie rację – Konwencja wykorzenia wyłącznie wasze tradycje… i bardzo dobrze.

Mam wrażenie i być może się nie mylę, że każda ze stron ma narzucone odgórnie co dokładnie i w jaki sposób ma mówić o Konwencji stambulskiej. Co ma z niej wyciągać, co przemilczać, a co nakłamać. Jeśli reprezentujesz którąś ze stron a powiesz coś odrobinę inaczej to znaczy, że się wyłamujesz i pewnie od razu zostaniesz uciszony.

Ci wszyscy dziennikarze, politycy, youtuberzy, których oglądamy, którzy poruszają ważne sprawy, oni zazwyczaj stoją po konkretnych stronach. Być może to co mówią to wcale nie są ich osobiste poglądy tylko to, że skoro są rzecznikami prawicy lub lewicy to mają mówić tak a nie inaczej. Albo jak pudło rezonansowe powtarzają za innymi to co „wypada” mówić a to czego „nie wypada” przemilczają, bo chcą się pokazać, że po właśnie takiej stronie stoją.

Mało jest ludzi, którzy mają odwagę wyrazić własne zdanie i z pewnością dlatego, że im płacą za mówienie rzeczy pod dyktando. Mi akurat nikt nie płaci. Otwarcie przyznaję się do braku zatrudnienia więc chociaż mam ten komfort mówienia tego co naprawdę widzę i co osobiście wyczytałam a nie tego co mi każą.

Potem jest problem, bo ci wszyscy wywieracze wpływu są dla pewnej rzeszy osób autorytetami, których kupują. Dla przeciętnego obywatela wygodniej jest zdać się na opinie autorytetów i na tworzone przez nich memy informacyjne na portalach społecznościowych niż samemu pomyśleć i poddać coś analizie.

Obywatel wyrabia sobie światopogląd wyłącznie na podstawie tego, co mu podsuną. Rzecznikom danych ideologii o to dokładnie chodzi.

To, że polecam coś przeczytać to oczywiste. Ale nawet jak masz już poglądy bliższe danej strony politycznej to spróbuj podczas czytania się do nich zdystansować. Nie pozwól aby ci przesłoniły to, co w danym tekście pisze naprawdę.

Jednym z argumentów przeciw Konwencji stambulskiej jest taki, że Polska jej nie potrzebuje, ponieważ ma już własne skuteczne procedury walki z przemocą. Uważa się, że Konwencja będzie za bardzo w nie ingerować. Tymczasem w treści czytamy:

Artykuł 73 – Skutki niniejszej Konwencji

Zapisy niniejszej Konwencji nie powodują uszczerbku dla przepisów prawa wewnętrznego oraz wiążących instrumentów międzynarodowych, które są już obowiązujące lub wejdą w życie i zgodnie z którymi w odniesieniu do zapobiegania lub zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej stosuje się lub można stosować do osób prawa bardziej korzystne.

Znaczy to, że każdy kraj może niezależnie od Konwencji wdrażać własne instrumenty prawne. Jeśli okazują się bardziej korzystne to są nad Konwencją nadrzędne. Standardy Konwencji wkraczają wtedy, kiedy skuteczność jakiegoś mechanizmu wewnętrznego jest zbyt mała, wymaga doprecyzowania i wzmocnienia.

Przykładem dobrego instrumentu jest uchwalona w Polsce 30 kwietnia 2020 r. ważna ustawa antyprzemocowa Kodeksu postępowania cywilnego. Poparły ją wszystkie kluby parlamentarne. W maju podpisał ją prezydent. W listopadzie ma wejść w życie. Zgodnie z tą ustawą sprawca przemocy domowej ma być natychmiastowo izolowany od ofiary przez policję lub żandarmerię wojskową. Jeśli trzeba to środkami przymusu i nawet jak twierdzi, że nie ma się dokąd udać. To on musi opuścić mieszkanie a nie ofiara. Ma też zakaz zbliżania się w okolice mieszkania. Nakaz obowiązuje na 14 dni i może zostać przedłużony. W tym czasie osoba pokrzywdzona może dopełnić formalności z wnioskiem o zabezpieczenie. Natomiast sądy mają czymprędzej zająć się sprawą.  

Według Rzecznika Praw Obywatelskich ustawa ta powinna jeszcze zostać uzupełniona o zakaz zbliżania się do ofiary nie tylko w bezpośrednich okolicach mieszkania ale poza nimi np. na ulicy czy w miejscu pracy. Rzecznik powołuje się właśnie na standardy Konwencji stambulskiej, według której:

Artykuł 52 – Wyjątkowe zakazy kontaktowania się

Strony podejmują konieczne środki prawne lub inne działania mające na celu zagwarantowanie, że odpowiednie władze są uprawnione do wydania nakazu, w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary lub osoby narażonej przez sprawcę przemocy domowej na odpowiedni okres czasu oraz zakazu nachodzenia ofiary lub osoby zagrożonej w jej miejscu zamieszkania lub kontaktowania się z ofiarą lub osobą zagrożoną przez sprawcę. Działania podjęte zgodnie z niniejszym Artykułem mają na uwadze przede wszystkim bezpieczeństwo ofiar lub osób zagrożonych.

Artykuł 53 – Zakaz zbliżania się lub nakaz ochrony

1. Strony podejmują konieczne środki prawne lub inne działania mające na cel zagwarantowanie, że ofiary wszelkich form przemocy objętej zakresem niniejszej Konwencji mają dostęp do odpowiednich zakazów zbliżania się lub nakazów ochrony.

Zapytasz o moje osobiste zdanie na temat Konwencji stambulskiej. Na podstawie przeczytanego tekstu jestem za tym, by Polska przy niej pozostała.

Jednak biorę pod uwagę, że są jeszcze inne czynniki np. kulisy stworzenia Konwencji i jej podpisania, poznania ludzi, którzy za nią stali, poznania ich prawdziwych motywów a przede wszystkim tego czy jej postanowienia są realizowane w państwach i na ile pomogły zmniejszyć skalę przemocy wobec kobiet oraz czy nie dochodzi do nadużywania np. fałszywego oskarżania o przemoc. Do tego potrzebna jest kolejna szersza analiza.

Niezbędna jest opinia prawnika, politologa, eksperta od stosunków międzynarodowych czy walki z przemocą. Ale wyłącznie takiego niezależnego, który nie jest związany z żadną stroną i nie jest doktrynerem. Takiego, który odetnie się od ideologii i skupi się wyłącznie na samej Konwencji. Dobrze wiemy, że Ordo Iuris też ma bardzo wykształconych i doświadczonych prawników, którzy są ekspertami.

Doskonale rozumiem, że nie każdemu chce się a przede wszystkim nie ma czasu aby czytać wszelkie konwencje, umowy, traktaty, ustawy, projekty ustaw i jeszcze samemu wcielać się w dziennikarza śledczego, by poznać kulisy i prawdziwe motywy oraz weryfikować odkrytą prawdę ze wszystkimi wypowiedziami „autorytetów”. Jest to niemożliwe, bo doba nie jest z gumy i nie każdy jest we wszystkim ekspertem by dobrze zrozumieć.

Na dodatek takie zapisy nie są żadną przyjemną lekturą. To są przeważnie długie, nudne i trudne paragrafy. Wprawdzie powstają strony internetowe, które to upraszczają przeciętnym ludziom streszczając to wszystko ale one przeważnie są stronnicze.

W Polsce i na świecie toczą się afery wokół tysięcy spraw. Zawsze coś jest kosztem czegoś. Jeśli znajdziesz czas na przeczytanie dokumentu Konwencji stambulskiej to już nie będziesz go mieć na inny dokument.

Dlatego jeśli nie masz w danej chwili możliwości aby z czymś się dobrze zapoznać to zrób to kiedy możesz. W tym czasie miej po prostu dystans do wszelkich memów internetowych, filmów na YouTube i opinii innych. Dopóki czegoś dobrze nie poznasz nie decyduj na ich podstawie zbyt pochopnie czy masz się czemuś sprzeciwiać czy stać za tym murem.

A kiedy już odkryjesz prawdę to przyjmuj ją taką jaka jest a nie tylko wtedy gdy to się opłaca.


Dorota Strzelecka

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i trzech kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, bezrobotna, blogerka, grafik, szukająca pracy... jakiejkolwiek, choć fajnie gdyby to była praca marzeń na czas nieokreślony, konsultantka Oriflame. Prowadzi blogi "Kropla Arganu" i "Dorota Strzelecka - Bezrobotna artystka szuka pracy".

Może Cię zainteresować...