Dlaczego radosny Finał WOŚP stał się dramatem a walka z nienawiścią trochę mnie irytuje
Samo życie, W Polsce

Dlaczego radosny Finał WOŚP stał się dramatem a walka z nienawiścią jednak trochę mnie irytuje


Piszę ten tekst spontanicznie, aby na samej górze bloga zbyt długo nie wisiała grafika Jurka Owsiaka w luzackiej pozie mojego autorstwa ilustrująca poprzedni post. Co mam na myśli? To aby nie być oderwaną od rzeczywistości, od tego co stało się dzień po tym jak ten post napisałam, od czegoś czego kompletnie nikt nie mógł przewidzieć. Krótko mówiąc: aktualizacja. W tekście przytaczałam pewne „ale” jakie wiele osób ma do Jurka i Orkiestry, były także moje zastrzeżenia ale także do tych co na Owsiaku się lansują i tych, którzy migają się od odpowiedzialności za publiczne pieniądze, za służbę zdrowia bo i tak WOŚP wszystko za nich załatwi. To co stało się w Gdańsku podczas 27 Wielkiego Finału wywróciło Polskę do góry nogami. Nie spodziewanie spadły na nas problemy takie jak walka z nienawiscią. Dla Orkiestry był to zbyt wielki cios i nikt nie mógł uwierzyć dlaczego radosny finał WOŚP stał się dramatem.

Wszyscy jesteśmy w szoku. Ledwo co się zaczął rok a już mamy pasmo tragedii jedna za drugą. Przekonaliśmy się, że śmierć może przyjść w najbardziej zaskakujących i absurdalnych okolicznościach niczym w mocnym thrillerze. Jeszcze tydzień temu w żałobie był mój rodzinny Koszalin, po tym jak pięć nastolatek zginęło w pożarze escape roomu. Teraz Gdańsk, piękne miasto, które bardzo lubię, z którym mam wiele pozytywnych wspomnień, opłakuje śmierć swojego prezydenta Pawła Adamowicza ugodzonego nożem na scenie podczas tzw. „światełka do nieba” na oczach całej Polski.

Ta niedziela 27 Finału WOŚP była dla mnie fantastyczna i radosna. Zapowiadało się, że taka też będzie dla całej Polski.

Działania Jurka Owsiaka nabierały tempa, ludzie świetnie się bawili i aktywnie pomagali. Bity był kolejny rekord zebranych pieniędzy. Coraz więcej sztabów instalowało się także poza granicami naszego kraju gdzie Orkiestra grała dla polonii. Mieszkając w Hiszpanii byłam tego częścią. Postanowiłam tę niedzielę opisać, aby na przyszłość pamiętać co się wtedy wydarzyło.

Tak jak obiecywałam, tak wrzuciłam do puszki dla Owsiaka. Nie tylko wrzuciłam ale byłam obecna tam gdzie coś się działo. Rano odbywała się zbiórka w polskiej szkółce niedzielnej, do której chodzą dzieciaki Polaków mieszkających w Granadzie. Mój synek wracał do domu z serduszkiem Orkiestry naklejonym na czapce. Następnie przekazałam małego mężowi i wraz z nowopoznaną przesympatyczną polską rodziną wybrałam się na Wielki Finał do nadmorskiej Fuengiroli na Costa del Sol. Bardzo lubię tę miejscowość, często ją odwiedzam, znam bardzo dobrze, dlatego ucieszyło mnie, że organizują sztab właśnie tam. Zebrała się w nim polonia z całej Andaluzji. W wydarzeniu wzięło udział kilkaset osób.

Atmosfera była wspaniała a wybrane miejsce niezwykłe. Lokal położony w marinie, czyli w porcie jachtowym. Pogoda dopisała. Mieliśmy piękny widok na zatokę i zachód słońca nad morzem i górami. Było wifi, więc relacjonowałam wydarzenie na moim Instastory.

Były pyszne polskie potrawy takie jak bigos, kiełbaski, sałatki, chleb ze smalcem oraz ogromny wybór ciast, z których zyski szły na WOŚP. Była muzyka, występy młodych talentów, licytacje, konkursy i loteria. Był bazarek z książkami, z którego wybrałam sobie dwie. Były zajęcia plastyczne dla dzieci. Do lokalu trafiali nie tylko Polacy będący w okolicy ale także miejscowi i turyści z innych krajów, aby z ciekawości zobaczyć co się tutaj dzieje. Spotkałam się ze znajomymi oraz poznałam nowych ludzi. Zobaczyłam się po raz pierwszy na żywo z paroma osobami znanymi dotychczas tylko przez Internet.

Było wspólne nagranie, na którym pozdrawialiśmy Jurka z Fuengiroli na tle tych jachtów. Zostało ono wysłane do TVN gdzie miało być pokazane. Zadzwoniłam do rodziców w Polsce aby oglądali i dali znać kiedy nas zobaczą.

Punktualnie o 20:00 mieliśmy swoje światełko do nieba. Śpiewaliśmy finałową piosenkę trzymając zimne ognie. Któż z nas mógł przypuszczać, że w tym samym momencie ktoś inny jest dźgany nożem?

Wiadomości nie zawsze docierają od razu. W takich momentach nie każdy natychmiast je przeczyta.

Wyszliśmy wcześnie, od razu po światełku. Musieliśmy jechać, ponieważ mamy do Granady 120 km. Nie zaglądaliśmy w Internet. Ja go zresztą nie mam w komórce, gdy jestem poza wifi.

O tym co się stało dowiedziałam się dopiero gdy dojechałam do domu. Ponownie zadzwoniłam do rodziców z pytaniem czy w międzyczasie nas pokazano. Wtedy powiedzieli mi co się stało w Gdańsku. Cały czas antenowy poświęcono zamachowi na Pawła Adamowicza, więc raczej zrezygnują z pokazania pozdrowień ze wszystkich sztabów. Wcześniej nie kojarzyłam tego pana. Moim pierwszym pytaniem było z jakiej on jest partii. Odpowiedź, że jest z PO.

W jakim świecie żyjemy? Zapytała wtedy cała Polska. 27-letni napastnik Stefan W. prawdopodobnie chory psychicznie, dobrze znany policji z napadów na banki i SKOKi, mający za sobą odsiadkę w więzieniu niespodziewanie wdziera się na scenę i godzi nożem w serce prezydenta Gdańska. Prezydent pada. Napastnik wyrywa mikrofon, lata po scenie i krzyczy do tłumu kim jest, że przez PO siedział niewinnie w więzieniu. Dlatego właśnie zrobił co zrobił. Tłum początkowo nie wie o co chodzi, nic nie zauważa i jakby nic dalej śpiewa piosenkę. Pracownicy techniczni natychmiast obezwładniają typa. Wszystko zarejestrowała telewizja. Ogląda to cała Polska.

Świadkowie twierdzą, że w pobliżu zabrakło ochrony. Ludzie co przyszli na Targ Węglowy początkowo nie wiedzieli o co chodzi. Ale gdy tylko do nich dotarło co się stało byli przerażeni. Przecież nożownik bezkarnie kręcił się pomiędzy nimi. Przecież były tu dzieci. Skąd on się wziął?

Gdańsk

Nic dziwnego, że to wszystko wydało się podejrzane. Jeśli to były jakieś porachunki to czemu typ nie zaatakował Adamowicza podczas spaceru z psem czy w jakimś ciemnym zaułku lecz na scenie, na oczach całej Polski? Na dodatek podczas tak ważnego wydarzenia. Przecież wiadomo, że po tym ataku nie miał szans na ucieczkę. Wręcz sam dał się obezwładnić i trafił na przesłuchanie.

Tymczasem Paweł Adamowicz całą noc walczył o życie w szpitalu. Lekarze, którzy go operowali powiedzieli, że miał najcięższe z możliwych rany na sercu. Stracił dużo krwi, której przetoczono ponad 40 litrów. Był w stanie bardzo ciężkim. Nie mógł już samodzielnie oddychać. O jego życiu decydowały godziny. Jednak czuło się, że prognozy nie są optymistyczne.

Cała Polska miała nadzieję, że może on przeżyje, dojdzie do siebie, wszystko wróci do normy i będzie tak jak dawniej. Wszyscy modlili się i trzymali za niego kciuki. Niestety następnego dnia na krótko przed 15:00 dowiadujemy się że Paweł Adamowicz zmarł. Miał 53 lata. Już wiadomo, że nie będzie tak jak dawniej.

W zaledwie minutę nożownik, w szczytowym momencie wydarzenia zniszczył cały ten niezwykły dzień. Zniszczył życie rodziny prezydenta, jego żony, córek i rodzeństwa.

Najbardziej zaszokowany i załamany był sam Jurek Owsiak. W zaledwie minutę nożownik zniszczył mu całe przedsięwzięcie, które tak wytrwale budował przez 27 lat. Które kosztowało go wiele pracy i pewnie nerwów.

Jako wpływowa osoba musiał się mierzyć z wieloma układami, ocierać o politykę i spotykać na swej drodze wielu wrogów. Sporo ciężaru tej tragedii spadło na niego. Choć dostał i cały czas dostaje wsparcie od tych co stoją i będą stali za nim murem.

O jego Orkiestrze krążyło wiele różnych opinii, także negatywnych. Mimo to większość z nas wierzyło, że jest silną osobowością, która przetrwa dosłownie wszystko, nie da się i mimo kolejnych ataków będzie przeć do przodu, robić swoje, grać do końca świata i o jeden dzień dłużej. Tylko silny człowiek byłaby w stanie dokonać czegoś takiego jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

Jednak ta siła ma swoje granice. U każdego, nawet kogoś kto z pozoru wydaje się mocny. Podobno tacy ludzie płaczą po cichu, bo każdy ma w sobie ukrytą wrażliwość i emocjonalność. Z drugiej strony Jurek Owsiak niewątpliwie jest też bardzo wrażliwy, bo tylko wrażliwe osoby są w stanie poświęcić się pomocy drugiemu. A to właśnie robił.

Szczerze, w niektórych jego wypowiedziach na konferencjach prasowych czy na jego wideoblogu, słychać było, że unoszą go emocje. Jeszcze na długo przed Wielkim Finałem i tą tragedią.

Niestety stała się kolejna rzecz, której nikt się nie spodziewał, która złamała serce Polski na pół. Jurek Owsiak nie wytrzymał tego wszystkiego. Po śmierci Adamowicza złożył dymisję z funkcji prezesa WOŚP.

Na stronie Fundacji umieścił wideo, w którym wyjaśnił swoją decyzję tym, że jeśli jego nie będzie to jego przeciwnicy też nie będą mieli powodów do ataków na WOŚP, które będzie dalej istnieć tylko pod kierownictwem pozostałych członków zarządu.

Dlatego tym bardziej poczułam się niezręcznie ze wpisem o Orkiestrze, napisanym na dzień przed tragedią, który robi wrażenie jakby do tego nie doszło.

We wszystkich mediach i w sieci od razu pojawiło się wiele gorących dyskusji. Pojawiły się teorie spiskowe, czemu się nie dziwię, bo okoliczności zamachu mogą naprawdę coś sugerować. Ludzie doszukują się różnych zagrywek politycznych pomiędzy partią rządzącą i opozycją (mam na myśli wszystkie partie poza PIS), do której należał śp. Adamowicz oraz po której stronie stał Jerzy Owsiak. Cały czas poszukiwane są przyczyny tragedii. Poszukiwani są winni.

Wygląda na to, że Polacy ponownie są podzieleni i cokolwiek o tym wszystkim powiesz to narażasz się na krytykę.

Ja w Gdańsku

Mowa nienawiści. Mówią, że z tym trzeba walczyć, za wszelką cenę.

Ten temat przede wszystkim się przewija. Jednak postanowiłam, że skomentuję to trochę z innej strony niż się robi, w czym pewnie nie każdy się ze mną nie zgodzi. Powiem wprost, że do klasycznej walki z nienawiścia się jednak nie właczę ponieważ dostrzegam pewien problem.

Owszem, mowa nienawiści szkodzi. Nosi w sobie wiele zła i agresji. Jednak walcząc z demonami trzeba uważać, aby samemu nie stać się takim demonem – słyszałam kiedyś takie powiedzenie. Jest bardzo cienka granica do przeholowania w drugą skrajność.

Z wolnością słowa przy kontrowersyjnych tematach wychodzi tak, że tej wolności praktycznie nie ma. Teraz cokolwiek powiesz czy to w prawą czy w lewą stronę narażasz się na krytykę. Jak się ma własne zdanie w jakiejś sprawie i chce się je wyrazić nawet kulturalnie szanując inne poglądy to można się totalnie zaplątać. Nie ma wyjścia. Liczę się z tym, że nawet w tym wpisie, aczkolwiek staram się być obiektywna i znaleźć jak najwięcej argumentów, to ktoś być może wyłapie jakieś sprzeczności

Poprawność polityczna. Nadmierna. To jest właśnie ta druga skrajność krępująca swobodę wypowiedzi i może być równie destrukcyjna jak wulgarny hejt. Taka poprawność polityczna zawzięcie walczy z mową nienawiści. Ale w taki sposób, że prowadzi to do absurdów. Właśnie przez nią dziś mową nienawiści może się stać:

  • Wyrażenie własnego zdania, które jest odmienne od większości
  • Konstruktywna krytyka
  • Zwrócenie uwagi na jakiś problem, który jest niewygodny i wielu ludzi boi się o nim mówić, ale on istnieje naprawdę przez co nie można go przemilczeć.
  • Przypadkowe słowa wyrwane z kontekstu, które różnie można zinterpretować
  • Jakiekolwiek zwykłe wypowiedzi tylko dlatego, że padły z ust czy zostały napisane przez osoby albo organizacje, których po prostu się nie lubi

Wiele osób o odmiennym zdaniu, które mogłoby być ważne milczy – ze strachu w osądzeniu o bycie niepoprawnym.

Aby podać przykład nawiążę do innej tragedii, która miała miejsce kilka dni wcześniej w Niemczech i gdzie też doszło do ataku nożownika. W momencie gdy jedna śmierć jest bardziej nagłaśniana, bo przecież zginęła osoba publiczna to nie zapominajmy o tym, że równolegle dzieją się osobiste dramaty zwykłych ludzi.

Chodzi o ciężarną Polkę, która leżała w niemieckim szpitalu. Do szpitala wtargnął Afgańczyk z nożem ubiegający się o status uchodźcy. Spekuluje się, że być może to jej były partner. Ugodził ją kilka razy. Dziewczyna z poważnymi obrażeniami trafiła na salę operacyjną. Przeżyła ale nienarodzonego dziecka nie udało się uratować – większość mediów podało… płodu oraz to, że mężczyzna został aresztowany… pod zarzutem próby zabójstwa. Jakiej próby? Tego zabójstwa właśnie dokonał.

Równie dobrze mogłabym być oskarżona o mowę nienawiści, za to że przedstawiam tę wiadomość w taki właśnie sposób.

Ktoś może się przyczepić, że jestem rasistką, ksenofobką, nietolerancyjną, która wrzuca wszystkich muzułanów i uchodźców do jednego wora jako kryminalistów gdyż podkreślam, że napastnikiem był Afgańczyk starający się o status uchodźcy. Przecież Niemiec czy Polak katolik też może zrobić to samo. Prawda?

A ja po prostu jestem przeciwna agresji jaka płynie ze strony niektórych muzułmańskich imigrantów, braku integracji z ich strony i tzw. „ubogacaniu kulturowemu”. Mam do tego prawo, ponieważ wyraźnie widzę, że unijna polityka migracyjna prowadzona jest nieumiejętnie i przynosi wiele szkód. Tego przykładem może być sylwester w Kolonii czy w Paryżu. Młodzi mężczyźni, którzy powinni bronić i odbudowywać własne kraje są sprowadzeni do nas w jakimś celu politycznym, wyrwani ze swoich korzeni, stłoczeni w ciasnych ośrodkach, pozbawieni perspektyw. W takich warunkach po prostu są podatni na fanatyzm i narastającą złość, która prowadzi do przemocy.

Nie jest to mowa nienawiści lecz konstruktywna krytyka rzeczywistości. Sama też mam partnera życiowego z kraju pozaeuropejskiego, takiego, którego można brzydko nazwać „ciapatym” i wiem, że niektórych imigrantów stać na integrację i bycie wzorowym obywatelem goszczącego kraju. Opisuję napastnika takim jakim jest. Tak samo jak opisywano Stefana W.

Ktoś może się przyczepić, że pewnie jestem katolickim fanatykiem pro-life, kobietą, które głosi mowę nienawiści wobec kobiet, bo stawia życie płodu ponad życie kobiety dlatego, gdyż podkreślam że zginęło nienarodzone dziecko i irytuję się, że media tak go nie nazwały. Tymczasem to, że jestem przeciw aborcji nie wyszło z przekonań religijnych czy z tego że ktoś mnie do tego przekonał lecz z prostej przyczyny… wyłącznie z tego, że jestem mamą, byłam w ciąży i dokładnie widziałam kim jest dziecko od poczęcia. Na podstawie własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że to, które miała urodzić ta kobieta jest ofiarą i należy współczuć:

  • Współczuję, że choć kobieta przeżyła to dziecko umarło.
  • Współczułabym tak samo gdyby dziecko przeżyło a kobieta umarła.
  • Współczułabym tak samo gdyby umarli oboje.
  • Cieszyłabym się gdyby oboje przeżyli.

Jak widać, panuje jedna wielka walka różnych pojęć: mowy nienawiści, poprawności politycznej, nowomowy itp. Czasami może rzeczywiście lepiej jest nie brać w tym udziału i zamilczeć. Na pewno lepiej milczeć niż miałoby się kogoś obrazić tylko dlatego, że ma inne poglądy niż nasze.

Jednak czasem wybieramy milczenie nawet jak nie planujemy nikogo obrażać tylko moglibyśmy wyrazić to co myślimy wchodząc w merytoryczną dyskusję. Jeszcze raz wrócę do czarnych protestów, które po raz pierwszy wyszły na ulice gdy byłam w ciąży. W mediach społecznościowych wrzało a ja zdecydowałam się usunąć w cień i nie wypowiadać. Jedynie obserwowałam z boku.

Owszem, mogłam odpowiedzieć na post kogoś z przeciwnego obozu ale nie chciałam aby polała się gorąca dyskusja prowadząca do udawadniania na siłę kto ma rację. Nie przekonasz kogoś kto ma inne zdanie więc szkoda wysiłku.

Mogłam też bez przyłączania się do jakiegoś potoku komentarzy zwyczajnie zademonstrować swoje poglądy na profilu. Mogłam np. wrzucić swoje zdjęcie na biało i nic więcej nie robić. A i tak możliwe, że spotkałoby mnie to samo co pewną kobietę, która ustawiła bardzo ładne, subtelne zdjęcie profilowe, na biało ze swoim dzieckiem na rękach. Odzew był obrzydliwy. Ktoś na złość co komentarz wrzucał przerażające zdjęcia zdeformowanych noworodków, które urodziły się chore. Po co??? Choć równie dobrze to samo mógł zrobić ktoś pod zdjęciem kobiety ubranej na czarno – wrzucać zdjęcia dzieci zabitych przez aborcję.

Tam często konstruktywnej krytyki zabrakło. Ale jak ktoś chciał tylko skrytykować konstruktywnie, podać swoje argumenty czy powiedzieć o niewygodnej prawdzie ale bez winienia nikogo to także był obrzucany hejtem.

Obrzydliwe było pisanie, że to dobrze, że Adamowicz umarł, wystawianie mu nekrologu „politycznej śmierci” i jawne cieszenie się, że tak się stało. Ale tak samo obrzydliwe jest donoszenie na konkretne osoby i wywlekanie ich tak chamsko, bezpośrednio, z nazwiska, ze zdjęcia profilowego za to co napisały w sieci. Latanie do prokuratury za każde pierdnięcie nie dlatego, by sprawiedliwości stała się zadość lecz dlatego, że smród ci przeszkadza. Na dodatek głosząc, że w ten sposób walczy się z mową nienawiści.

Halo, halo! W ten sposób się jej nie zwalczy a tylko bardziej spotęguje, ponieważ druga strona wcześniej czy później odpowie podobnie i pojawią się jeszcze kolejne komentarze, które dorzucą ognia do pieca. Właśnie przez to, przez tę chęć zemsty i niepohamowane emocje Polacy są podzieleni.

Mural na gdańskiej kamienicy

Już samo to wydarzenie jest dosłowną lekcją do czego to prowadzi. Jeśli wierzyć temu, że Stefan W. był skrzywdzony torturowany w więzieniu przez PO – zaatakował z nienawiści, w odwecie. Wyraźnie widać było, że tego konkretnego człowieka. Celem było zabić go. Dobrze wiedział gdzie go ugodzić. Zauważ, że wykrzykiwał do mikrofonu: „dlatego zginął Adamowicz” podczas gdy prezydent jeszcze żył i mógł być odratowany. Zemsta będzie szła dalej i wydarzenie to na pewno zostanie wykorzystane do politycznych rozgrywek.

Jeśli nie chcemy żyć w miejscu pełnym nienawiści to nie zwalczajmy tej nienawiści nienawiścią.

Obrzydliwy był też hejt jaki poleciał o dziwo ze strony tych co kochają Jurka Owsiaka i chcą maszerować przeciw mowie nienawiści. Chodzi o artystkę Barbarę Pielę, która tworzy satyryczne marionetki polityków i ma jakieś tam swoje poglądy. Nagrała ona kukiełkowy pastisz na którym Hanna Gronkiewicz Waltz przejmuje pieniądze zebrane przez Owsiaka. Wielu zwolenników Orkiestry poczuło się nim się nim urażonych.

Filmik miał prawo nie śmieszyć. Mieli prawo uważać, że to jest obrzydliwe i że nie powinno powstać. Ale jak już powstało to co zrobili? Dosłownie zjedli kobietę na jej facebookowym profilu. Życzyli jej śmierci na oddziale geriatrycznym bez dostępu do sprzętu. Jak filmik im się nie podobał to czemu nie odpowiedzieli na niego kulturalnymi argumentami, co im w nim nie pasowało lecz rzucali tak potężne wulgaryzmy w stronę autorki?

Możliwe, że filmik bardzo zaszkodził WOŚP. Zresztą powstał jeszcze zanim doszło do zabójstwa. Sam Jurek o tym powiedział pod wpływem ogromnych emocji.

Ale czy nie byłoby lepiej zachować klasę poprzez totalne ignorowanie go. Jak ktoś cię zaczepia to zwykle chodzi mu o twoją konkretną reakcję. Nie reagujesz w sposób jaki on chce – brawo! Wygrywasz!

Wiem co piszę, gdyż jako dziecko byłam ofiarą przemocy w szkole. Ten, co mnie zaczepiał chciał tylko jednego – abym się popłakała, pozłościła i odstawiła szopkę ku jego uciesze. Po prostu naciśnij ten przycisk a Dorotka będzie ryczeć i krzyczeć. Niestety też jestem wrażliwa i tak właśnie reagowałam. Myślałam, że najlepszą obroną będzie zemsta i odgryzienie się tym samym. Próbowałam, wychodziło bardzo nieudolnie. Dopiero wtedy kiedy się uodporniłam i zupełnie przestałam reagować to się odczepili a nawet zaczęli mnie szanować.

Na zaczepki w sieci czy nawet na kulturalną lub pokazaną z humorem demonstrację odmiennych poglądów lepiej nie reagować emocjonalnie, bo po tym jeszcze bardziej się złościmy i przede wszystkim prowokujemy.

Jeśli nasz komentarz, który nie jest żadną świeżą, mądrą czy dającą do myślenia wypowiedzią a jedynie złością i atakiem na kogoś z kim się nie zgadzamy to tylko tracimy w sieci nasz cenny czas i nic dobrego nie tworzymy. Mam na myśli zarówno jedną jak i drugą stronę opcji politycznych.

Trzeba też być świadomym, że pośród tych piszących nieprzychylne komentarze mogą być opłacone trolle, więc tym lepiej nie reagować.

Jeśli ktoś nie lubi Adamowicza to ma prawo nie lubić, bo załóżmy że według niego źle rządził Gdańskiem, miał przeciwne poglądy. Ma prawo uważać, że nie zasługuje na żałobę jeśli dobrze go znał, był świadkiem czegoś złego z jego strony i ma na to dowody. Ma prawo to powiedzieć. Jest to mówienie niewygodnej prawdy, podawaniem faktów a nie mowa nienawiści. Wiadomo, polityk, włodarz mógł mieć z wieloma takimi rzeczami do czynienia. Zgadza się, mówiono o nim różne rzeczy m.in. to że był zamieszany w aferę Amber Gold i nielegalnie wzbogacił się na nieruchomościach. W porządku jest jeśli opowie o tym konstruktywnie i bez obrażania innych, bez wulgaryzmów i życzenia komuś śmierci.

Jeśli ten ktoś ma empatię i zdrowo myśli to mimo tych różnic w poglądach zrozumie powagę tragedii. Nie podobał mu się jako polityk, ale zginął jako człowiek. Trzeba to uszanować. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie życzył tak upokarzającej śmierci nawet największemu wrogowi.

W poprzednim wpisie o WOŚP pisałam o wielkich koncernach. Nie popieram tego, że lobbują rządy, a skorumpowani politycy idą im na rękę i że zagrabiają pieniądze z naszych podatków, które mogłyby być przeznaczone na służbę zdrowia. Oburza mnie gdy w razie kryzysu ich prezesi przyznają sobie gigantyczne premie a zwykłych pracowników wywalają się na bruk. Nie podoba mi się generowanie drastycznych nierówności w zarobkach pomiędzy nimi a pracownikami niskich szczebli. Jednak jeśli taki prezes zostanie zabity to nie będę skakać z radości ponieważ uważam, nikt nie ma nikomu prawa odbierać życia. A jeśli robił złe rzeczy to teraz już nie nam go sądzić.

Nie trzeba od razu na siłę robić wielkiej żałoby ale wystarczy że uszanuje się to przynajmniej dla rodziny danego człowieka. Kimkolwiek by nie był, jest to wielkie cierpienie dla żony, dzieci, rodziców. Może też być tak, że rodzina nie brała udziału w tym co dany prezes czy polityk robił a nawet o wielu rzeczach nie wiedziała. Więc po co zadawać im dodatkowy cios.

Zarówno mowa nienawiści jak i poprawność polityczna czy walka z mową nienawiści to jedno i to samo.

Zastanawiam się czy celowo nie sprowokowano nas do tej zaciętej dyskusji. Pamiętasz może jak było kiedy prezydent Lech Kaczyński zginął w Smoleńsku? Mało kto go lubił. Nie każdy uszanował tą śmierć. Nawet bezwzględnie z niego drwiono. Choć PIS tak samo budował wokół niego mit bohatera i świętego tak jak robi się teraz w przypadku Adamowicza. Też skrajne opinie budził jego pochowek na Wawelu identycznie co pogrzeb Adamowicza w Katedrze Mariackiej.

Ale nie było wtedy takich akcji nawołujących do walki z mową nienawiści tak jak się walczy teraz z mową przeciwko Adamowiczowi i Owsiakowi.

To wszystko jest gra polityczna obu stron.

Mowa nienawiści i walka z tą mową tych, którzy co do czego też tę mowę stosują może prowadzić do jednego – do cenzury i sugerowania co wypada a czego nie wypada mówić oraz po jakiej osobie można jechać do woli a która ma być nietykalna i chwalona pod niebiosa. To wcześniej czy później skończy się brakiem wolności słowa.

Dlatego dopuki tę wolność słowa mamy to starajmy się ją wyrażać świadomie. W tym przypadku Owsiakowe „Róbta co chceta” raczej się nie sprawdzi.

Jeśli chcemy się wypowiedzieć w Internecie to wypowiadajmy się z głową, bez agresji w stosunku do strony przeciwnej. Nawet jak agresją do nas pałają to nie zniżajmy się do tego samego poziomu. Może, nawet spróbować zrozumieć co sprawiło, że ktoś uważa tak a nie inaczej co jest chyba najtrudniejsze.

W trakcie tej całej afery trafimy na przeróżne dziwne poglądy, które z naszego punktu widzenia wydawać się będą absurdalne. Np. to, że trzeba też… modlić się za zabójcę i mu współczuć. Tak, też takie opinie padły. Ale jak to? Myślisz sobie. Przecież zabił i to że był chory psychicznie nie zwalnia go od odpowiedzialności za ten czyn.

Też mnie to dziwi. Jednak po dłuższym przemyśleniu i próbie zrozumienia zakładam, że ten kto to wygłosił kieruje się chrześcijańskim aktem przebaczania i nadstawiania drugiego policzka. Pamiętajmy, o tym że papież Jan Paweł II modlił się za swojego zamachowcę i mu przebaczył. Cały świat uważał to za wzorowy przykład postawy prawdziwego chrześcijanina.

Niewątpliwie każdy, także ten co każe się modlić i współczuć przyzna, że zabójcy czy też temu kto go nasłał należy się kara. Uważam, że musi pójść do więzienia i odsiedzieć taki wyrok, który wreszcie da mu porządną lekcje, skoro z poprzednich nic nie wyniósł. Pewnie grozi mu 25 lat lub nawet dożywocie.

Niech nie skończy się to jedynie na wygodnej celi, pysznym żarciu, siłce i zajęciami plastycznymi za darmo, czyli za nasze podatki. Powinien w tym więzieniu być zagoniony do pracy, której owoce zostaną przeznaczone na odszkodowanie dla rodziny ofiary oraz na służbę zdrowia, która teraz prawdopodobnie utraci sporo z cegiełki jaką przez lata dorzucała WOŚP.

Podobna sprawiedliwość musi dosięgnąć tego przestępcę z Niemiec. Po odsiedzeniu surowego wyroku (o ile to nie będzie dożywocie, choć wątpię) winien być natychmiast deportowany i przekazany w ręce sprawiedliwości swojego ojczystego kraju.

Gdańsk

Zatem co wobec tej całej tragedii robić zamiast szarpania się w tych politycznych zagrywkach?

Przede wszystkim wyciągnąć jakąś lekcję. Zbadać co temu zawiniło, wyciągnąć odpowiedzialność i natychmiast naprawić. Starać się zapobiegać, aby coś takiego więcej się nie powtórzyło. Aczkolwiek trudno oczekiwać, że tak zrobią gdyż jest to bardzo trudne i wszystkiego nie przewidzisz.

Po tragedii w Koszalinie zażądano większej kontroli bezpieczeństwa w escape roomach. Właściwie to powinni zadbać o to o wiele wcześniej. Smutne, że dopiero jak coś złego się wydarzy to podejmują konkretne działania.

W tym przypadku należy przyjrzeć się całemu sektorowi branży ochroniarskiej. Ponieważ podstawowe pytanie jakie zadawano to: Gdzie była i co robiła ochrona?

Wiem, że na blogu przewija się moje marudzenie na rynek pracy ale to też jest bardzo ważne. Dlaczego praca w ochronie stała się pracą dorywczą, w której ochroniarze muszą ciężko tyrać podłe stawki takie jak 6 zł za godzinę? Do ochrony trafiają przypadkowe osoby, emeryci, tacy którzy chcą sobie dorobić lub nie mogą znaleźć pracy gdzie indziej. Często brakuje im właściwego przeszkolenia ponieważ dla firm i ich klientów liczy się tylko cięcie kosztów. Ma być jak najtaniej i już. Potem się okazuje, że kosztem bezpieczeństwa.

Ochroniarz to poważny niebezpieczny zawód, z narażeniem zdrowia i życia. Z pozoru może wyglądać, że tylko sobie stoi czy spaceruje po okolicy i nic nie robi. Otóż nie. On musi cały czas obserwować sytuacje aby w razie czego jak najszybciej zareagować. Może przez większość swojego stażu pracy rzeczywiście tylko postoi. Ale ataki napastników też się zdarzają. Praca ochroniarza powinna być na tyle dobrze wynagradzana aby do pracy w ochronie zgłaszali się m.in. byli policjanci czy komandosi. Oni lepiej wiedzą co w razie czego robić i są skuteczniejsi.

Co jeszcze moglibyśmy zrobić? Wyciągnąć z tego coś dobrego. Podziękować tym, którzy mimo wielkiego aktu zła stanęli po jasnej stronie, zrobili wszystko co w ich mocy z nadzieją że kogoś uratują.

Podziękujmy pracownikom technicznym za odwagę. Wprawdzie nie zdążyli na czas, bo czekano na reakcję ochrony. Ale zrobili co mogli za nią i obezwładnili sprawcę. Można pomyśleć, że to nie było takie trudne, bo napastnik nie miał szans na ucieczkę i dał się złapać. Ale skąd to mogli wiedzieć? Przecież mógł on atakować dalej i dźgnąć jeszcze kogoś innego.

Szczególnie podziękujmy ratownikom medycznym oraz lekarzom i pielęgniarkom z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku za to, że przez 5 godzin ratowali życie prezydenta. Niestety nie udało się przy tak ciężkich ranach ale zrobili tyle ile mogli.

Podziękujmy każdemu kto wspiera służbę zdrowia. Temu obywatelowi co uczciwie płaci na nią podatki, rządzącym którzy kierują pieniądze z budżetu na jej rzecz oraz każdemu kto przekazuje darowizny w ramach takich akcji jak WOŚP. To od finansowego wsparcia zależy jak będzie działała. Oby najlepsi specjaliści mogli ratować nie tylko osoby publiczne ale i zwykłych ludzi.

Podziękujmy Gdańszczanom, którzy tak licznie stawili się aby oddać krew dla swojego prezydenta, bo przecież propagował on honorowe krwiodawstwo.

Podziękujmy Pawłowi Adamowiczowi za to co zrobił za życia. Choć był politykiem i mógł różne rzeczy na sumieniu, ale ludzie raz podejmują dobre raz złe decyzje. Zatem dziękujmy tylko za te pozytywne czyny. Adamowicz mógł nie być najlepszym prezydentem czy politykiem ale może był dobrym ojcem dla swoich córek.

Podziękujmy wolontariuszom WOŚP oraz wszystkim sztabom za ogromne zaangażowanie i pozytywną energię.

Podziękujmy Jurkowi Owsiakowi za to co zrobił przez te 27 lat. Podziękujmy mu za ten sprzęt który ratuje. Podziękują mu i już dziękują przede wszystkim rodzice, których dzieci uratowano. Wiem, że wielu z nas zasmuciła jego decyzja. Przyzwyczailiśmy się że Owsiak to WOŚP a WOŚP to Owsiak i nie może być inaczej. Możemy stać za nim, namawiać do powrotu ale to ostatecznie on sam zadecyduje.

Podziękujmy też innym osobom, które przy WOŚP pracowały. Owsiak sam bez nich nie dałby rady. Trzymajmy kciuki aby prowadziły Fundację rzetelnie nawet jak Jurka zabraknie.

Na sam koniec podziękujmy… mediom z każdej strony politycznej także tym niezależnym czy to telewizyjnym czy internetowym? Jak to? Dlaczego im? Przecież to one na pewno szerzą mowę nienawiści. Być może wiele manipuluje, a odbiorcami są osoby lubujące się w hejcie. Ale być może pracują tam jeszcze uczciwi dziennikarze.

Śledząc niektóre media nie we wszystkich było szczucie jednych na drugich. Wręcz przeciwnie Usłyszałam raczej merytoryczną dyskusja. Wiele z nich stanowczo apelowało o szacunek, o modlitwę, o zachowanie kultury i wstrzymanie się z obraźliwymi komentarzami. Zamiast jadu proponowano pojednanie. To zwróciło moją większą uwagę niż mowa nienawiści na forach i za ten apel dziękuję, gdyż do wielu ludzi przemówił. A jakie to media to niech każdy obejrzy różne, sam oceni i wyciągnie wnioski.

To samo zrobili moi znajomi i wielu ludzi których śledzę w Internecie, blogerzy, youtuberzy. Jak to? Przecież to internauci są najbardziej podatni na szerzenie hejtu. Tymczasem zrobili coś zupełnie odwrotnego. Tak samo apelowali o szacunek, modlitwę oraz by się nawzajem nie obrzucać błotem. Czytając to nawet nie zauważyłam, że jakakolwiek mowa nienawiści ma miejsce. Trafiłam na nią w sieci po tym jak powiedziano, że ona tam jest. Może to dlatego, że obracam się w pewnym środowisku, które ma w sobie wiele kultury i nie da się zwieść. I takiego środowiska się trzymajmy.

A jeśli ta mowa nienawiści istnieje to co proponuję zamiast tej absurdalnej walki z nią? Nauka inteligentnej ochrony przed agresją słowną i kształtowanie szacunku do drugiego człowieka. Tyle wystarczy.


Dorota Strzelecka

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i trzech kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, bezrobotna, blogerka, grafik, szukająca pracy... jakiejkolwiek, choć fajnie gdyby to była praca marzeń na czas nieokreślony, konsultantka Oriflame. Prowadzi blogi "Kropla Arganu" i "Dorota Strzelecka - Bezrobotna artystka szuka pracy".

Może Cię zainteresować...