Jestem w stanie pracować tylko tam, gdzie człowiek jest najważniejszy - Wywiad z Anną Jurewicz - Twoim psychologiem online
Wywiady, Za granicą

Jestem w stanie pracować tylko tam, gdzie człowiek jest najważniejszy – Wywiad z Anną Jurewicz – Twoim psychologiem online


W obliczu trudności na rynku pracy często jedyną opcją jest zostanie swoim własnym szefem. A jeszcze lepiej jest gdy się w tym spełniasz i wiesz, że nie chcesz już robić nic innego. Taką drogę przeszła Anna Jurewicz, którą zaprosiłam na kolejny wywiad z cyklu Bezrobotni mają moc o tym jak sobie radzić w trudnej sytuacji lub jak można z niej wyjść.

Ania ma 28 lat. Mówi o sobie, że jest szczęśliwym człowiekiem, który może oglądać swoje ukochane impresjonistyczne obrazy, zwiedzać piękne miasta tego świata, rozwijać się i spełniać swoje marzenia.

Realizuje się na wielu płaszczyznach. Zawodowo jest psychologiem. Pracuje online z ludźmi z całego  świata – w ciągu ostatniego roku gościła w swoim internetowym gabinecie ludzi z Ameryki Północnej i Południowej, z Azji i Afryki, Australii i oczywiście Europy. Strefy czasowe są jej niestraszne. Ludzie to jej pasja i nie wyobraża sobie, że mogłaby zajmować się czymś innym.

W wolnym czasie wychowuje troje dzieci, z czego jedno własne. Zajmuje się domem, odnawia stare meble, bloguje, a obecnie kończy swoją pierwszą powieść.

Ania jest emigrantką, która spełnia swoje marzenia w Strasbourgu, Alzackim mieście we wschodniej Francji. Jeśli chcecie poznać jej świat to zaprasza Was na swojego bloga Aniversum.fr oraz na Instagram. Jest w nim mnóstwo miejsca.

1. Na blogu Aniversum czytałam wypowiedź Twojej koleżanki, która radzi jak dobre opisać swój profil na LinkedIn aby znaleźć wymarzoną pracę. Twierdzi, że należy dokładnie opisać co chce się robić. Zatem na początek powiedz mi co Ty najbardziej chciałbyś robić i o czym marzysz?

Jako dziecko długo nie potrafiłam odpowiedzieć na pytanie o to, kim chcę być, jak dorosnę. Nie szczególnie widziałam się w roli nauczycielki, jak moja mama, czy policjantki, gdybym poszła w ślady taty. Miałam około 15 lat kiedy uświadomiłam sobie, że praca psychologa to moje marzenie i po prostu muszę je zrealizować. Ponieważ zawód ten jest niezmiernie elastyczny, wiele razy zmieniała się moja koncepcja, właściwie na każdym etapie studiów miałam na siebie inny pomysł. Aż w końcu moja wizja musiała spotkać się z rzeczywistością – emigracją i macierzyństwem. Tak powstał Europejski Instytut Samorozwoju. Jest to miejsce dla wszystkich tych, którzy czasami potrzebują złapać oddech i równowagę.

2. Opowiedz jakie jest Twoje wykształcenie, doświadczenie zawodowe i kompetencje? A może masz na koncie jakieś osiągnięcia?

Ukończyłam Wydział Psychologii na Uniwersytecie Warszawskim i zaraz po studiach wyjechałam za granicę. W zawodzie pracuję już od ponad dwóch lat. Moim największym osiągnięciem jest poczucie absolutnego spełnienia i pewności, że to co robię, jest potrzebne, pożyteczne i nie chciałabym robić nić innego.

3. Mieszkasz we Francji w Strasbourgu. Jaka była historia twojej emigracji?

Miałam niezwykłe szczęście trafić w życiu na człowieka, który okazał się być moją bratnią duszą. Przeprowadziłam się do Francji w styczniu 2013 roku, w maju urodziła się nasza córka. Historia mojej emigracji, to historia miłosna i chociaż każdy, kto wyjechał z ojczyzny wie, jak ciężko jest się zaadaptować do nowego miejsca (szczególnie jeśli nie jest to kraj pierwszego wyboru), mogę śmiało powiedzieć, że było warto.

4. Ja też mieszkam na emigracji, choć w innym kraju niż Ty. Ostatnio podczas mojej obecnej wizyty w Polsce byłam na imprezie gdzie każdy z osobna męczył mnie pytaniem Jak mi się tam żyje? Pozwolisz, że to odreaguję i też Cię nim pomęczę?

To jedno z moich ulubionych pytań! Mam nawet gotową, wymijającą odpowiedź.

We Francji żyje się inaczej niż w Polsce. Pod niektórymi względami jest dużo prościej (duża opieka państwa, służba zdrowia), pod innymi nieco podobnie (papierologia!), a pod innymi dużo gorzej (na przykład bankowość).

5. Jaka jest sytuacja na francuskim rynku pracy i jak się na niej odnalazłaś?

Francja obecnie ma bardzo duży procent bezrobocia. Nie pomaga fakt, że aby znaleźć pracę niezbędna jest znajomość języka francuskiego, gdyż angielskim mało kto włada. Na początku mojej emigracji byłam jeszcze przed obroną pracy magisterskiej – nie miałam więc ani tytułu zawodowego, ani nie znałam języka. W dodatku byłam w ciąży, sytuacja niemalże patowa. Wiedziałam, że jedyną opcją jest zostanie swoim własnym pracodawcą, ale zanim to nastąpiło…

6. Czy miałaś na koncie okres bezrobocia? Jak długo to trwało i co było tego przyczyną?

Dość szybko, bo zaraz po obronie, zarejestrowałam się jako osoba bezrobotna. Francuskiego umiałam ledwo tyle, żeby wydukać swoją datę urodzenia i kupić bilet na autobus. Każdy ma w trakcie nauki taką barierę językową, że już rozumie, ale jeszcze nie mówi.

Wtedy, we francuskim Urzędzie Pracy zrozumiałam, że pracy na pewno nie znajdę. Nie dostanę się też na dofinansowany kurs językowy, który wtedy przysługiwał osobom szukającym zatrudnienia w branży usługowej: hotelarstwo, restauracje, lub budowlanej. Pozostała mi nostryfikacja dyplomu we Francji. Proces ten trwał prawie rok i zakończył się… porażką. Nie dostałam potwierdzenia swojego wykształcenia we Francji. Poproszono mnie o odbycie 400 godzinnych praktyk, na które ma mnie skierować wybrany uniwersytet. Wybrany uniwersytet zaproponował mi podjęcie dwuletnich studiów, a kiedy pokazałam tam pismo z ministerstwa, podrapano się w głowę i rozłożono ręce. Kazano mi wrócić w maju. W maju popukano się w głowę i kazano wrócić w październiku. W październiku pytano, dlaczego nie przyszłam we wrześniu…

Brzmi absurdalnie, tak absurdalnie, że się poddałam.

7. Jak wpłynęło to na Twoje samopoczucie? Czy było ci trudno i zaliczyłaś załamanie czy jednak porażka dała Ci więcej siły aby walczyć dalej o pracę marzeń?

Na pewien czas dałam sobie spokój. Nie miałam innego pomysłu na siebie, nie wiedziałam nawet jak zacząć. Potrzebowałam zdystansować się do francuskiej biurokracji i całej tej plątaniny. Wtedy bardzo pomógł mi mój mąż. Ponieważ Strasbourg leży przy samej granicy  z Niemcami, nostryfikowałam mój dyplom w Niemczech. Cała operacja trwała dwa tygodnie. Moje marzenie o byciu swoim własnym szefem, prowadzeniu własnej działalności – znowu stało się realne. Co więcej, było na wyciągnięcie ręki.

8. Od roku 2012 prowadzisz bloga Aniversum. Bliżej się o nim dowiedziałam, kiedy na naszym spotkaniu Klubu Polek na Obczyźnie któraś z dziewcząt powiedziała, że koniecznie trzeba do Ciebie zajrzeć, bo fajnie piszesz. Skąd pomysł na tego bloga i o czym on jest?

Piszę nieprzerwanie od 15 lat. Opowiadania, wiersze, historyjki, opowieści. Będąc z daleka od domu, od przyjaciół i rodziny potrzebowałam też czasami opowiedzieć światu o tym co się u mnie dzieje. Aniversum to gra słów – Ani universum – wszechświat Ani, ale też Ani Versy – czyli wersy Ani. To blog o moich przejściach ze światem, o tym co mnie ciekawi, co mnie zastanawia. Staram się pisać z przymrużeniem oka. Ten blog to ja, a każdy wpis to zaproszenie na pogaduchy przy kawie. Wpadajcie 🙂

9. Pisanie bloga to czasochłonne zajęcie. Czy wzbogaciło Cię w jakiś sposób lub dało ciekawe doświadczenie?

Uwielbiam pisać i cała ta otoczka blogowa mnie fascynuje. Nie mam biznesplanu, nie planuję zostać Światowej Sławy Blogerką. Po prostu lubię pisać. Mam wiele pasji i pisanie jest jedną z nich. Przy okazji poznałam wielu interesujących ludzi, a zdarza się, że czytelnicy mojego bloga trafiają do mojej przychodni psychologicznej i w ten sposób mogę ich bliżej poznać i pomóc.

10. W blogowaniu widzę pewnie trend. Twórcy otwarcie przyznają się do pewnych swoich problemów, słabości, trudności życiowych. Starają się nim sprostać jednocześnie akceptując fakt, że to im się przytrafiło gdy nic nie mogą zrobić. Blogerzy piszą m.in. o swojej niepełnosprawności, chorobach, cierpieniach, problemach rodzinnych, czasem o wielkich dramatach. Ja również reprezentuję ten trend i moim problemem jest długotrwałe bezrobocie. Natomiast u Ciebie jest nim zmaganie się z otyłością. Poświęcasz temu wiele wpisów. Sama bezpośrednio określasz się Jestem gruba – pozwolisz, że Cię zacytuję. Skąd taki odważny krok w czasach kiedy wymaga się byśmy były szczupłymi laskami a kiedy nie udaje nam się schudnąć to pewnie coś robimy nie tak?

Chętnie bym nie była gruba, jakby mnie ktoś pytał, co wolę. Ale jestem i wielu ludzi jest. Powiedzenie tego światu (jakby sam nie zauważył), było dla mnie bardzo terapeutyczne i stanowiło ogromny krok w procesie leczenia otyłości.

Chciałabym też na swoim przykładzie pokazać innym grubym (czy nie), że można schudnąć. Że jest nadzieja.

11. Jak żyć w miarę pogodnie, zgodnie z sobą i akceptować siebie mimo tego typu trudności?

Może to kwestia usposobienia, ale wychodzę z założenia, że życie nam upłynie bez względu na to, co o sobie myślimy. Więc lepiej myśleć dobrze, z miłością, troską. Są też w życiu większe problemy niż rozmiar tyłka, a jak już rozmiar tyłka staje się problematyczny, to można i z tym sobie poradzić, jeśli tylko chcemy.

12. Możesz pochwalić się swoją działalnością, którym jest wspomniany Europejski Instytut Samorozwoju. Założyłaś go z powodu braku możliwości lub chęci pracy u kogoś czy z potrzeby stworzenia sobie miejsca w którym możesz robić to co chcesz i pomagać innym?

Od zawsze wiedziałam, że chcę pracować z ludźmi, szukałam jedynie odpowiedniej formy. Mój Francuski jeszcze nie jest na tym poziomie, żebym mogła pracować w tym języku, więc odpadała lokalna działalność. Ale pozostał Internet – okno na świat. Europejski Instytut Samorozwoju niedługo będzie przechodził niewielką rewolucję i zmieni nazwę, na pewno dam ci o tym znać.

13. Udzielasz porad psychologicznych i coachingowych online. Z jakimi trudnościami ludzi najczęściej się do Ciebie zgłaszają. Dlaczego warto skorzystać z takiego wsparcia?

Pracuję z ludźmi z całego świata zarówno po polsku jak i po angielsku. Pomagam osobom, które potrzebują odmiany w życiu, natrafiły na trudności, które ciężko jest samemu pokonać. Staram się stworzyć moim klientom miejsce, w którym „mogą się do siebie dodzwonić”, skonfrontować swoje lęki, obawy, pragnienia i potrzeby.

Zawsze zachęcam do kontaktu z psychologiem – niezależnie od problemu, z którym się borykamy, lżej jest, gdy ktoś ten ciężar dźwiga z nami.

14. Załóżmy, że przychodzi do Ciebie osoba, co bezskutecznie szuka pracy, nie ma na rachunki lub ma dość bycia zależną od innych i jest załamana. W jaki sposób starasz się jej pomóc.

Do każdego klienta podchodzę indywidualnie i wspólnie opracowujemy kierunek, w jakim zmierzamy. Podstawowym krokiem jest zawsze określenie realnych potrzeb, problemów i aspiracji danej osoby. Nie ma dwóch jednakowych osób, nie ma wiec jednej metody na problem. Najważniejsze dla mnie jest zrozumienie człowieka, który ze mną rozmawia – dopiero potem możemy zacząć pracować.

15. Co rozumiesz przez pojęcie Samorozwój?

To wszystko, co sprawia, że jest się coraz bardziej sobą. Rozwijać może książka, obraz czy piosenka. A może to też być rozmowa z przyjacielem. Samorozwój to według mnie każda aktywność, którą robimy dla siebie, bo tak potrzebujemy. To ten moment, kiedy poznajemy siebie. To piękna przygoda, patrzeć jak moi klienci poznają siebie.

16. Czy możesz zdradzić jakie masz pomysły i plany w związku z Twoim Instytutem?

Niedługo Instytut zmieni nieco swoją nazwę i formę. Nieustannie pracuję nad nową stroną i staram się, żeby była bardziej intuicyjna i przyjazna. W ofercie pojawi się też na stałe wsparcie psychologiczne dla par – do tego zainspirowali mnie moi klienci.

17. Masz swój ustalony plan dnia i wiesz dobrze co kiedy chcesz robić? Jak motywujesz się do aktywności, kiedy nie ma nad Toba szefa?

Ta praca to spełnienie moich marzeń – lecę do niej na skrzydłach! Czasami mam bardziej napięte dni, kiedy w moim biurze pojawia się dziennie kilka osób. Ogromną zaletą jest też elastyczność, dysponuję swoim grafikiem sama, więc ani strefy czasowe, ani święta czy strajki nie stoją mi na przeszkodzie. Staram się kilka razy do roku zrobić sobie urlop, bo i mój samorozwój jest dla mnie ważny.

18. Jeszcze raz zadam Ci pytanie w stylu HR. Jak myślisz? Jakie są Twoje mocne i słabe strony?

Jeśli HR-owiec zada ci takie pytanie – uciekaj. Nie zna się na swojej robocie 🙂

19. Co możesz zaoferować potencjalnemu pracodawcy aby wybrał właśnie Ciebie lub osobie, która szuka dobrego psychologa?

Psycholog jest jak przyjaciel – musisz się z nim zgrać. Czasami nie ma chemii między klientem a psychologiem i trudno, trzeba wtedy poszukać kogoś, z kim się lepiej dogadujemy. Nigdy nie namawiam na współpracę ze mną, bo kontakt z psychologiem ma pomagać klientowi. Psycholog też ma prawo odmówić, z różnych powodów, na przykład w niektórej tematyce czuje się mniej pewnie albo osoba prosząca o pomoc wymaga kontaktu z innego rodzaju specjalistą (np. terapeutą).

Jeśli zaś szukałabym pracy, to tylko w HR. Potencjalnego pracodawcę wypytałabym przede wszystkim czy jest gotowy na odejście od sztywnych schematów i skupieniu się na człowieku. Bo ja jestem w stanie pracować tylko tam, gdzie człowiek jest najważniejszy, a reszta się organizuje dookoła.

Dziękuję za rozmowę ☺


Dorota Strzelecka

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i trzech kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, bezrobotna, graficzka, blogerka, marząca także o pracy przy europejskich projektach z dziedziny kultury, próbująca swoich sił jako konsultantka Oriflame. Prowadzi blogi "Kropla Arganu" i "Dorota Strzelecka - Bezrobotna. Bez wymówek"

Może Cię zainteresować...