Czym się zajmować, kiedy nie masz pracy
Lepsze jutro, Moja praca to

Czym się zajmować, kiedy nie masz pracy


Żeby nie było – nie promuję bezrobocia. Wiadomo, że jest to sytuacja niekorzystna, o ile nie jest czyimś świadomym wyborem z różnych powodów. Wierzę w etos pracy. Człowiek realizuje się poprzez nią, a raczej przez zatrudnienie. Otrzymuje za nie pieniądze, które może przeznaczyć na swoje potrzeby i być niezależnym finansowo. Gdy jest zatrudniony czuje się potrzebny i doceniony. Gdy nie jest to spada jego bezpieczeństwo finansowe, poczucie własnej wartości i grozi mu zależność od innych.

To oczywiste, że Państwo i Rynek potrzebują aby jak najwięcej osób pracowało zawodowo do tworzenia różnych dóbr i dokładania się do wspólnej puli. Osobna kwestia czy zapewniają tę pracę każdemu chętnemu. Z tym chyba nie bardzo.

Ekonomia podkreśla, że dobrobyt bierze się właśnie z pracy. Najbardziej szanowani i cenieni są ludzie, którzy dokładają się do PKB, płacą podatki, dorobili się ciężko pracując a nie dostając coś za nic.

Jednak życie tak się układa, że nie każdy ma przywilej być zatrudnionym, w dodatku w tym co chciałby robić, za dobrym wynagrodzeniem i korzystną umową. W obecnej globalnej gospodarce nie ma etatów dla wszystkich. Na samozatrudnieniu nie każdemu się uda. Nawet jak jest w Polsce „rynek pracownika” to otwarty głównie na tanią siłę roboczą, przeważnie sprowadzaną z zewnątrz. Najpierw zyski. Potem ludzie – niestety panuje ta dewiza.

Ktoś może stracić pracę, ponieważ w jego zakładzie zrobiono restrukturyzację. Teraz musi się na rynku pracy na nowo odnaleźć.

Ktoś może dobrowolnie zrezygnować z pracy, ponieważ był w niej mobbing, głodowe zarobki i odbijało się to niekorzystnie na jego życiu rodzinnym. Może po odejściu czuje ulgę i powiew wolności. Ale wcześniej czy później musi coś znaleźć. Coś lepszego.

Ktoś może być absolwentem i dopiero co wkracza na rynek pracy. Nie ma doświadczenia. Ma mało kontaktów. Aby dostać pracę musi wyciągnąć jakieś doświadczenie ze swoich tymczasowych prac, nawiązać nowe kontakty, uczęszczać na różne szkolenia.

Ktoś może zostać rodzicem i pracę, która akurat jest dostępna nie da się pogodzić z wychowywaniem dziecka. Dziecko potrzebuje rodziców ale rodzina potrzebuje też kasy. Trzeba wybierać a wybór jest trudny. Potem grafik dostępnych prac nie pokrywa się z godzinami pracy żłobka czy przedszkola. Po urlopie macierzyńskim nie na każdą mamę czeka jej dawne miejsce pracy. Musi sobie poszukać nowego a dziura w CV działa na niekorzyść.

Ktoś może wyprowadzić się do innego miasta czy wyjechać na imigrację. Chce się przeprowadzić lub po prostu podąża za partnerem, za rodziną. Musi się zaaklimatyzować w nowym miejscu, w którym nie zna nikogo i znaleźć zatrudnienie dla siebie . Zazwyczaj partner ma tu pracę, dlatego też tu jesteś. Nie chcesz bierności, chcesz pracować. Ale bez znajomości w nowym miejscu i lokalnych restrykcjach dostępu do zawodu nie wszystko idzie po twojej myśli.

Ktoś mógł też przejść dramat życiowy. Śmierć współmałżonka. Wyzwolenie się z toksycznego związku. Załamanie psychiczne. Osłabienie zdrowia. Ulegnięcie wypadkowi. Niepełnosprawność. Co wtedy? W takich sytuacjach człowiek popada w depresje ale jednocześnie mobilizuje swoje siły aby sobie poradzić. Niestety niezbędna jest wtedy pomoc innych, czas aby na spokojnie dojść do siebie i przygotowanie się na znalezienie pracy mimo wszystko.

Żeby nie było, że mówię tylko o sytuacjach losowych to ktoś może rzeczywiście popełnił jakiś błąd w swojej poprzedniej pracy. Podjął niekorzystne decyzje z niewiedzy czy przyzwyczajenia. Z paru rzeczy nie zdawał sobie sprawy i teraz ponosi konsekwencje. Chce to naprawić i wyjść zawodowo na prostą.

Ktoś może też zwyczajnie nie chcieć lub nie umieć brać udziału w wyścigu szczurów. Nie interesuje go ciągła rywalizacja. Ma taki charakter, że nie umie się rozpychać łokciami. Godząc się z tym nie zależy mu na wielkiej karierze. Wystarczy mu jakaś spokojna praca choćby za mniejszą pensję zatem jej szuka. Takie wrażliwe osoby mają na rynku pracy najtrudniej (tutaj opisałam przypadek mojego hiszpańskiego kolegi).

Człowiek czasem ląduje na bezrobociu. Jak długo ono potrwa? Nie wiadomo? Musi być wtedy zależny od zasiłków, pomocy społecznej, rodziny, wcześniejszych oszczędności, które mają swój limit, jakiegoś dorabiania itp. Gorzej gdy nie ma nic.

Jeśli miałabym coś promować to promuję większą empatię w stosunku osób bez pracy, aby nie zakładać, że to wyłącznie ich wina. Choć tych którzy jednak nawalili i popełnili błędy też nie należy odrzucać lecz dać im szansę. W życiu różnie się układa. Ile ludzi tyle historii.

Krzywdzące oceny (nieroby, pasożyty) niekiedy padają ze strony tych, którym się powiodło, tak jakby ci bezrobotni naprawdę zrobili im osobiście coś złego. Albo po prostu chcą się dowartościować na słabości innych. Tego nie kumam!

Rozumiem, że są jakieś jednostki, które nie chcą pracować. Ale przeważnie jak ktoś nie pracuje to głównie dlatego, że pracy nie może znaleźć (im dłużej, tym mu coraz trudniej), że na Rynku nie ma żadnej oferty dla niego, że nie chcą go nigdzie przyjąć, lub praca jest nie do pogodzenia z jego sytuacją życiową. Czemu nikt tego nie jest w stanie zrozumieć?

Promuję przede wszystkim to w jaki sposób ten okres bezrobocia przetrwać. Promuję aby w nie dać sobie wmówić, że jest się gorszym, bezwartościowym, leniem i wyrzutkiem społeczeństwa. Po prostu jest się w trudniejszym okresie, który może trwać krócej, dłużej albo nawet przez większość życia.

Promuję wartość innych aktywności poza zatrudnieniem, które wnoszą coś do naszego życia i innych tylko niestety nie opracowano sposobu jak to wynagradzać. Bezrobotny może mieć naprawdę dużo rzeczy do zrobienia, których prowadzenie też kosztuje i w ciągu dnia mieć naprawdę aktywny plan.

Ja zawsze znajdę sobie sposób na nudę. Nigdy nie czuję się bezczynna. Mam wrażenie, że czas pędzi jak szalony i nawet… brakuje mi go na zrobienie wszystkiego co sobie zaplanowałam. Zwykle się uważa, że to osoby zatrudnione mają ten czas ograniczony, ciągle są w biegu i nie mogą się ze wszystkim wyrobić. Ja niby mam mniejsze ograniczenia ale każdego dnia wiem co dokładnie chcę a raczej muszę zrobić i się za to biorę na ile mogę.

Lista działań jakich możesz się podjąć na bezrobociu jest naprawdę ogromna. Czas, którym dysponujesz z powodu braku zatrudnienia da się wykorzystać naprawdę produktywnie. Możliwości masz sporo i dzięki nim przynajmniej sama czujesz się ważna i jesteś wolna od wrażenia, że marnujesz sobie życie. Może nie dadzą Ci one takiego poczucia wartości jak bycie zatrudnionym ale przynajmniej dadzą jego namiastkę co będzie dla Ciebie korzystna.

Oczywiście jeśli ktoś naprawdę nie ma środków na życie to nawet z tymi działaniami nie będzie tak kolorowo, bo większość nie zapewnia pieniędzy. Działania te są głownie dla tych co mają przynajmniej zapewnione minimum socjalne.

W działaniach tych jest pewien paradoks, który będzie się tutaj przewijał. Nie masz pracy – masz na nie czas ale nie masz pieniędzy. Masz pracę – masz na nie pieniądze ale nie masz czasu.

Oto co możesz robić będąc bezrobotnym. Bierz się za nie i nie daj sobie wmówić, że nie robisz nic.

1. Szukać pracy

To oczywista i priorytetowa czynność jaką musisz wykonywać. W końcu to Twój cel zdobyć pracę. Szukać możesz na różne sposoby: ogłoszenia, bezpośrednie uderzanie do firm, kontakty, poczta pantoflowa. To przygotowywanie i aktualizowanie swojego CV oraz portfolio. To wklepywanie go w różne formularze na portalach ogłoszeniowych. To chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne, przygotowanie się do nich. To regularne konsultacje z twoim doradcą zawodowym (większość urzędów pracy zapewnia go za darmo) albo np. spotkania z ludźmi z tzw. Klubów Pracy, kiedy to grupa bezrobotnych zrzesza się, samemu lub z jakaś osobą co ich prowadzi i wspólnie opracowują strategię swoich działań.

Z szukania pracy można zrobić sobie nawet zajęcie na „pełny etat”. Jednak jest to działanie żmudne i upokarzające gdy długo nie masz efektów. Raczej chcesz jak najszybciej skończyć je robić. Tymczasem pracodawcy już kolejny rok albo milczą albo mówią Ci NIE, NIE, NIE a Twoja nadzieja umiera ostatnia. Nawet jak starasz się nie poddawać to może doprowadzić do depresji, poczucia odrzucenia i zaniechania wszelkich starań.

Właśnie dlatego aby tego uniknąć i odreagować warto podjąć się równolegle któregoś z innych niezawodowych działań. One regenerują Cię psychicznie, przywracają poczucie sprawczości.

2. Szkolić się

Bezrobocie to czas na podniesienie swoich kwalifikacji i nauczenie się nowych rzeczy, które być może ułatwią Ci znalezienie pracy. To czas aby zrobić jakieś studia podyplomowe, podkształcić się w swojej specjalności albo przebranżowić się czy zdobyć jakiś certyfikat. Można uczyć się czegoś samemu z materiałów w Internecie np. obsługi jakiś programów komputerowych.

Najlepiej zapisać się na jakiś kurs.

Poczujesz się jak w czasach szkolnych i studiów, kiedy codziennie rano chodziłaś na zajęcia a potem parę godzin poświęcałeś na naukę co było aktywnym zajęciem pełna parą. Przede wszystkim nauka uczy zaangażowania i systematyczności.

Wiele kursów jest płatnych. Jednak gdy nie masz pieniędzy pozostaje Ci oferta tych darmowych, które organizują urzędy pracy czy różne fundacje. Nie wszystkie są dobrej jakości. Nie na wszystkie pracodawcy patrzą na serio, dlatego warto dokładnie obejrzeć ofertę.

Niekoniecznie polecam robienie byle jakiego kursu tylko dla zabicia czasu. Robiłam tak i wciąż kręciłam się w kółko. Lepiej stawiać na taki kurs zgodny z Twoim profilem, kierunkiem, w którym chcesz iść czy potrzebami Rynku. Stawiaj na taki, na którym się czegoś pożytecznego nauczysz.

Ja w tym roku zrobiłam sobie certyfikat technika sprzątania powierzchni, mebli w budynkach i lokalach z pomocą Czerwonego Krzyża. W tym wpisie wyjaśniłam dlaczego akurat taki i podzieliłam się wrażeniami.

Prowadzący kurs i szef ośrodka szkoleniowego powiedział, że warto takie robić choćby dlatego aby po prostu wyjść do ludzi. Wiadomo, że jak jesteś zatrudnionym to codziennie przez kilka godzin widzisz się ze swoimi kolegami z pracy, którzy są częścią twojego życia. Na bezrobociu jest to zachwiane. Nie masz stałych znajomych i częściej przebywasz sam. Kurs Ci to po prostu przywraca na nowo.

Przez lata swojej działalności obserwował przemiany swoich kursantów. Pamięta jak zapisał się do niego pewien bezrobotny facet. Z powodu niemożności znalezienia pracy był w takiej depresji, że całymi dniami siedział w domu, z nikim się nie spotykał i przestał dbać o siebie. Na pierwsze zajęcia przyszedł brudny i nieogolony. Jednak kolejnego dnia zaskoczył wszystkich. Umył się, ogolił, ubrał przyzwoicie i doprowadził do porządnego stanu. Jak to możliwe? Po prostu zobaczył tam innych ludzi, którzy wydali mu się ciekawi. Chciał ich poznać i się z nimi z integrować. Otworzył się na nowe kontakty zaczynając od siebie. Postanowił wreszcie wyglądać jak człowiek. Cały kurs spowodował w nim ogromna przemianę. Podobno po czasie udało mu się znaleźć pracę.

3. Zajmować się domem i urządzać swoje gniazdko

Kura domowa. Kogut domowy. Pora aby te określenia przestały być uważane za pogardliwe i mało ambitne. W domu codziennie jest coś do zrobienia i praca na rzecz domu nigdy się nie kończy.

Wiele się mówi o osobach dobrowolnie rezygnujących z kariery dla rodziny. Ale gdy przymusowo lądujesz na bezrobociu to z automatu „awansujesz” na managera domowego ogniska.

Nie mając zatrudnienia masz wreszcie czas by porządnie zadbać o swój dom czy mieszkanie, aby wszystko w nim dobrze działało, aby zawsze było posprzątane. Możesz sprawić aby stał się Twoim azylem i dobrze się w nim czuć.

Mam na myśli robienie zakupów, gruntowne sprzątanie, odkurzanie, mycie okien, wymiana prześcieradeł, pranie, prasowanie lub organizacja ubrań w szafie, sprzętu kuchennego w kuchni, żywności w magazynie czy narzędzi w garażu. Temat organizacji domowej jest ostatnio bardzo modny na kobiecych blogach. Może to być pozbywanie się starych, zniszczonych, niepotrzebnych przedmiotów i zaopatrzenie się w nowe. Może to być robienie przemeblowania i naprawianie tego co nie działa. Po prostu urządzanie swojej przestrzeni nawet niczym projektant wnętrz czy home stager.

Bezrobocie to świetna okazja aby wreszcie zrobić remont. Oczywiście w granicach środków finansowych. Można np. przemalować ścianę, wymienić płytki na podłodze, zainstalować jakiś nowy sprzęt. Mój tata kiedy został zwolniony i przeszedł na zasiłek przedemerytalny produktywnie wykorzystał ten czas. Wyremontował całą piwnicę, która była długo zaniedbana i zagracona. Dzięki temu wreszcie znajdują się w niej pomieszczenia, w których można zamieszkać – pokój, biuro, kuchnia, łazienka oraz magazyn na przetwory.

4. Zajmować się dzieckiem

Jedno z najważniejszych działań i najbardziej pracochłonnych, które już dawno powinno być uznane na równi z pracą zawodową i wynagradzane pieniężnie. Na szczęście stopniowo to następuje jak np. nasze 500+ w końcu rozszerzone na pierwsze dziecko.

Tak, wiem że robię wrażenie wielkiej entuzjastki tego świadczenia. Tak, jestem za ale jednocześnie uważam, że powinno być ono dobrze przemyślane, przede wszystkim zabezpieczone by te pieniądze wracały do polskiej gospodarki. W końcu rodzice robią za nie zakupy w sieciach supermarketów, które posiada zagraniczny kapitał. W ten sposób tylko na tym 500+ tracimy. Słyszałam o różnych pomysłach jak to. Jednym z nich jest wprowadzenie suwerennej waluty, niewymienialnej, równoległej do tej wymienialnej. Drugim jest natomiast stworzenie tanich sklepów będących 100% z polskim kapitałem, które byłyby konkurencyjne dla wszystkich Biedronek.

Nie rozumiem tylko pewnego braku spójności u konserwatywnych neoliberałów. Są za wolnym Rynkiem z bardzo małą ingerencją Państwa. Uważają, że każdy powinien pracować i być produktywny a wszelkie świadczenia społeczne to kradzież pieniędzy zarobionych przez ciężko pracujących obywateli aby je rozdać darmozjadom. Chyba, że… tylko dla osób pracujących aby ich dodatkwo wynagrodzić. Uważają, że ten co chce to zawsze znajdzie zatrudnienie jakby to było takie proste. Jednocześnie dla nich, kobieta ma prawo zrezygnować z kariery aby wychowywać dzieci, gdyż dla dziecka najlepsze jest bycie z matką i to w domu nabywa tych ważnych wartości. Zatem kim jest dla nich bezrobotna ale wychowująca dzieci matka otrzymująca 500+?

Praca z dzieckiem potrafi być naprawdę wymagająca i obejmująca więcej godzin niż zawodowa. Odbywa się od rana do wieczora. Bez dni wolnych i chorobowych. Choć są jeszcze żłobki i przedszkola ale to rodzic jest tym, który wykonuje tu najwięcej, od którego wszystko zależy. Przede wszystkim to jego potrzebuje dziecko.

Pracująca matka przechodzi na urlop macierzyński, który jest opłacany. Ale są jeszcze mało podkreślane przypadki jak mój. Zostałam mamą już jako bezrobotna. W Hiszpanii nie kwalifikowałam się do żadnych świadczeń czy macierzyńskich. Automatycznie przypadło mi to zajęcie zajmowania się dzieckiem. Powiem, że ono jest właśnie tym w którym czujesz jakbyś porządnie pracowała na pełnych obrotach. Odczuwasz tu raz euforię a raz wypalenie i zmęczenie – identycznie jak w pracy zawodowej. Tylko pensji brak 🙁

Jako rodzic na pełny etat odgrywasz ważną rolę. Wychowujesz przyszłego obywatela, który będzie dalej budował ten kraj. Zaspakajasz jego potrzeby bezpieczeństwa, rozwoju i miłości. Karmisz, ubierasz, kąpiesz, bawisz się z nim. Przebywasz na świeżym powietrzu, zabierasz w różne miejsca, czytasz mu książki, uczysz zasad dobrego zachowania i życia w społeczeństwie.

Także znosisz trudne momenty, takie jak humory i złość twego milusińskiego. Kiedy robi Ci histerię, bo nie możesz mu kupić tego co chce lub po prostu mówisz mu NIE gdy robi coś co jest złe czy niebezpieczne. Trzeba mieć mega cierpliwość, umiejętności psychologiczne i negocjacyjne.

To, że zajmowanie się dzieckiem jest tym samym, a nawet czymś więcej niż zatrudnienie poświadczą słynne memy. Gdy jesteś bezrobotnym rodzicem to robisz o wiele więcej. Pora to tylko docenić zarówno pieniężnie jak i włączeniem do CV jako Twoje doświadczenie i potraktowanie go na poważnie.

5. Uczestniczyć w życiu szkoły / przedszkola / żłobka swego dziecka lub postawić na edukację domową

Gdy nie masz etatu jesteś praktycznie zawsze do dyspozycji kiedy np. placówka, do której uczęszcza twoje dziecko potrzebuje kogoś z rodziców do pomocy. Bycie członkiem komitetu rodzicielskiego, pomoc w zajęciach z dziećmi, dekoracja klasy, przygotowywanie wypieków, akcesoria na różne dziecięce imprezy. To przeważnie niepracujący rodzic ma na to wszystko czas. Dzięki temu aktywnie uczestniczy w życiu placówki, ma na nią wpływ, widzi więcej co się w niej dzieje. Ma kiedy porozmawiać z wychowawcą czy psychologiem szkolnym. Jest obecny na wszystkich wydarzeniach, na których twoje dziecko chce byś był lub była.

Przez bycie bez zatrudnienia możesz się w to włączyć na spokojnie. Pracujący rodzice żyją w większym pędzie i nie zawsze mają na to czas. Przez to wychodzi, że żłobek, przedszkole czy szkoła ich praktycznie zastępują w wychowywaniu.

Można też pomyśleć o nauczaniu domowym tzw. home schooling jeśli widzisz, że to dobra droga i tu w swoim kraju masz takie możliwości. To Ty jesteś nauczycielem, wychowawcą i mentorem Twego dziecka. Świetnym tego przykładem jest moja imienniczka Dorota, która mieszka na Tajwanie. Jest matką trójki dzieci, które uczyła domowo w trzech językach: chińskim, polskim i angielskim. Dwoje z nich właśnie wkroczyło w dorosłe życie a jedno jeszcze się w ten sposób uczy. Cała trójka jest niezwykle utalentowana, samodzielna, czuje się obywatelami świata i biegle włada trzema językami i realizuje swoje pasje i cele.

Sukcesy dzieci aż przerosły oczekiwania Doroty. Już jako nastolatkowie wiele osiągnęły i trudno sobie wyobrazić kim będą jako dorośli. Niewątpliwie ogromny wpływ miało to, że Dorota cały czas przy nich była, sama wzięła w swoje ręce sprawy ich nauki i wychowania. Ma być z czego dumna. O wszystkim można przeczytać na blogu Doroty Our Babel School.

zobaczyć na jej kanałach społecznościowych na Instagram i Facebook a najlepiej dowiedzieć się więcej kontaktując z nią.

Nie mając zatrudnienia na etacie możesz po prostu częściej być obecna lub obecny w życiu i edukacji dziecka, co być może dobrze zaprocentuje w przyszłości.

6. Pielęgnować domowy ogródek

Przyjemnie jest się otaczać zielenią. Dlatego okres bez pracy to okazja aby zadbać o swoje rośliny. Możesz stworzyć sobie zielony balkon czy małą domową dżunglę. Jeśli masz ogródek lub działkę to po prostu jemu poświecić czas – sadzić, pielić, podlewać. Możesz stać się architektem własnego krajobrazu. To wspaniałe zajęcie, dzięki któremu widzisz, że aby coś rosło i było piękne to stale trzeba to pielęgnować.

Bezrobocie oznacza mniej albo całkowity brak pieniędzy także na żywność. Zatem jeśli dysponujesz jakimś skrawkiem ziemi to co ty na to abyś mogła hodować sobie warzywa na własne potrzeby: marchewka, rzodkiewka, lub pomidory czy ogórki (jeśli posiadasz szklarnię). Polecam także hodować zioła np. tymianek, miętę itp. aby mieć je na przyprawy.

Jeśli to zajęcie naprawdę Cię pochłonie to możesz też dużo czytać i uczyć się na temat ogrodnictwa i uprawy roślin.

7. Gotować

Ludzie pracujący przez wiele godzin często nie mają kiedy przygotować sobie zdrowych i wartościowych posiłków. Z braku czasu na domowe kuchcenie zmuszeni są kupować gotowe dania, jeść byle co na mieście albo gotują sobie wciąż to samo na zapas, coś co jest proste w przygotowaniu lub do odgrzania. Ale czy nie mają czasem ochoty na różnorodność i kulinarne eksperymenty?

Oglądasz w Internecie wiele przepisów na wszelakie pyszności i zastanawiasz się kiedy je wypróbujesz. Bezrobocie to świetna okazja aby tym się zająć, bo masz na to czas. Ja nigdy nie byłam wielka pasjonatką gotowania ale będąc bez zatrudnienia po prostu odkrywałam kuchnię i to, że gotowanie może być prawdziwą sztuką. Opisałam to na moim pierwszym blogu. Co weekend spotykałam się z przyjaciółmi, kiedy zawsze ktoś z nas coś gotował. Robiliśmy sobie nawzajem kulinarne warsztaty.

Podejmowałam się wyzwania, że wykonam jakiś przepis i poczęstuję nim moją rodzinę czy znajomych. Gotowanie pomogło mi się w pełni w coś zaangażować i odprężyć. Jest naprawdę fajnym zajęciem, ponieważ daje ono poczucie, że masz nad czymś kontrolę. Masz przepis i jeśli będziesz się go trzymać, używając odpowiednie proporcje składników to zazwyczaj osiągniesz konkretny efekt – chciałabym aby o wiele więcej sfer życia było tak przewidywalnych.

Kreatywne gotowanie ma jednak swoją cenę np. w postaci syfu w kuchni. Przekonałam się, że im bardziej kreatywna czy zdrowa potrawa tym więcej garów masz do zmywania (sama często narzekam, że nie mam zmywarki a w wynajmowanym mieszkaniu brak jest warunków by ją zainstalować). Kolejną ceną jest oczywiście… cena. Kreatywne i zdrowe gotowanie wymaga większej ilości i lepszej jakości składników, które są droższe. Z drugiej strony mając ten czas możesz go spędzić na zakupach w wyszukiwaniu jak najtańszych produktów, porównywaniu cen, chodzeniu po kilku sklepach by w końcu znaleźć to czego szukasz jak najtaniej.

Tak ogólnie chodzi o to, że na bezrobociu możesz sobie przynajmniej na spokojnie przygotować pełnowartościowy domowy posiłek.

Jest wiele inspirujących historii ludzi, którzy nie mieli pracy ale kochali gotować np. robić pyszne wypieki. Następnie udało im się je sprzedawać dla restauracji czy samemu. W ten sposób same stworzyli sobie miejsce pracy. Wiesz, że jedzenie jest absolutnym numerem jeden wśród towarów jakie idą na Rynku. Z prostej przyczyny. Bez niego się nie obejdziemy. A jeśli do tego jest smaczne to tym lepiej.

Moja mama, fanka serialu „Ranczo” poradziła mi abym…  zaczęła lepić pierogi. Zafascynowana była historią jednej z serialowych postaci – Solejukowej – zabiedzonej babiny z Wilkowyj, która ma gromadkę dzieci i męża alkoholika. Nie miała żadnych perspektyw aż pewnego razu wzięła się za pierogi, które lepiła z pomocą dzieci i sąsiadek. Zasmakowały one innym. Mama wierzy, że skoro ona mogła to ja też i chyba nie tylko dla niej ta postać jest wzorem. Pytanie tylko czy polskie pierogi przyjęłyby się w Hiszpanii? Ludzie zazwyczaj przyzwyczajeni są do swoich narodowych smaków a coś innego zjedzą tylko raz na jakiś czas, chyba że jest to bardzo wypromowane na skale światową jak np. kuchnia włoska czy azjatycka. Może u mieszkających tu Polaków, którym nie chce się lepić miałoby wzięcie… raz na rok na wigilię. Albo przygotowywać zupełnie inne potrawy, bo pierogi to tylko taki przykład. Chodzi o działanie.

Przede wszystkim życie to nie serial.  W nim jest o wiele trudniej a rzeczywistość nie taka przerysowana. Ale równie dobrze, ktoś inny może ze swoją domową kuchnią trafić w Rynek.

8. Dbać o zdrowie

Gdy jesteśmy zdrowi mamy siłę działać, szukać pracy lub pracować. Bez zdrowia ani rusz. Choroba nie wybiera, nie zawsze mamy na to wpływ. Ale przynajmniej możemy o siebie dbać, bo to zdecydowanie nam służy.

Wykorzystaj bezrobocie aby poumawiać się do lekarza na przeróżne kontrole, aby zrobić sobie regularne badania i leczyć się gdy ci coś dolega. Jeżeli jesteś zarejestrowany w urzędzie pracy to masz ubezpieczenie zdrowotne. Korzystaj maksymalnie z publicznej służby zdrowia. To Twoje prawo.

Kiedy człowiek haruje przez cały tydzień nie ma kiedy iść do lekarza by porządnie się zbadać. Nawet wizytę trudno mu umówić i często musi brać wolne co nie zawsze pasuje pracodawcy. Lekarze zazwyczaj przyjmują w godzinach gdy wszyscy pracują. To przykre, że ludzie zatrudnieni też są podatni na stres i pogorszenie zdrowia. W pracy wymagają od nich więcej niż są w stanie dać z siebie a potem muszą się leczyć. W takim przypadku myślę, że może korzystniej dla zdrowia jest jednak nie pracować?

Ja jestem alergikiem na pyłek drzewa oliwnego. Poddałam się immunoterapii, czyli przyjmowaniu szczepionki. Musiałam przez 2 miesiące co tydzień jeździć do szpitala na szczepienia. Gdybym była zatrudniona to konieczne byłoby banie wolnego raz na tydzień lub urywanie się z pracy na min. 2 godziny. Czy każdemu pracodawcy by to pasowało? Tymczasem nie miałam żadnych przeszkód na to leczenie.

Szczepionka na alergię jest ogólnie droga, ale jest też dofinansowywana. Byłam pozytywnie zaskoczona, kiedy okazało się, że w Hiszpanii dla bezrobotnych pokrywają 100% jej ceny. Przynajmniej jest jakaś porządna pomoc. Gdy jesteś zdrowy i nie męczy cię alergia to kiedy zdobędziesz upragnioną pracę, będziesz pracować wydajniej.

Oprócz naszego zdrowia jest jeszcze zdrowie naszych dzieci, o wiele bardziej delikatniejsze. Zwłaszcza w okresie jesienno – zimowym, kiedy one wciąż chorują.  Osoby zatrudnione mają przez to masę problemów w pracy. Jako bezrobotna mogę umawiać dziecko do lekarza kiedy tylko chcę (w zależności od jego terminów) oraz być z nim w domu, kiedy choroba nie pozwala mu iść do przedszkola.

9. Realizować swoje pomysły

Ile razy myślałaś sobie – chciałaby coś zrealizować, bo to jest moje marzenie, ale nie mam kiedy, bo musze pracować. Teraz kiedy nie pracujesz możesz odświeżyć swoje pomysły i coś zrobić w ich kierunku. Oczywiście czas na nie to nie wszystko. O wiele bardziej niezbędne są pieniądze, których nie masz. Dlatego skup się na tych pomysłach, które są w zasięgu tego czym dysponujesz teraz. Albo tylko na wkładzie czasowym. Wklad finansowy włożysz później gdy znajdziesz pracę lub zdobędziesz kasę w inny sposób.

Chciałabyś napisać książkę? Zastanawiaj się nad tym o czym ma ona być, zbieraj do niej informacje. Jak już to wszystko będziesz mieć to po prostu siadaj i pisz. Na to wystarczy sam czas. Te działania nic nie kosztują. Pieniądze potrzebne Ci będą na wydanie jeśli zdecydujesz się wydać sama. Ale najpierw musisz mieć gotową treść.

Chciałabyś mieć swoje miejsce w sieci np. blog, stronę internetową, portfolio? Śmiało zabieraj się za to, bo masz wreszcie czas. To prawda, że domena i serwer kosztują ale raz na rok tyle co dobre buty. Ale kto powiedział, że koniecznie musisz w to inwestować? Na samym profilu na Facebooku czy Instagramie też można się wybić. Codziennie takie profile widzę i one nawet nie mają swojej strony, bo po co im ona jak ruch zdobywają tutaj. Realizowanie swego pomysłu w mediach społecznościowych kosztuje tyle co zero.

Chciałabyś założyć własną działalność, bo widzisz w swym pomyśle potencjał na biznes? Skupiaj się też na samych działaniach z wkładem czasowym – badanie rynku, idealnego klienta, opracowywanie strategii działania. Potem poszukaj jakiegoś dofinansowania.

10. Rozwijać talenty artystyczne

Ten punkt podchodzi trochę pod poprzedni. Masz talent plastyczny? Chciałabyś malować obrazy, robić grafikę komputerową, rysować komiksy, projektować wzory na ubrania, tworzyć własną biżuterie czy jakieś akcesoria do dekoracji wnętrz?

Godziny kiedy wszyscy pracują możesz poświęcić na rozwijanie tego talentu, czyli malowanie, rysowanie, projektowanie, tworzenie. Wspaniale spędzisz ten czas, poczujesz się pewniej i stworzysz coś fajnego.

Problem tylko, że do tego wszystkiego potrzeba narzędzi, które kosztują. Wtedy używaj tych jak najtańszych. Farby, pędzle i przygotowane płótna możesz co jakiś czas kupić w supermarketach. Do rysowania wystarczy tylko ołówek i kartka papieru. Możesz też tworzyć różne dzieła z materiałów do recyklingu albo wykonywać z tanich materiałów.

Spraw aby woja rodzina czy znajomi wiedzieli, jaką masz artystyczną pasję. Będą lepiej zorientowani co podarować Ci na prezent urodzinowy czy świąteczny. Może to być jakieś praktyczne narzędzie np. sztaluga czy pudełko z farbami akrylowymi.

Do grafiki komputerowej nie od razu musisz mieć licencję na specjalistyczne programy. Choć gdy szukasz pracy w tym zawodzie będą od Ciebie wymagać ich zaawansowanej obsługi. Jest wiele darmowych programów do pobrania, także wbudowanych w system operacyjny Twojego komputera. Wystarczy trochę chęci, dyscypliny i nawet na najprostszym programiku wyczarujesz artystyczne cuda.

Możesz też swoje prace spróbować sprzedawać. A nóż ktoś się nimi zainteresuje. Na jednym z turystycznych placów spotkałam faceta, który skręcał takie fajne breloczki, biuterię, dekoracje z drutów w kształcie… rowerów. Ich kola obwiązywał gumkami. Drut niewiele kosztuje a rowerki naprawdę podobały się ludziom.

Jeśli masz talent muzyczny i potrafisz grać na instrumencie np. na gitarze to tym lepiej. Masz ogromne szczęście. Czas bezrobocia poświęć przede wszystkim na granie i polepszenie tej umiejętności.

W Hiszpanii bezrobotni muzycy to ci, którzy mają najciekawsze życie i największe możliwości na czas braku stałej pracy. Mogą na swoim talencie dorabiać. Grają mini koncerty w pubach lub po prostu wychodzą ze swoim instrumentem na ulicę, grają i zbierają pieniądze. To nie są zwykli żebracy tylko utalentowani ludzie. Pośród nich są też studenci i absolwenci konserwatoriów muzycznych czy po prostu osoby co to kochają i sami się nauczyli.

Jeśli umiesz tańczyć, żaglować, grać, zabawiać, uprawiać pantomimę to też masz sporo możliwości by prezentować swoje talenty na ulicach. W Hiszpanii w turystycznych miastach możemy natknąć się na artystów (tancerzy, gitarzyści, śpiewacy) flamenco robiących prawdziwy uliczny spektakl. Słyszałam, że niektórzy za zarobione w ten sposób pieniądze podróżują tak sobie po świecie, by wszędzie tak zarabiać. Dzięki temu, że mają nietypowy talent artystyczny to zamiast robić na emigracji rundki po zmywakach i polach truskawek stają na głównych placach w różnych miastach bawią przechodniów. Może to ciekawsze życie niż spędzenie go w biurze i oglądanie świata przez jego okna.

11. Uprawiać sport i rekreację

Sport to zdrowie i coś co sprawia, że w organizmie wytwarzają się hormony szczęścia. Sport uczy dyscypliny, walki, dążenia do zwycięstwa nad samym sobą. To idealny sposób na rozładowanie stresu, który towarzyszy zarówno zatrudnionym jak i bezrobotnym. Choć z drugiej strony też może ten stres spowodować, kiedy chcesz się nauczyć jakiejś dyscypliny a ci nie wychodzi np. grasz w tenisa i próbujesz wybić w gorę piłkę rakietą i wciąż nic albo w koszykówce nie trafiasz do kosza. Wtedy trener radzi Ci byś nie rezygnował i ćwiczył dalej.

Ogólnie chodzi o to, że na bezrobociu możesz idealnie zająć się sportem tak dla samego siebie, dla swojego zdrowia i formy zarówno fizycznej jak i psychicznej. Oczywiście nie każdy sport będzie dla Ciebie dostępny, zwłaszcza ten profesjonalny, bo wiadomo – kosztuje. Kosztują akcesoria sportowe, odzież czy wstępy do centrów rekreacji.

Ja jeżdżę na nartach. 40 minut drogi samochodem ode mnie jest ośrodek narciarski czynny od grudnia do kwietnia Uważam, że jeździłabym jeszcze lepiej i być może nauczyłabym się jeszcze snowboardu gdybym mogła finansowo pozwolić sobie na wypady co weekend. A tak to jeżdżę tylko 2 razy na sezon, podczas gdy moje zamożniejsze koleżanki są tam znacznie częściej.

Nawet na zwykły basen czy siłownię potrzeba wykupić karnet. Ja raz go mam raz nie mam, w zależności od sytuacji. Jednak warto rozejrzeć się za jakimiś miejskimi centrami rekreacji, które są ogólnodostępne lub tanie. Może działa przy nim jakiś klub sportowy, piłkarski, koszykarski, tenisowy i zobaczyć jakie są warunki dołączenia. Albo masz jakieś znajomości, które uprawniają Cię do darmowego korzystania. Jak np. na uczelni, na której pracowała moja mama dwa razy w tygodniu otwierała salę rekreacyjną dla rodzin pracowników. Była tam hala do koszykówki i siatkówki, aerobik, siłownia i sauna. Wszystko za darmo. W czasach liceum to właśnie na tej sali i jej starym ale jarym sprzęcie z czasów PRL udało mi się schudnąć, poprawić sylwetkę i sprawność fizyczną. W 2 lata od trójkowej ciapy z wychowania fizycznego stałam się piątkową wysportowaną laską.

Jako bezrobotny możesz po prostu uprawiać te sporty „dostępne dla wszystkich” a mimo to czuć się elitarnie jeśli masz to czego brakuje wielu osobom – motywacji, dyscypliny, zaangażowania. Ileż to ludzi obiecuje sobie, że zacznie biegać, ćwiczyć czy jeździć na rowerze a ciągle to odkłada na później lub po prostu im się nie chce, bo będzie wysiłek, pot i zmęczenie.

Od dawna obiecują to sobie zatrudnieni i nie spełniają tej obietnicy, bo…cały dzień pracują. Mimo, że mają pieniądze, to nie mają kiedy. Ty na bezrobociu masz kiedy. Możesz idealnie zaplanować sobie, że codziennie rano będziesz biegać, ćwiczyć, czy jeździć na rowerze, że wykonasz takie i takie ćwiczenia, pokonasz daną trasę. To podniesie twoją wewnętrzną siłę i poziom zadowolenia z siebie, który naładuje Cię na trudny poszukiwań pracy. Ja biegam i bardzo mi to pomaga.

Nie potrzebujesz jakiś wielkich środków finansowych aby uprawiać bieganie. Wystarczy zwykła sportowa odzież, koszulka, spodenki, dres i buty, które wcale nie muszą być markowe oraz darmowa aplikacja w telefonie do mierzenia Twoich postępów. Biegać możesz wszędzie, po parkach, polach, ulicach miasta. Cała otaczająca przestrzeń to twój klub sportowy. Problem tylko gdy mieszkasz w niebezpiecznej dzielnicy, których ponoć coraz więcej w wielkich miastach zachodniej Europy wtedy musisz pojechać w inną, bardziej bezpieczniejszą.

Gimnastykę, ćwiczenia siłowe, pąpki, brzuszki możesz uprawiać w domu wraz z trenerem oglądanym na You Tube. To najprostszy sport, który nie kosztuje nic oprócz dyscypliny i akceptacji, że skoro nie stać mnie na fitness club, pozostaje mi tylko dom czy sprzęty w parku. Ale i tak będę zadowolona i pokażę, że na tym też ćwiczyć się da tak samo efektywnie.

Jazda na rowerze to już większy koszt, ponieważ musisz sobie kupić rower. Ale jeśli już go masz używaj. Rower to klasyczny pojazd, którym mkną bezrobotni gdy nie mają samochodu i chcą zaoszczędzić na komunikacji miejskiej. Sama dużo przemieszczam się na rowerze.

Rower wcale nie musi być nowy. Może też być używany, choć takie mają swoje wady, bo często się psują i potrzeba płacić za naprawę.  Jeszcze raz powtórzę przypadek mojego kolegi, który jest całe życie bezrobotny ale nadzieję i siłę odnajduje w kolarstwie. Należy do klubu rowerowego i sam robi wielokilometrowe trasy.

Sport nie ważne jaki to świetny sposób na przetrwanie długotrwałego bezrobocia.

12. Czytać książki i zdobywać wiedzę

Któż z nas nie lubi czytać? Jest tyle książek, że aż chciałoby się wszystkie przeczytać i posiąść tę wiedzę. Teraz gdy dotknęło Cię bezrobocie masz na to czas. Możesz tylko czytać i czytać dokształcając się. Czas w którym pogodziłam się ze swoim bezrobociem i uświadomiłam, że może ono długo potrać był tym kiedy przeczytałam najwięcej książek i oraz dowiedziałam się z nich wiele rzeczy. Dzięki książkom czytanym w tym czasie wreszcie lepiej zrozumiałam psychologię, politykę i ekonomię. Sama zaczęłam pisać swoją publicystykę, która ląduje na blogu.

Znowu pojawia się problem pieniędzy, bo książki sporo kosztują. Ale istnieją jeszcze antykwariaty, biblioteki czy po prostu znajomi od których możesz daną książkę pożyczyć. Możesz też sobie zażyczyć jakąś konkretną na prezent. Niektóre książki można ściągnąć z sieci w PDF gdyż są one ogólnodostępne. Czytać można nie tylko książki ale także teksty w Internecie. Jedynie przeszkadza mi to, że wole trzymać w rękach wersję papierową niż gapić się w ekran laptopa. Ale mamy też tablety, Kindle czy zwykłe komórki. Ogólnym słowem – mamy co czytać tylko trudno nam się zdecydować co, bo jest tego mnóstwo.

Gdy jesteś bezrobotna to pomysł co najbardziej Cię interesuje, jaka wiedza, jaki gatunek literacki. Poszukaj sobie książek i tekstów z nim związanych. Dzięki nim oderwiesz się od swojego świata albo wręcz przeciwnie, lepiej go zrozumiesz by sobie w nim radzić.

13. Podróżować

Nie będąc ograniczona etatem mogłabyś  faktycznie pojechać gdzie chcesz. Jedynym ograniczeniem jest brak pieniędzy. Ja mam naturę podróżniczki i właśnie to mnie ogranicza. Dlatego tak popularne stają się marzenia o tzw. „pracy z każdego miejsca na ziemi”. Jednak do tej pory jest to trochę chaotyczne i tym, którym się to udaje są nieliczni. Zarabiają głównie na… kursach online uczących innych jak samemu tak pracować. Taki łańcuszek się robi. Fajnie gdyby praca na odległość bardziej się wreszcie ustabilizowała i była tylko „etatem” za pensję, gdzie pracownik musi wykonać dane zadanie, bez konieczności bycia w biurze. Wtedy będzie można łatwiej podróżować i mieć stabilizację finansową.

W każdym razie na bezrobociu, możesz sobie wyjechać gdzie chcesz. W momencie kiedy dostaniesz jakiś zastrzyk gotówki to warto przeznaczyć go na podróż. Mogą to być podróże lokalne, które kosztują dużo, dużo mniej niż na drugi koniec świata. Często mamy aspiracje by jechać gdzieś dalej a swojej ziemi nie znamy. Potem jesteśmy zaskoczeni i odkrywamy, że blisko nas było takie wspaniale miejsce, o którym nie mieliśmy pojęcia.

Warto postawić sobie jakiś cel, gdzie chcemy pojechać, co zobaczyć. Nawet na bezrobociu. Choć podróże kosztują zawsze. Podróżowanie zupełnie za darmo jest niemożliwe. Ale można znaleźć opcje by cos zrobić taniej.

14. Dorabiać na różne sposoby

Czego najbardziej potrzebujesz do szczęścia? Oczywiście, że pieniędzy. Bo one szczęście naprawdę dają. Może teraz nie udało Ci się zdobyć sensownego etatu ale warto w tym czasie dorabiać kiedy trafi się okazja.

Musisz tylko uważać, ponieważ w sieci jest wiele spamu zachęcającego do pracy z domu za wysokie zarobki, gdzie nie potrzeba żadnego doświadczenia ani wyksztalcenia. W rzeczywistości polega to na wpłaceniu jakiejś kwoty do piramidy finansowej i werbowaniu nowych osób, aby też to wpłaciły także poprzez rozsyłanie spamu czy prywatnych wiadomości do obcych ludzi. Zachęcany jesteś do tego przez jakiegoś guru, który pieprzy Ci o sukcesie i by się nie poddawać a sam ma kasę dzięki masie jeleni pod sobą. Cały czas mąci, bo gdy ci jelenie się poddadzą i przestaną wpłacać to on też runie dupą z wysokiego konia. Nie daj się zwieść.

Możesz dorabiać podejmując się różnych zleceń np. robienie grafik, pisanie tekstów, wyszukiwanie informacji. Są strony z ogłoszeniami. Ktoś za opłatą zleci ci popilnowanie dziecka, posprzątanie mieszkania, umycie okien, prasowanie, skoszenie ogródka czy wyprowadzenie psa na spacer. Przyszła do Ciebie okazja i potraktuj ją tak samo jak normalną ofertę pracy. Podejmij się tego i zarób pieniądze. Może i małe ale jakiekolwiek.

Możesz też wypełniać płatne ankiety, czyli brać udział w badaniach konsumenckich. Tak, wiem, że to są grosze ale ja dzięki temu zarobiłam co nieco na komunikację miejską i po prostu zobaczyłam realne pieniądze. Jeśli chcesz dowiedzieć się gdzie takie ankiety wypełniać to napisz do mnie.

Można też brać udział w programach partnerskich i polecaniu produktów. Gdy ktoś kupi to dostajesz prowizję. Ten sposób zarabiania jest o wiele trudniejszy ale są tacy, którzy potrafią. Ja mam np. taki sklep partnerski z własnymi wzorami na koszulki.

Sposobów jest aż tyle, że nawet nie zdajesz sobie sprawy. Gdy je przeglądałam i miałabym w każdym sobie swoje zarabianie poustawiać to zdałam sobie sprawy, że nawet czasu jakim dysponujesz na bezrobociu na to wszystko nie starcza. Dlatego lepiej wybrać sobie tylko kilka ulubionych i te, które najlepiej działają.

Oczywiste, że nie mogą się równać z pracą etatową ale w tym przypadku każdy grosz się liczy. Są nawet tacy „artyści” (choć w mniejszości), którzy z dorabiania potrafią wyciągnąć więcej niż z etatu więc przerzucili się na nie.

15. Wolontariat i udzielanie się społecznie

Aby nawet jako bezrobotny poczuć się potrzebnym to możesz zaangażować się w wolontariat. Ponoć pomaga on zdobyć doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłej pracy. Albo ten, u kogo jesteś na wolontariacie zobaczy jak pracujesz, oceni Cię, że jesteś świetny i… zaproponuje Ci zatrudnienie. Tutaj jednak musze Cię zmartwić. Takie sytuacje zdarzają się naprawdę, rzadko. 99,99% nadal pozostanie zwykłymi wolontariuszami.  

Wolontariat kojarzy nam się z wzorem do naśladowania, z bezinteresowną pomocą osobom potrzebującym. Jednak nadużywają go także podmioty prywatne. W wielu fundacjach i takich podmiotach zarząd czy niewielka grupa osób, która tym kręci ma bardzo dobrze płatne etaty. Jednak opiera się na pracy wolontariuszy.

Wolontariusze są często wykorzystywani i mamieni obietnicami, by ktoś miał ręce do brudnej roboty za darmo. Dlatego nie jestem taką wielką entuzjastką wolontariatu. Kiedyś byłam. Czerwona lampka zapaliła mi się kiedy zdałam sobie sprawę, że dobiegam już do trzydziestki, robię jeden wolontariat za drugim a wciąż nie mam żadnej konkretnej pracy.

Trzeba uważać zanim się w to wejdzie i dobrze przemyśleć. Także pod względem tego czy zgadzasz się z misją danej organizacji i chcesz ją wspierać. Są tacy, którzy weszli w to i dowiedzieli się o sobie coś nowego – że misji a raczej sposobów jej działania nie wspierają i postanowili z tego wyjść. Jeśli przekonasz się, że chcesz to jednak wspierać to jesteś w dobrym miejscu i warto spędzić na tym czas bezrobocia.

Organizacje może nie płacą pensji wolontariuszom ale przynajmniej powinny zapewniać potrzeby związane z ich „pracą”, czyli transport, wyżywienie, odzież, narzędzia i kieszonkowe. Jeśli jest to ciekawy wolontariat i porządna organizacja, to choć nie masz pensji twoje zwykle podstawowe potrzeby są zaspokojone. Tak działa wiele wolontariatów gdzie wysyłają Cię za granicę. Gdy nie masz dziecka możesz śmiało na taki jechać.

Nie mówię całkowicie NIE wolontariatowi. Może nawet w niektórych trochę cię wykorzystują do czynności za jakie normalnie byliby w stanie zapłacić. Ale jeśli masz w tym jakiś interes, to bardzo proszę i polecam. Każdy interes jest dobry. Byle tylko nie trwało to przez całe, życie podczas gdy niezbędne jest ci zatrudnienie.

Ja robiłam wolontariat w fundacji zajmującej się ekologią i pracą z młodzieżą przy mojej uczelni. Poznałam fantastycznych ludzi. Bardzo dobrze go wspominam. Byłam też na Wolontariacie Europejskim EVS w Hiszpanii w stowarzyszeniu zajmującym się sztuką i teatrem. Gdy odbywały się w tym kraju Światowe Dni Młodzieży z udziałem papieża Benedykta XVI byłam wolontariuszką w duszpasterstwie obsługującą pielgrzymów, którzy odwiedzili Granadę a później mieli jechać na finał do Madrytu. Robiłam m.in. za przewodnika w krypcie Królów Katolickich przy katedrze. Była to okazja by tę kryptę lepiej poznać.

Można potraktować wolontariat jako miejsce zdobycia doświadczenia ale np. sposób by za darmo być w danym miejscu, poznać je od środka czy być blisko danych osób. Organizatorzy Mistrzostw Świata czy Europy w Polce Nożnej, którzy obracają bilionowy kwotami też biorą sobie wolontariuszy. Dla takiego wolontariusza to np. okazja do poznania największych gwiazd futbolu. Choć dodając tu mój pesymizm, pewnie nie każdy z nich wszystkich będzie miał do nich dostęp, bo każdemu powierzą inne zadania.

Istnieją takie wolontariaty, które mogą dać konkretne doświadczenia a ich misja jest szlachetna. Najlepszym przykładem jest pomaganie w hospicjum. Znam parę kobiet, które pragnęły jeździć do Niemiec jako opiekunki osób starszych aby tam zarobić czy w ogóle móc pracować w opiece. Nie miały doświadczenia. Aby je zdobyć zwróciły się właśnie do hospicjów. Tego czego się tam nauczyły opiekując umierającymi było na wagę złota także ze strony duchowej, empatii do drugiego człowieka, stawiania czoła trudnościom i docenienia tego co dobre.

16. Spotykać się z ludźmi i dbać o relacje

Gdy znajomy pyta się Ciebie kiedy masz czas Ty odpowiadasz, że ZAWSZE. Możesz się praktycznie spotkać o dowolnej porze. Na bezrobociu wprawdzie nie masz tzw. kolegów z pracy, przez co grozi ci całkowita izolacją od ludzi. Niekiedy odczuwa się samotność. Ale masz tez innych znajomych, z którymi możesz spotykać się na innych płaszczyznach.

Gdy nie masz pracy dbaj przede wszystkim o Twoje relacje. To dzięki życiu towarzyskiemu jesteśmy szczęśliwsi, czujemy, że nasze życie nabiera rozpędu i że coś się dzieje. Być może wytworzą się z tego kontakty, które pomogą w znalezieniu pracy przez znajomości.

Wykorzystaj ten czas i umawiaj się ze znajomymi jak najwięcej. Wychodź z nimi do kawiarni, do pubów, na spacery, na pikniki, na imprezy, jeździj na wycieczki. Poznawaj nowych ludzi. Zagaduj ich. Wchodź z nimi w ciekawe rozmowy.

Wiem, że to bywa trudne. Zwłaszcza gdy ci ludzie w przeciwieństwie do Ciebie mają pracę, kasę i sukcesy. Na spotkaniach każdy się chwali co w życiu osiągnął a Ty na ich tle wypadasz blado. Głupio Ci kiedy pytają o sprawy zawodowe, o to czy znalazłaś wreszcie pracę i gdy się dziwią, że wciąż nie. Ale pozostaje nie brać sobie tych komentarzy do serca. Polecam też przeczytać mój tekst „Gdy inni odnoszą sukcesy a Ty czujesz się nikim”.

Jednak znajomych możesz sobie dobierać i decydować z kim się spotkać. Sama czujesz, które osoby wpływają na Ciebie budująco. Otaczaj się nimi i umawiaj się na regularne spotkania.

Może to też być pora na odświeżenie urwanych kontaktów czy podejście do kogoś kto tak jak ty czuje się niepewnie i nie ma pracy. Fajnie byłoby utworzyć w raz z nimi jakiś mastermind gdzie wszyscy wspieramy się nawzajem w osiąganiu pewnego celu jak np. taki by każdy z nas znalazł wreszcie pracę.

Takie spotkania i dbanie o relacje to też ciekawe zajęcie. Świat przecież zależy od jakości kontaktów międzyludzkich.

17. Być aktywną w Internetach

W Internecie robimy praktycznie wszystko. Przez niego szukamy pracy ale także nawiązujemy różne znajomości online. Powiedzmy sobie, masz teraz więcej czasu dla neta. Ale to wale nie znaczy, że masz uprawiać bezcelowe klikanie. Wykorzystaj Internet do swojego rozwoju i nawiązywania wartościowych kontaktów.

Korzystaj z niego interaktywnie i zaplanuj sobie co chcesz w nim robić. Odkąd sama tworzę własne treści w sieci nie mam czasu na udostępnianie głupich memów czy puszczanie dalej nie wiadomo czego.

Ja założyłam sobie dwa blogi. Następnie zaczęłam się kontaktować z moimi czytelnikami i trochę udzielałam w pewnych grupach. Nawiązałam nowe internetowe znajomości, pośród których wielu z nas spotkało się na żywo. Realizowaliśmy różne projekty w Internetach np. nagrywałyśmy wideo. Pisałyśmy na blogach serię postów na konkretny temat.

Internety to dobre miejsce dla artystów aby publikować w nim swoje prace. Ja np. publikuję swoje portfolio a moje blogi to mieszanka tekstów z grafikami i ilustracjami. Dobrym zajęciem w sieci jest też nagrywanie wideo na YT czy live na Facebook. Po prostu stwórz sobie własną przestrzeń w dowolnej formie: blog, profil w społecznościówce, kanał wideo itd. Pokazuj swoje umiejętności oraz pasje. Daj się poznać i docieraj do ludzi.

18. Sprzedaż bezpośrednia i marketing sieciowy

To właściwie jeden ze sposobów na dorabianie i uważam, że jest to możliwe. Pragnę tylko rozwiać jeden mit. Wszem i wobec mówi się, że aby zacząć działać w marketingu sieciowym (MLM) nie trzeba nic inwestować w przeciwieństwie do klasycznego biznesu. To nieprawda.

Jest wkład finansowy i są poniesione koszty. Po pierwsze trzeba składać zamówienia na produkty, które są dużo droższe niż w zwykłym sklepie. Masz na nie zniżkę, ale wciąż jest drogo. Jeśli już na tym zarabiasz tyle co na etacie to musisz założyć działalność gospodarczą, czyli płacić podatki i ZUS. Nie mówiąc już o kosztach transportu, benzyny, wynajmowania sali do spotkań, materiałów promocyjnych. Choć można działać przez Internet ale w każdym razie – drogie zamówienie trzeba składać regularnie. Chyba że zbudujesz pod sobą strukturę, która da Ci uprawnienia do nabywania produktów prawie za darmo. Ale tutaj mowa o osobie co dopiero zaczyna i jest na samym dole.

MLM w przeciwieństwie do piramidy finansowej jest legalny, bo ma konkretny produkt. Ale nie jestem pewna czy powinnam polecać to zajęcie dla bezrobotnych. Bardzo mało takich osób w to się angażuje i odnosi sukcesy (właśnie ze względu na koszty często niewspółmierne do zaangażowania). Wchodzą to zwykle osoby mające już całkiem przyzwoite zatrudnienie, które zostawiają gdy zarobki z MLM przekroczą ich pensję.

Bynajmniej jest to okazja aby poćwiczyć doskonalenie pewnej umiejętności, która jest najważniejsza ze wszystkich i na której opiera się cały świat. Jeśli stwierdzisz, że to jednak nie ma sensu, to zawsze możesz zrezygnować (takie rezygnacje to też plaga dla tych co żyją ze swych struktur MLM).

Idea MLM jest tak aby każdy zamawiał produkty nie na sprzedawanie innym ale na własne potrzeby we własnym sklepie. Jednocześnie sprzedawał tę opcję zamawiania innym aby do niego dołączyli. To zamówienie możesz kompletować z produktów na własne potrzeby lub z tych, które komu odsprzedasz po cenach katalogowych.

W Oriflame, firmie, do której jestem zapisana tzw. starterem jest pierwsze zamówienie o dowolnej wartości i wpisowe kilka złotych. Oczywiście pewna wysokość zamówienia jest wymagana do odebrania bonusów i zarobków. Ale jest możliwe bycie w klubie i zamawianie tyle ile możesz jednocześnie uczenie się co robić aby zdobywać jak najwięcej klientów. Kto wie, może tak się tego nauczysz, że MLM stanie się Twoim sposobem na życie, stwierdzisz, że jesteś w tym dobra i stworzysz sobie miejsce pracy dostosowane do Twojego czasu, gdzie swoim szefem jesteś Ty.

Jako bezrobotny możesz zacząć właśnie od sprzedaży produktów aby poćwiczyć… SPRZEDAŻ. Tak, tak, to jest właśnie ta umiejętność na wagę złota. Jeśli nie masz etatu a chcesz dorobić włącz się w działalność, gdzie płacona jest prowizja od sprzedaży czyli wynagrodzenie zależne od wyników. Szczerze, przez to ryzykujesz (niestety dość często się zdarza), że nic nie zarobisz i zrezygnujesz. Ale przynajmniej do czasu zrobisz sobie trening.

To właśnie sprzedawcy prowizyjni od drzwi do drzwi są najbardziej poszukiwanymi ludźmi na rynku pracy. Niezależnie od epoki czy koniunktury. Nie mam na myśli sprzedawcy stojącego za ladą, do którego klient przychodzi za potrzebą, by coś kupić i on mu tylko ten towar podaje.

Chodzi wyłącznie o takich sprzedawców, którzy potrafią mistrzowsko przekonać do zakupu, kogoś kto był nieprzekonany i wcześniej nie planował nic kupić. Tacy, którzy potrafią wzbudzić potrzebę, sprawić by zakupiony produkt rozwiązał im problem u jak największej ilości klientów. Dla takiego ZAWSZE będzie praca i nigdy nie będzie biedny.

Więc może warto to sobie przemyśleć i kształcić się właśnie w dziedzinie sprzedaży bezpośredniej aby móc samemu wpływać na swoją przyszłość. Tak niewiele ludzi ma opanowaną sztukę sprzedaży. Dobrze byłoby zostać jednym z nich. Wtedy to naprawdę możesz wszystko!

19. Odpoczywać

Jak to? Odpoczywać? Przecież właśnie wtedy powinieneś ruszyć dupę i wziąć się do roboty nad szukaniem pracy, dorabianiem czy którymś z wymienionym zajęć. A nie polegiwać na kanapie przed telewizorem. Lenistwo to wstyd i grzech!

Moi drodzy. Czemu zatem biją na alarm, że jesteśmy zbyt przepracowani, zestresowani na własne życzenie? Mówią już nam, że nie umiemy odpoczywać i nawet powinniśmy się… tego uczyć. Uczyć nie robić nic. A jak? Bo tak!

Człowiek potrzebuje równowagi. Nie cały czas praca lub cały czas odpoczynek lecz jedno i drugie na przemian. Odpoczynek też jest konieczny. Najlepiej po skończonej pracy a jak jesteś bezrobotnym to po wykonaniu pewnego zadania czy którejś z tych aktywności. Każdemu się należy aby zregenerować siły.

Prawda, że jak jesteś bezrobotny i gdy nie masz dzieci to możesz odpoczywać w dowolnym momencie. Czemu z tego nie korzystać? Nas organizm niejednokrotnie się tego domaga gdy jest przeciążony. Np. ból głowy, czyli coś co najbardziej powala. Gdy Cię boli to najlepiej wziąć paracetamol i zrobić sobie drzemkę. Pytanie tylko kiedy gdy pracujesz na etacie lub masz dzieci?

Przeważnie pracujesz z bólem głowy, zmęczeniem, niewyspaniem. Dobra, poświęcasz się ale gorzej jest już z Twoją wydajnością. Aby dobrze pracować czy wykonać cokolwiek musisz być wypoczęta.

Gdy jesteś bezrobotnym i bezdzietnym albo Twoje dzieci są w tym czasie w przedszkolu to po prostu skorzystaj z tej chwili i połóż się. Nie musisz wstawać do pracy codziennie o 6 rano więc wysypiaj się i śpij do tej godziny, o której obudzisz się bez budzika. Chyba, że musisz odprowadzić dziecko do placówki. Sen jest bardzo ważny dla zdrowia i teraz możesz sobie na to pozwolić.

Wsłuchaj się w swój organizm.

Teraz gdy masz mniejsze ograniczenia czasowe to podążaj za jego naturalnym rytmem. Pozwól sobie na odpoczynek aby zregenerować swoje siły, aby odnowić energię, która będzie Ci niezbędna w poszukiwaniu zatrudnienia. Szczególnie kiedy zaczniesz swój pierwszy dzień w nowej pracy i będziesz chciała aby to był dla Ciebie dobry start w nowe życie, lepsze życie zawodowe.


Dorota Strzelecka

Niepoprawna Polka na styku dwóch kontynentów i trzech kultur. Na codzień mieszka na południu Hiszpanii w Granadzie pod Alhambrą skąd podróżuje do Maroka. Absolwentka kierunku artystycznego, bezrobotna, blogerka, grafik, szukająca pracy... jakiejkolwiek, choć fajnie gdyby to była praca marzeń na czas nieokreślony, konsultantka Oriflame. Prowadzi blogi "Kropla Arganu" i "Dorota Strzelecka - Bezrobotna artystka szuka pracy".

Może Cię zainteresować...