Kalendarz Polki 2019 konkurs
Lepsze jutro, Samo życie, Za granicą

KONKURS o kalendarz i postanowienia noworoczne. Spisz je albo sobie odpuść


Nigdy się nie poddawaj – to był trend promowany w blogosferze, za którym wszyscy podążali. Naczytali się o rozwoju osobistym i motywacji. Uwierzyli, że jeśli bardzo chcesz i nigdy się nie zatrzymasz to wszystko jest możliwe. Zapragnęli przeć do przodu, orać nieustannie byle tylko do celu i swojej lepszej wersji siebie. Ponieważ podobno wtedy osiąga się pełnię szczęścia

Aż tu nagle realia stanęły im na drodze. Przekonali się, że niepoddawanie się niekoniecznie doprowadzi do tego czego chcą. Jeszcze przy okazji nabawili się stresu i depresji. Runęły niespełnione nadzieje, bo przecież nie tak miało być. Włożony w to wysiłek nie przyniósł rezultatu a jeśli jakiś przyniósł to o dziwo nie dał szczęścia. Podupadło zdrowie, popsuły się relacje i inne sfery życia, ponieważ trzeba było coś poświęcić, coś zaniedbać. Chcieli dzięki temu wysiłkowi dużo zyskać lecz po drodze wiele stracili. Musieli to przemyśleć. Myśleli niezależnie i gdy myślących niezależnie jest więcej to trend zmienia się na ten o jakim oni myślą.

W taki sposób wkracza coraz więcej osób, które bojkotują podążanie za głównym trendem i w ten sposób… rodzi się kolejny trend. Nowy, który zastępuje stary.

O D P U S Z C Z A Ć

Podobno to takie trudne, że trzeba się tego uczyć. Istnieje nawet tzw. sztuka odpuszczania. Przeczytasz o niej niemal na KAŻDYM blogu, szczególnie kobiecym. One wszystkie jednogłośnie O D P U S Z C Z A J Ą. Zawsze będą używać tego a nie innego słowa jak np. rezygnować czy dawać sobie z czymś spokój.

Co ciekawe, ja już o tym trendzie pisałam 2 lata temu nim wszedł do blogowego mainstreamu.

Jak prujesz do przodu, nie poddając się a tylko na tym cierpisz to może to nie jest i nie będzie dla Ciebie, więc lepiej sobie ODPUŚĆ.

Ale to kółko nigdy nie zostanie przerwane. Znów pojawią się tacy co stwierdzą, że O D P U S Z C Z A N I E to wymówka aby zbyt szybko się poddać. Aby pogodzić się z miejscem, w którym się jest nawet jak nie czujesz się tu dobrze. To utrata tej woli walki.

Znów się zbuntują przeciw trendowi, ruszą cała naprzód aby nigdy się nie poddać. I znowu wszystko się odwróci. Stary trend zostanie na nowo odkryty. Będzie tak długo na blogach wałkowany, aż ponownie zostanie zbojkotowany przez ten sam przeciwny anty-trend co lada moment znów stanie się głównym trendem.

Identyczną huśtawkę bycia na topie a następnie spadku i ponownego powrotu na top z perspektywą jeszcze raz spadku w przyszłości zaliczyła idea postanowień noworocznych.

W grudniu każdy już tylko myśli o Nowym Roku a po świętach tym bardziej. Aby kolejny rok był lepszy od poprzedniego należało było zrobić sobie dokładne postanowienia i się ich trzymać.

Trzeba było je obowiązkowo spisać. Długopisem na kartce lub w kalendarzu. W żadnym urządzeniu elektronicznym i broń cię Panie Boże w głowie – głosili to dorośli, poważni i wykształceni ludzie. Tak, jakby papier miał jakąś niezwykłą moc spełniania Twoich marzeń czy celów – jakkolwiek je nazwiesz.

Logika była w tym taka, że coś na kartce to rodzaj umowy samym z sobą, bo jak coś masz oficjalnie „certyfikowane”, to podchodzisz do tego z większym zaangażowaniem.

Pewien znany w Polsce trener rozwoju osobistego poradził kiedyś aby 1 stycznia spisać sobie swoje postanowienia i cele na kartce. Wsadzić je do koperty i zamknąć gdzieś do tajnej skrytki pod kluczem.

Wyjąć i otworzyć kopertę należało 31 grudnia aby sprawdzić, czy wszystko z listy udało się zrealizować i porównać.

Tak więc ludzie sobie te postanowienia spisywali. Robili ich piękne, długie listy. Tylko co, że zaczyna się Nowy Rok. Mija jego pierwszy, drugi, trzeci miesiąc. Zaczął się listopad – a tu nic nie zostało zrealizowane. Albo po prostu zmieniły ci się wartości i starsze postanowienia już nie są a ciebie tak istotne i ważne.

To okoliczności powstrzymały Cię przed spełnieniem postanowień.

A może po prostu ci się nie chciało ruszyć dupy?

Tak więc mamy gotowy antytrend. Nie rób postanowień noworocznych, nie spisuj ich!!! – grzmią teraz internetowe autorytety. Nawet te same co wcześniej radziły postanawiać, spisywać i jednocześnie wytrwale dążyć do celu. Przecież te postanowienia się nie spełnią, życie i tak potoczy się inaczej niż planowałaś, więc szkoda czasu.

Mamy zwolenników postanowień czy planów noworocznych jak i przeciwników. Jakie jest więc moje podejście?

Nie robię sobie i nie zapisuję postanowień noworocznych. Na pewno nie takich w stylu, że w nowym roku na pewno znajdę pracę, bo na to nie mam wpływu. Zakładam jedynie, że będę tej pracy szukać.

Raczej jest to zakładanie, zrobienia rzeczy, które są realne i przede wszystkim zależą ode mnie. Postanawiam sobie, że w Nowym Roku pojadę sobie w podróż tam i tam ale tylko wtedy gdy będę  miała na to czas i pieniądze. Albo nie, że zarobię taką i taką kwotę na spełnienie marzenia, lecz że podejmę takie i takie wysiłki aby ją zarobić. A jaki będzie wynik to życie pokaże.

Nie postanawiam sobie, że schudnę, utrzymam wagę czy zmienię swoje nawyki tylko to, że będę dalej tak jak teraz regularnie trenować i jeść to co jeść powinnam. A jakie to przyniesie efekty to zobaczymy.

Zamiast postanowień stawiam na zadania do zrobienia, które przypadają akurat na kolejny rok. Np. wiem, że mam do zrobienia swoje portfolio graficzne aby móc je pokazywać ubiegając się o pracę grafika.

Nie spisuję postanowień noworocznych, nie robię sobie jakiś wypasionych list w których rozpisuję sobie duże cele na mniejsze ale mimo to… zawsze mam przy sobie kalendarz. Co roku. Albo prosty, tani z papierniczego albo jakiś specjalny spersonalizowany.

Kalendarza używam do zapisywania. Skoro nie postanowień noworocznych to czego?

  • ważnych dat jakie są z góry ustalone
  • urodzin, imienin, rocznic, wydarzeń
  • spotkań, kursów, wizyt u lekarza czy w urzędach itp.
  • zadań jakie mam do zrobienia
  • pomysłów, za które zamierzam się zabrać i te zapiski lubię najbardziej traktując kalendarz jako swój notes
  • postów blogowych jakie zamierzam opublikować
  • także tego co wydarzyło się w danym dniu, po fakcie aby na przyszłość w różnym celu o tym pamiętać  np. spotkałam się z dną osobą, moje dziecko było chore, miało szczepionkę, dostałam paczkę, dowiedziałam się czegoś ważnego itp.

Na rok 2019 wybrałam kreatywny Kalendarz Polki wydany przez klub Polki na Obczyźnie do którego należę od 3 lat. Jego treść redagowały klubowe koleżanki. Znajdują się w nim ich rysunki, wiersze, krótkie opowiadania oraz ciekawostki z różnych stron świata głównie o świętach czy wydarzeniach przypisanym datom.

Jednak jest on przede wszystkim fajny dla osób, które dużo notują. Miejsc na notatki jest więcej niż tabelek z dniami. Znajdziesz tu sporo pustych stron. Ale są też skrótowe plany roczne oraz na poszczególny miesiąc. Jest on bardzo minimalistyczny, delikatny i subtelny.

O tym, że kalendarz dotarł do mnie do Granady powiadamiałam na swoim Facebooku i Instagramie pokazując jego sesję zdjęciową.

Jak kalendarz wygląda w środku możesz zobaczyć tutaj i ewentualnie go sobie zamówić.  Do każdego zamówionego kalendarza dołączany jest e-book – książka pt. „Świat według Polki”, o której też kiedyś pisałam.

Jednak tym razem u mnie na blogu jedna osoba ma niepowtarzalną szansę aby taki kalendarz wygrać i wkroczyć z nim w Nowy Rok 2019.

OGŁASZAM KONKURS! :))))

Na czym on będzie polegał?

W komentarzu pod tym postem albo pod jego zajawką na moim facebooku wypowiedz się w kilku zdaniach na następujący temat:

Jaki jest Twój stosunek do postanowień noworocznych? Postanawiasz coś i spisujesz czy raczej sobie odpuszczasz? Dlaczego akurat tak? Napisz też w jaki sposób używasz i do czego używasz kalendarza, kiedy prowadzi Cię przez rok.

Na Wasze komentarze czekam do piątku 14 grudnia do północy.

Następnie w sobotę 15 grudnia na moim facebookowym fanpage pojawi się ankieta, w której moi czytelnicy będą głosować na najciekawszy komentarz. Ja wyłączam się z oceniania. Zatem, jeśli weźmiesz w konkursie udział, to jest szansa aby zaangażować Twoich znajomych do pomocy.

Głosowanie w ankiecie potrwa do wtorku 18 grudnia do północy.

Ze zwycięzcą ankiety od razu skontaktuję się i poproszę o adres. Wysyłka realizowana jest jedynie na terenie Europy.

Chciałabym niezwłocznie móc wysłać kalendarz zwycięzcy przed świętami, aby dostał go (o ile przepracowana poczta dopisze) jeszcze przed nowym rokiem.

KONKURS o kalendarz i postanowienia noworoczne. Spisz je albo sobie odpuść

Powiem, że szansa na wygranie kalendarza jest spora, ponieważ mój blog jest niepopularny, nie ma dużych zasięgów, przez co spodziewam się naprawdę kilku komentarzy więc konkurencja będzie raczej niewielka. Możesz nawet okazać się, że będziesz jedyną osobą co zostawi komentarz a wtedy kalendarz automatycznie idzie do Ciebie. :))

Wobec takich faktów nie radzę tego konkursu O D P U S Z C Z A Ć?

Może się Tobie poszczęści i wraz z nowym kalendarzem zaczniesz ten Nowy Rok.

Kalendarz jest raczej dla kobiet. Ale jak jesteś facetem to tym bardziej zachęcam do udziału. Może wygrasz fajny upominek  dla swojej ukochanej, mamy, siostry, koleżanki, po prostu Twojej bliskiej kobiety.

Zatem zapraszam do konkursu życząc Ci aby tak końcówka roku 2018 była dla Ciebie udana i byś w życiu kierowała się nie trendami a tym co widzisz za stosowne. Jeśli nie chcesz się poddać, to się nie poddawaj. Jeśli jednak stwierdzisz, że warto odpuścić – odpuść. Jeśli mimo to lubisz zapisywać postanowienia noworoczne bez względu na to czy się spełnią to zapisz je sobie. A najlepiej w czymś ładnym tak jak Kalendarz Polki.

KONKURS ZAKOŃCZONY.

 

 


Dorota Strzelecka

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i trzech kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, bezrobotna, graficzka, blogerka, marząca także o pracy przy europejskich projektach z dziedziny kultury, próbująca swoich sił jako konsultantka Oriflame. Prowadzi blogi "Kropla Arganu" i "Dorota Strzelecka - Bezrobotna. Bez wymówek"

Może Cię zainteresować...